DB Multiverse

Newsy Komiks DBM Minikomiks Fanarty Autorzy FAQ RSS Dodatki Wydarzenia Promocyjne Strony partnerskie Pomoc dotycząca turnieju Pomoc dotycząca światów
                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                               

Dragon Ball Multiverse: Powieść

Napisane przez Loïc Solaris & Arctika

Zaadaptowane przez Senti

Avec bien plus de détails, redécouvrez l'histoire de DBM.Cette novélisation est vérifiée par Salagir, elle contient également des ajouts de son cru, qui n'étaient pas racontables en manga, c'est donc un véritable annexe à la BD !

Intro

Część 0 :0
Część 1 :12345

Round 1-1

Część 2 :678910
Część 3 :1112131415
Część 4 :1617181920
Część 5 :2122232425
Część 6 :2627282930

Lunch

Część 7 :3132333435

Round 1-2

Część 8 :3637
[Chapter Cover]
Część 4, Rozdział 18.

CZĘŚĆ CZWARTA: DWA ŚWIATY MAJĄ PECHA!

Rozdział 18

Tłumaczenie: Sauron Team


Vegeta szedł spokojnie. Miał absolutną pewność, że Trunks z przyszłości - czyli ze świata 12 - był silniejszy, niż syn z jego uniwersum. Trochę go to zaniepokoiło. Dotarł na skraj sektora świata 12 jeszcze kiedy Trunks boleśnie obijał Coolera. Stojący tu Szesnasty nie spuszczał wzroku z nowoprzybyłego, wcześniej tak samo obserwował Vegetę z 13 świata. Obaj stali w kompletnej ciszy. Nie należeli do zbyt rozmownych typów. Wreszcie książę wykrztusił z siebie słowa.

— Wyglądasz lepiej niż w moim świecie - rzucił sarkastycznie, jednocześnie opierając się o ścianę.

— Ty także - odpowiedział android, zaśmiewając się w duchu. Vegeta prychnął w pogardzie dla robota. Od kiedy to maszyna wiedziała, co to sarkazm? Spodziewałby się takiej odpowiedzi po cyborgach, ale nie po nim. Vegeta myślał, że będzie cwany wspominając zniszczenie Szesnastego przez Cella, kiedy zdał sobie sprawę, że jego wersja ze świata 12 również została zamordowana. Durny robot, miał wiele szczęścia, rozwodził się dalej w myślach.

— Tato?

Nagle pojawił się Trunks z przyszłości. Był zaskoczony, widząc ojca, stojącego w jego sektorze.

— Witaj Trunks.

— Dzień dobry - odpowiedział nieco zmieszany. Zawsze miał mu tyle do powiedzenia, ale teraz kiedy Vegeta wreszcie stanął przed nim, nie miał pojęcia od czego zacząć.

— Jak sobie radzisz? - zapytał Vegeta, będąc naprawdę ciekawym losu swego syna.

— Cóż... Bardzo dobrze - odpowiedział z uśmiechem pół-Saiyanin, spuszczając wzrok, nie ośmielając się spojrzeć ojcu w oczy.

— Co u Twojej matki?

— Radzi sobie świetnie! Gdybym wiedział, poprosiłbym ją, żeby przybyła tutaj ze mną. Na pewno by się ucieszyła, widząc Cię znowu.

— A co tam u Twojej dziewczyny?

— Cóż ja... Jakby to powiedzieć... Widzisz... - na twarzy Trunksa pojawiły się rumieńce. Vegeta kontynuował swój wywód.

— Trunks z mojego świata zmienia dziewczyny jak rękawiczki. Wiem, że podchodzisz do tego poważniej od mojego syna. Słyszałem, że masz kogoś.

— Jak Ty... Kiedy ja nigdy o tym nie wspominałem...

— Gohan mi powiedział.

— Nie może być! - Trunks był już cały czerwony.

— Przyznaję się - rzucił nagle książę, śmiejąc się - Skłamałem. Nikt mi niczego nie mówił. Sam się przyznałeś.

Trunks ucichł. Był zawstydzony bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej. Zaskoczył go humor Vegety. Nigdy nie widział swojego ojca, jak się śmieje i ostatecznie wprawiło go to w dobry nastrój.

— Wszystko z nią dobrze. Jesteśmy już ze sobą prawie dwa lata. Rozmawiamy o przyszłości i takich tam różnych...

— Rozumiem. Wygląda więc na to, że dajesz mi większą szansę na zostanie dziadkiem niż ten mój pędrak - rzucił Vegeta, patrząc z pogardą na syna ze świata 18. Cały czas rozmawiał ze swoim przyjacielem, Son Gotenem. Syn Goku wywierał na niego zły wpływ, co do tego nie miał wątpliwości.

— Rozmawiałem z nim wcześniej - wtrącił się Trunks z przyszłości - To niesamowite, wiedziałem, że będą jakieś różnice, ale żeby aż tak duże?

— Taak - zamyślił się książę, po czym zmienił temat - Przy okazji, zauważyłem, że cały czas trenujesz.

— Absolutnie! Wracając do moich czasów, myślałem o walce Gohana z Cellem. Zaintrygowała mnie ta moc, którą zdobył. Trenowałem, żeby któregoś dnia posiąść ten sam stan.

— Udało Ci się to? - zapytał z zainteresowaniem Vegeta.

Młodszy Saiyanin milczał.

— Możesz mi powiedzieć, nie walczymy już z Cellem. Nie obrażę się, jeśli okażesz się silniejszy ode mnie. Wiedz natomiast, że ja osiągnąłem już ten poziom dwie dekady temu.

— Tak szybko?

Vegeta uśmiechnął się, Trunks także. Ojciec znów przerwał ciszę.

— Wracam do swojego sektora, wygląda na to, że niedługo zaczyna się moja walka.

Ring był już niemal gotowy do następnego pojedynku.

— Powodzenia w walce, tato!

— Nie potrzebuję zachęty. Taki przeciwnik to dla mnie płotka.

I tak po prostu odszedł, zostawiając Trunksa z uśmiechem na ustach. Młody wojownik był niezmiernie szczęśliwy i nie mógł doczekać się, żeby opowiedzieć to wszystko matce.

— Taki przeciwnik? - zastanawiał się - Ale... Przecież to jest on sam!

Trunks stwierdził, że z nadchodzącej walki będzie w stanie dowiedzieć się więcej o sile swego ojca. Do tego po zerknięciu na przypisanie przeciwników, coś nagle błysnęło w jego głowie. Gdyby teraz Vegeta wygrał, to w następnej rundzie mierzyłby się z nikim innym, tylko właśnie z Trunksem. Pół-Saiyaninowi przyszłoby walczyć z jego własnym ojcem!

Po powrocie Vegety do 18 świata, wojownik drapał palcami po brodzie, rozmyślając. Kiedy Gohan i Trunks wrócili, pierwszy z nich zapytał:

— Nie masz nic przeciwko walce z Twoim ojcem?

Trunks, który po raz pierwszy był lepiej zorientowany niż Gohan, odważył się go poprawić, mając lekki uśmieszek na ustach.

— To on sam, nie jego ojciec.

— Serio? - zripostował urażony Gohan.

— Nie dbam o to - Vegeta odezwał się niespodziewanie - Próbuję wyliczyć, kiedy wreszcie będę mógł walczyć z tym pajacem, Goku!

Gohan był ponownie zaskoczony, słysząc jak Vegeta mówi Goku. Przez te wszystkie lata, nawet gdy nie byli już wrogami lecz konkurencją, zupełnie jak w sporcie, za każdym razem z jego ust padało słowo Kakarotto. Zawsze tak mówił, zwłaszcza będąc w złym nastroju. Ale po walce z Majin Buu, przez ostatnie dwie dekady, coraz częściej używał imienia Goku. Wszyscy byli w lekkim szoku, kiedy pierwszy raz to usłyszeli.

Spoglądając wstecz, Gohan był wtedy na małym przyjęciu z przyjaciółmi, żeby uczcić ich zwycięstwo nad Majin Buu, kiedy w Vegecie zaszła ta zmiana. W trakcie zabaw wszyscy nagle zamarli i spojrzeli na niego, co wywołało rumieniec na jego twarzy. Ponadto, Bulma spytała swojego męża, czy nie oberwał w głowę.

Od tamtej chwili Vegeta stał się cichszy i przez to bardziej sympatyczny. Jednak dla syna Goku, Piccola oraz nawet dla Kuririna, którzy przez długi czas słyszeli Kakarotto, ciągle było to dziwne.

— Wszystko jest przygotowane - gospodarz zawodów wreszcie oznajmił - Prosimy zawodników o wejście na arenę!

Vegeta natychmiast poleciał w stronę ringu. Niestety nie skończył wyznaczać chwili, kiedy stanie twarzą w twarz z Goku z 18 świata. Dlatego szybko skończy tę walkę i zaraz po niej wróci do swoich obliczeń.

Obaj wojownicy znaleźli się na miejscu starcia w tym samym czasie, wykonywali nawet te same ruchy i mieli tak samo skrzyżowane ręce na klatce piersiowej. Vegeta z wszechświata numer 18 spojrzał na swoje wcielenie. Po pierwsze, tamten drugi miał kozią bródkę, co czyniło go mniej godnym zaufania. I te jego ubrania, które wyglądały obskurnie, na zaniedbane, zbyt ubogie, za bardzo brązowe. A na koniec, ostateczny szczegół rzucający się w oczy, król Vegeta ciągle posiadał ogon.

— Co zrobiłeś ze swoim tytułem? - spytał król, wskazując palcem na przeciwnika.

— Wiesz, w moim świecie nie mam nad kim królować.

— Nikogo... ?

Król Vegeta słyszał już wcześniej, że w innych wszechświatach jego ludzie zostali zmasakrowani. To dowodzi, że byli bardzo słabi! Zastanawiał się, co stało się z naprawdę silnymi jednostkami. Nie przerywając dyskusji, postanowił zaatakować. Chciał sprawdzić pewną teorię. Zadawał ciosy pięściami, które Vegeta blokował bez trudu. W pewnej chwili, król spytał:

— Co stało się z Twoimi podwładnymi?

— Z moimi ludźmi? - zdziwił się Vegeta.

— Nie istnieje nikt, dla kogo byłbyś władcą? - brodaty król spytał ponownie, w chwili kiedy jego przeciwnik musiał zasłonić się przed atakiem pięścią.

— Teraz rządzę... Nie, inaczej... Teraz żyję dla innych... Jak zwykły człowiek. I nie dzielę życia z poddanymi, ale z kimś kogo kocham... To się nazywa rodzina.

Vegeta z 18 świata wyprowadził cios z prawej strony, odrzucając swojego rywala. Tamten wstał, wypluł kilka kropel krwi i ze złością wypuścił obraźliwy potok słów. Po chwili, kiedy zdołał się opanować, leciał już z ogromną szybkością w stronę Vegety. Wtedy odezwał się:

— Rodzina? Dobre sobie! Więc to Twój szczeniak mnie obraził?

Wtem, bum! Vegeta zatrzymał króla, zaciskając dłoń na jego włosach i robiąc skręt nadgarstka, wyrzucił swojego odpowiednika w dal. Po krótkiej chwili król uderzył boleśnie w ziemię.

— Jego matka źle go wychowała - odpowiedział mu Vegeta.

Wstając z dłonią położoną na włosach, król Vegeta kontynuował serię pytań - Więc zamieniłeś swój lud na rodzinę?

Tego już było za dużo, wojownik z 18 świata był wściekły. Jego przeciwnik myślał o nim jak o zdrajcy, rzuciwszy się do kolejnego ataku. Jednak i tym razem Vegeta zatrzymał i obezwładnił rywala, stawiając na leżącym wrogu stopę.

— Słabeusz z Ciebie... Muszę podziękować Frizerowi. Jesteś tylko cieniem tego, kim byłbym, gdybym został na tej nędznej planecie, która nosiła moje imię.

Król wręcz gotował się ze złości. Jak on śmie kpić?! Dlaczego on myśli, że tę planetę nazwano po nim? To jemu nadano takie samo imię, jakie nosiła planeta! Czy on naprawdę odrzuca swój tytuł króla Saiyan?!

— Natomiast w innym wszechświecie, tam na dole - mówił Vegeta, spoglądając na jeden z sektorów - Jesteś tym, kim byłbym, gdybym nie znalazł spokoju ducha na Ziemi.

— Hej, Vegeta - odezwał się Raditz z 13 świata - wygląda na to, że Twój odpowiednik z 18 patrzy na Ciebie.

— Co byś powiedział, gdybyś mógł z nim porozmawiać? - spytał Nappa.

— Z pewnością myślą, że mam więcej klasy, dzięki tej nowej zbroi - odrzekł mu Vegeta, z uśmieszkiem na twarzy - i musisz przyznać, ten z brodą nie jest wcale przystojny.

— Wiedziałem, że zapuszczenie brody, takiej jaką miał ojciec, jest poniżające - wojownik z 18 świata kontynuował, lekceważąc króla, jak gdyby słyszał, co powiedzieli Saiyanie z 13 uniwersum - Ty to potwierdzasz, chociaż wygląd to nie wszystko - W końcu wypuścił brodatego wojownika, który wiedział że ma tylko jedno wyjście, żeby wygrać walkę. Chociaż nie robił tego od wielu lat, musiał zaryzykować.

— Chcesz użyć Działa Girlika, co? - rzekł mężczyzna z 18 świata - No dalej, spróbuj szczęścia, jeśli tak bardzo tego chcesz.

— Powiedz mi, jaką masz motywację, jeśli nie jesteś królem?

— Chcę poznać swój limit i go przekroczyć. Pragnę pokonać starego znajomego.

Odpowiedź ta rozwścieczyła Króla Vegetę. Po chwili koncentracji nad swoją siłą, krzyknął nazwę techniki i zaatakował. Stojący naprzeciw Vegeta, nie uchylając się, zatrzymał atak jedną ręką, na której nie miał nawet zadraśnięcia.

— To wszystko ? Jesteś naprawdę żałosny...

— Dużo gadasz, a nawet nie masz ogona!

Król Vegeta uniósł lewą dłoń, nad którą formowała się świetlista kula energii, gdy Działo Girlika zaczęło blednąć.

— Zamknijcie oczy - krzyknął stary król do swoich ludzi znajdujących się w sektorze 10 - Niech nikt nie patrzy w niebo! Inaczej nie pomieścimy się na tej arenie!

— Zamień się w księżyc w pełni! - krzyknął, rzucając kulę energii wysoko na nieboskłon.

— Nappa, Raditz... - Vegeta spokojnie obserwował swoich pomocników ze świata 13.

— Wiemy - odpowiedział Saiyanin z długimi włosami, zasłaniając oczy jedną dłonią.

Król Vegeta ze świata 10, śmiejąc się, zaczął transformację, jednak nie zrobiło to wrażenia na jego przeciwniku. Wyglądał jak zwykle, był opanowany i spokojny. Król zaczął szybko przybierać na wzroście, jego ubranie natychmiast rozdarło się, włosy i nos zaczęły się deformować, a usta wydłużyły się, zmieniając się w pysk. Co ciekawe, nawet jego broda zniknęła. Będąc już pełnych rozmiarów Oozaru, król Vegeta ryknął. Z daleka wyglądało to śmiesznie, niczym wielki, małpi cyrk na kuli...

— Nikt nie może pokonać króla Saiyan! - krzyknął Oozaru, uderzając pięściami we własną klatkę piersiową.

Zaatakował kopniakiem, jakby chciał się pobawić piłką, którą był ring. Jednak Vegeta ze świata 18 uniknął ciosu, usuwając się w na bok. Ataki nie miały końca, Oozaru stąpał i miażdżył, ale nie mógł trafić w swojego małego przeciwnika. Próbował go roztrzaskać, jednak Vegeta rozchylił jego małpie dłonie nad swoją głową i uciekł z łatwością.

— Coo?! Jak możesz mnie podnieść z taką łatwością?!

Vegeta ze świata 18 wystrzelił niewielki pocisk. Był on jednak wystarczająco potężny, żeby powalić ogromną małpę. Chociaż grawitacja ringu nie była wystarczająco silna, żeby przyciągnąć ciało wojownika po transformacji, mężczyzna przewrócił się. Gdy król Vegeta zorientował się, że walka wcale nie będzie taka łatwa, podniósł się i podskoczył wysoko, żeby znów odnaleźć ring. Jednak ten drugi Vegeta, mając skrzyżowane ramiona na piersi, zaatakował. Kopnął przeciwnika w brzuch, co sprawiło, że olbrzymia małpa splunęła i z trudem łapała powietrze.

— Za długo już trwa to przedstawienie - powiedział Vegeta, widząc, że jego przeciwnik nie jest w stanie nic zrobić. Jednak ku jego zaskoczeniu, Oozaru znów podskoczył i wystrzelił z ust gruby promień energii, który poleciał w stronę ringu. Vegeta wyciągnął przed siebie rękę, tworząc własny strumień. Oba promienie zderzyły się ze sobą, tworząc eksplozję, po czym atak Vegety ze świata 18 poleciał dalej, jak gdyby nic się nie stało. Trafiony tym uderzeniem Oozaru poleciał w stronę sztucznego księżyca, przebijając go. Jego lot skończył się małą eksplozją. Później, Vegeta ze świata 18 poleciał odnaleźć już ludzkie ciało swojego przeciwnika, żeby zanieść go do skrzydła świata 10, gdzie pozostali Saiyanie dalej stali z zasłoniętymi oczyma.

— Możesz już otworzyć oczy - powiedział Vegeta do swojego ojca z innego świata.

Stary król otworzył oczy i zobaczył swojego syna leżącego nago na murze, oraz drugiego, z innego świata, który stał naprzeciw z założonymi rękoma i patrzył na niego przez chwilę, zanim odwrócił się na pięcie.

Tym sposobem Vegeta raz na zawsze pokonał dawnego siebie...

— Vegeta ze świat 18 jest zwycięzcą walki! - krzyknął do mikrofonu komentator, podczas gdy rywal Goku zaczął się zastanawiać, kiedy spotka Kakarotto.

Wasze komentarze o tej stronie:

Ładowanie komentarzy...
[pl]
EnglishFrançais日本語中文EspañolItalianoPortuguêsDeutschPolskiNederlandsTurcPortuguês Brasileiro
MagyarGalegoCatalàNorskРусскийRomâniaCroatianEuskeraLietuviškaiKoreanБългарскиעִבְרִית
SvenskaΕλληνικάSuomeksiEspañol Latinoاللغة العربيةFilipinoLatineDanskCorsu