DB Multiverse

Newsy Komiks DBM Minikomiks Fanarty Autorzy FAQ RSS Dodatki Wydarzenia Promocyjne Strony partnerskie Pomoc dotycząca turnieju Pomoc dotycząca światów
                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                               

Dragon Ball Multiverse: Powieść

Napisane przez Loïc Solaris & Arctika

Zaadaptowane przez Senti

Avec bien plus de détails, redécouvrez l'histoire de DBM.Cette novélisation est vérifiée par Salagir, elle contient également des ajouts de son cru, qui n'étaient pas racontables en manga, c'est donc un véritable annexe à la BD !

Intro

Część 0 :0
Część 1 :12345

Round 1-1

Część 2 :678910
Część 3 :1112131415
Część 4 :1617181920
Część 5 :2122232425
Część 6 :2627282930

Lunch

Część 7 :3132333435

Round 1-2

Część 8 :3637
[Chapter Cover]
Część 2, Rozdział 8.

CZĘŚĆ DRUGA: DUŻO TUTAJ DAWNYCH WROGÓW!

Rozdział 8

Tłumaczenie: Sauron Team


Głos komentatora rozbrzmiał ponownie wśród publiczności - Niech rozpocznie się walka!

Po tych słowach, Nappa natychmiast zaszarżował w kierunku Nameczanina, który był już przygotowany do obrony. Pozwoliło mu to zablokować lewym przedramieniem pierwszy atak saiyańskiego wojownika. Potem w podobny sposób odparł następne dwa ciosy, po których wyprowadził kontrę. Nie trafił jednak w cel ponieważ łysy kolos uprzedził go i odskoczył w tył.

Nameczanin przybrał zwartą pozycję, pozwalając sobie na chwilę odpoczynku, natomiast jego przeciwnik kontynuował natarcie. Zaatakował kopniakiem, który został zablokowany łokciem. Ta obrona wytrąciła Nappę z równowagi, co Cargot chciał skrzętnie wykorzystać.

Zbliżył się i wyprowadził cios pięścią ale zaskoczyła go szybkość, z jaką przeciwnik odzyskał stabilność. Po raz wtóry, Nappa zaatakował techniką latających pięści. Nameczanin, przytłoczony przez szybkie i mocne uderzenia przeciwnika, z każdą chwilą rozpaczliwie cofał się coraz bardziej.

— Wiesz - powiedział Saiyanin niemal szeptem - W moim świecie to ja zabiłem cały wasz lud.

Cargot nie odpowiedział chociaż Nappa bardzo tego chciał, chciał namieszać w głowie swojemu przeciwnikowi. Jednak on nie dał się oszukać, zachował zimną krew żeby nieustannie odpierać ataki.

— To nie moja sprawa - zdołał powiedzieć między dwoma ciosami.

Tymczasem na widowni, publiczność nie bardzo wiedziała kogo faworyzować. Z tego powodu kibicowali obu wojownikom za ich świetny pokaz. W świecie 10 Nameczanie wspierali swojego rodaka, natomiast w uniwersum 13 liczyli, że Nappa przestanie się bawić z przeciwnikiem i szybko zakończy walkę.

— Nappa jest silniejszy niż ten, którego znaliśmy - zauważył Gohan z 18 świata.

— To prawda - dodał jego ojciec - Postarzał się jednak, jego ruchy są szybkie ale jednocześnie takie... jakby sztywne...

— Ten Nameczanin też jest bardzo silny - doprecyzował Piccolo, który oglądał walkę bardzo uważnie (w końcu został zabity przez Nappę) - Należy do klasy wojowników, tak jak Nail i ja, a jego siła nie odbiega tak bardzo od Nappy... Chociaż...

— Patrzcie państwo! - odezwał się jeden z prezenterów - Wojownik ze świata 13 wygrywa! Jego silne ataki pięściami trafiają Cargota! Nameczanin otrzymał właśnie poważny cios w twarz!

Plując krwią, Cargot zaczął tracić inicjatywę i prawie wcale nie atakował. Nie miał nawet czasu, żeby znaleźć sposobność do ataku.

— Teraz! - pomyślał sobie, kiedy wreszcie zauważył okazję. Na nieszczęście dla Cargota, Nappa specjalnie zostawił lukę, żeby zmylić przeciwnika. W rezultacie, nameczański wojownik dostał pięścią w brzuch i zrobił parę kroków w tył, dysząc z wysiłku. Jego oczy spojrzały na podstępnego przeciwnika, dosłownie na moment zanim Nappa wyprowadził potężny kopniak, który odrzucił go kilka metrów do tyłu. Po tej akcji, Nappa patrzył już na ciało Cargota, wzdychając nieznacznie... Nameczanin nie zdołał wstać.

— Długo to trwało - warknął Vegeta z 13 świata.

— I trzydzieści! Nappa zwyciężył! - krzyknął rozentuzjazmowany gospodarz.

— Ha ha ha, to była drobnostka! - przechwalał się Nappa, zanim wrócił na swój sektor. W międzyczasie dwóch Nameczan weszło na ring, żeby zabrać stamtąd nieprzytomnego Cargota.

— W porządku - skomentował walkę prezenter - To było świetne starcie, aczkolwiek krótkie!

Bez żadnych opóźnień, ogłaszamy drugą walkę z pierwszej rundy zawodów... Frizer ze świata 8 kontra Sereck, również ze świata 8!

Sereck był oszołomiony i zamienił zszokowane spojrzenie z kolegą z oddziału, zwanym Masuo. Kropla potu pojawiła się na końcówce jego białych włosów i spłynęła w dół czoła, po czerwonej skórze wojownika.

Wyraził głośno swoje zdumienie, pytając - Można walczyć z osobą z tego samego świata? - potem cierpliwie czekał na odpowiedź organizatorów, która potwierdzi, że to jakiś błąd.

— Wojownicy są wybierani losowo spośród wszystkich uczestników - Odrzekł komentator, żeby ostatecznie wyjaśnić tę kwestię.

Frizer, stojąc przed Sereckiem i Masuą, delikatnie odwrócił się, żeby natrafić na spojrzenia swoich popleczników. Okrutny wzrok tyrana orzeźwił Serecka, który został pozbawiony jakichkolwiek wątpliwości.

Nie miał też odwagi walczyć dlatego odezwał się łamiącym głosem - Pod... Poddaję się.

Został wygwizdany przez publiczność, która spostrzegła, że druga walka już się skończyła. Widzowie byli rozczarowani takim zachowaniem uczestnika. Komentator nie tracił jednak czasu, ogłosił Frizera zwycięzcą i zapowiedział kolejne starcie - Zapraszam do walki Son Goku ze świata 18 i Mahissu ze świata 10.

— Już teraz? Ale mam szczęście! - powiedział ziemski Saiyanin - Zaczynamy!

Gdy leciał w stronę ringu usłyszał słowa zachęty od Gotena, natomiast po drugiej stronie areny czekał już jeden z prymitywnych Saiyan.

— To nawet nie będzie rozgrzewka... - Vegeta wyraził się negatywnie o przeciwniku.

— Vegeta, może oni są silniejsi niż ludzie sądzą - odparł mu Gohan, próbując go przekonać, że ta walka może być interesująca - może ukrywają swoją siłę, tak jak my.

— Naprawdę w to wierzysz? - odpowiedział pytaniem Vegeta.

— Noo... Nie... A-Ale...

— Żyłem wśród nich naprawdę długo, ukrywanie siły to dla nich rzadka umiejętność...

— Obaj wojownicy są już obecni! - poinformował gospodarz z opanowaniem w głosie - Zacznijcie walkę!

— Jesteś Saiyaninem? - spytał Goku, powoli przybierając odpowiednią pozycję.

— Nie rozmawiam z renegatem bez ogona - rzekł jego przeciwnik, który nadal stał prosto i nie poruszył się ani o milimetr.

— Nie jest zbyt przyjazny... Ale jak zgadł, że jestem Saiyaninem? Czy to przez moje włosy? Albo usłyszał jak rozmawiałem z moim ojcem? Dobrze... Nie ma potrzeby używać pełnej mocy...Chociaż, to nie jest Ziemianin... Więc może użyję trochę siły!

Goku, uśmiechając się, zaatakował pięścią. Wyprowadził cios z prędkością światła więc Mahissu zdążył tylko zamknąć oczy zanim poczuł ogromną siłę, która uniosła go i odrzuciła brutalnie w tył.

Mahissu odbił się od ziemi kilka razy, po czym znieruchomiał, a z jego ust wyciekła strużka śliny.

Zaskoczony Goku podszedł do niego i kucnął obok. Jego przeciwnik już nie wstał, dlatego zapytał troskliwie - Wszystko gra?

— Son... Son Goku ze świata 18 wygrał! - wyjąkał prezenter, niepewny co do wyniku starcia.

Sędziowie i organizatorzy odczuli pewien dyskomfort, nie spodziewali się, że pierwsze trzy potyczki skończą się tak szybko! Widzowie zastanawiali się nad tym, co się właściwie stało. Niektórzy zauważyli, że był to rodzaj ciśnienia powietrza ale od razu zaczęli narzekać, że jeszcze nie widzieli ekscytującej walki.

Tylko w sektorze świata 19 jeden z uczestników dokładnie zobaczył co się stało ponieważ zarejestrował to jego hełm. Zaawansowana technologia, jaką dysponował, pozwoliła mu zebrać informacje i przedstawić starcie w postaci pojedynczych obrazów. Zobaczywszy je, zdołał jedynie wykrztusić z podziwem - Co za siła...!

Na ringu Goku nie miał co ze sobą zrobić, stał bezczynnie z ramionami skrzyżowanymi na klatce piersiowej. Wydawało mu się, że taka sytuacja przydarzyła się już kiedyś, miał wrażenie deja vu. Nie mógł jednak sobie przypomnieć gdzie i kiedy się to stało. W międzyczasie dwójka nameczańskich organizatorów zaniosła Mahissu z powrotem do jego sektora i położyła go ostrożnie na ziemi. Nameczanie i Saiyanie z 10 świata, oceniwszy walki jakie się już odbyły, zaczęli zastanawiać się, co robią na tym turnieju.

Vegeta z uniwersum 13 nie przegapił okazji do wywyższania się, nazywając ich żałosnymi i posiadającymi niski poziom mocy.

— Wycofuję się - stwierdził jeden z Nameczan ze świata 10, a po krótkiej chwili pozostali poszli w jego ślady.

— Tchórze! - krzyknął za nimi król Vegeta z uniwersum numer 10.

Kiedy Goku wracał do swoich przyjaciół, nieustannie myśląc nad swoim deja vu, zobaczył Gotena zbliżającego się z kciukami uniesionymi w górę na znak wygranej. Za nim, w kierunku jej dziadka biegła wesoła Pan, miała wyciągnięte ramiona przygotowane do złapania jej i przytulenia. Uub też gratulował zwycięstwa swojemu nauczycielowi. W końcu, Goku pstryknął palcami i powiedział głośno - Chichi!

— Słucham? - spytał Uub, nie rozumiejąc tego nagłego wybuchu radości swojego mistrza. Podczas gdy Goku tłumaczył, że ta sytuacja wydarzyła się już wcześniej, czterech Saiyan ze świata 13 zbliżało się do nich... Grupa ze świata 18 obserwowała nadchodzących, tym razem to Vegeta miał przeczucie, że już kiedyś doświadczył takiej chwili.

Uważając ten świat za ciekawszy niż 10, Vegeta również zbliżył się do grupy Saiyan. Jego odpowiednik z uniwersum 13 zaczął tłumaczyć, kim są.

— Jesteśmy Super Saiyanami, a ja przyszłym zwycięzcą tego turnieju - powiedział, wskazując palcem na siebie. Niemal wszyscy z 18 zgromadzili się przed Saiyanami, Vegeta kontynuował wywód. - Mimo waszych dziwacznych ubrań, jesteście chyba najbliższą nam grupą, skoro macie z wami Kakarotto. Ale Nameczanin? To musiało być jakieś spore zamieszanie z Frizerem na Namek, czyż nie?

— Interesujące - pomyślał Vegeta ze świata 18. Jego duplikat już wyjawił sporo informacji o sobie. W jego rzeczywistości stoczył bój z Frizerem, ale...

— Nasze światy rozdzieliły się wcześniej - analizował Piccolo, tworząc na szybko możliwy scenariusz przebiegu wydarzeń widząc Nappę, Raditza, a w szczególności Goku - Wasz Kakarotto nie został wysłany na Ziemię jako dziecko?

— Ależ tak, zostałem wysłany - rozpoczął Kakarotto, który stał za niskim murkiem, nieco ponad pół metra dalej od Goku - Zabiłem wszystkich Ziemian, a potem nasi przylecieli po mnie 20 lat później. Razem udaliśmy się na Namek po Smocze Kule.

— Zabił...zabił wszystkich Ziemian! - zaszokowany tym faktem, powtórzył po swoim odpowiedniku Goku.

— Wszechmogącego pewnie też - dopowiedział Piccolo, domyśliwszy się tego z faktu, że Kakarotto wiedział czym są Smocze Kule.

— Na Namek walczyliśmy z Frizerem i zabiliśmy go. Ja odkryłem, jak przemieniać się w Super Saiyanina - rozpoczął Vegeta ze świata 13, po czym zapytał - A jak było u was?

— Mówiąc krótko... - rozpoczął Goku gotowy na opowiedzenie historii ich uniwersum od samego początku, lecz w pół słowa wciął się Vegeta z 18.

— My byliśmy lepsi - odwrócił się, ostatecznie bardziej zainteresowany swoją grupą. Już było jasne, jak przetrwali tak długo. Nim jednak opuścił konwersację, pozwolił sobie na mały, acz uszczypliwy komentarz.

— Zabawne. Wasz Kakarotto pozabijał wszystkich na Ziemi, podczas gdy ja uśmierciłem na niej Nappę.

— To niemożliwe! - odparł Nappa, zaszokowany tak jak wcześniej Goku - Ani ty, ani ja nigdy nie polecieliśmy na tę planetę. Wysłaliśmy tam jedynie Raditza!

Podczas gdy Vegeta z 18 toczył małą psychologiczną bitwę, Piccolo dodał szybko coś od siebie.

— A ja zabiłem tego Raditza, gdy tylko przyleciał na Ziemię. Naszego Kakarotto nieumyślnie też...

Goku wyszczerzył zęby, śmiejąc się i wspominając swoje poświęcenie.

— Zabiłeś mnie! Ty robaku, jak mogłeś! - wykrzyczał na całe gardło Raditz po krótkiej chwili zawahania. Świadomość tego, że zostało się zabitym, nawet w innej rzeczywistości, nie była zbyt miła.

— Uspokój się Raditz - rozkazał mu dowódca - Nie jesteśmy tu, by walczyć z nimi poza ringiem.

Zapadła cisza. Wszyscy starali się wybadać, jak zamierzała się zachować druga strona. Trunks i Goten wyczuli pewne napięcie, nic poważnego, jednakże przeszywającego do szpiku kości. Zwłaszcza czuć było to u księcia Vegety.

— Ci prymitywni Saiyanie przejadą się na swoich wynikach - wypalił nagle Trunks, próbując zmienić temat. Na twarzy Vegety ze świata 13 ponownie zagościł sadystyczny uśmieszek.

— Najśmieszniej będzie z Frizerem. Nie mogę się doczekać, aż zabiję go ponownie.

— Myślę, że będzie to przyjemność dla wielu stąd - wtrącił Gohan.

— Hej, to ja będę z nim walczył jako pierwszy, w mojej drugiej rundzie! - stwierdził Nappa, którego komentarz nie zbił uważnego Saiyanina z tropu.

— I co, myślisz, że go pokonasz? - zapytał, zainteresowany.

— Oczywiście, że tak! - tu znów do rozmowy przyłączył się książę Vegeta - Co ty sobie myślisz, chłopcze?

— No wiesz, u mnie Frizer cię zabił, Vegeto.

— W moim zaś ja zabiłem Frizera - odpowiedział szybko - Wasz był silniejszy od naszego? Czy może ja byłem po prostu słabszy?

Gohan nie wiedział co powiedzieć... Porównując ze światem 8 wynikałoby, że Frizer jest taki sam w każdym świecie. Jak ten Vegeta mógł być silniejszy od Vegety ze świata 18 jeśli nie zmierzył się z Goku na Ziemi i tym samym nie był bliski śmierci i nie zdobył zastrzyku energii Zenkai?

— Nie zamęczaj się - powiedział Vegeta ze świata 13, który widział zakłopotany wyraz twarzy Gohana - Mam kolejne, prostsze pytanie: jeśli Frizer mnie zabił, kto w takim razie zabił jego ?

— Ja go pokonałem - powiedział Goku włączając się wreszcie do konwersacji.

— O! To ja! - krzyknął stojący przed nim Kakarotto, który z dumą i małym uśmieszkiem na twarzy spojrzał na swojego szefa Vegetę... Który zwrócił się do niego i kazał zaprzestać tej szydery, co Kakarotto natychmiast uczynił.

— Również zmieniłem się w Super Saiyanina walcząc przeciwko Frizerowi - powiedział Goku.

— Co Cię tak zdenerwowało? - spytał zaintrygowany Vegeta.

— Cóż...

— Frizer zabił jego najlepszego przyjaciela, Kuririna - wtrącił Goten, który czuł się dumny, że może opowiedzieć historię swojego ojca.

— O mało co nie zabił również Piccolo, ale on nie jest już taki słaby! Teraz mógłby zmiażdżyć Frizera z łatwością!

— Em, Kuririn... - Kakarotto zadumał się krzyżując ręce - Był łysym karłem, prawda? A Piccolo był Nameczaninem ?

— Tak - odpowiedział Goten.

— Cóż, ta dwójka była na Ziemi i... hahahaha... zabiłem ich obu. Zszokowani? - Kakarotto miał nadzieję, że tymi słowami zdobędzie przewagę w grze psychologicznej... Jednak na próżno. Gohan i Goten spojrzeli na siebie. Już zdążyli zdać sobie sprawę, że Kuririn i Piccolo byli od dawna martwi w świecie 13, co sprawiło, że atak psychologiczny Kakarotta był nieskuteczny. Jednak obaj bracia mieli ten sam pomysł.

— Chcesz być zszokowany? - Gohan zaśmiał się tym samym śmiechem co Kakarotto.

— Będziesz zszokowany - powiedział Goten przyjmując tę samą postawę.

— Jesteś naszym ojcem! - wykrzyczeli wskazując palcem na Kakarotta, który w szoku wzdrygnął się i otworzył lekko oczy. Vegeta, Nappa i Raditz śmiali się histerycznie. Bez wątpienia byli słyszani z daleka, zwłaszcza Nappa.

— Kto by pomyślał, że Kakarotto może być ojcem? - powiedział śmiejący się Vegeta - Wyobraź to sobie Kakarotto, Ty tatuśkiem! Haha!

Bra, która usłyszała alter ego jej ojca z innego świata stanęła pomiędzy Gohanem i Gotenem. Spojrzała na swojego brata po czym szybko zwróciła się do Vegety.

— Lepiej też byś trzymał swój język za zębami, Książę - podkreślając tak złośliwie i sarkastycznie ostatnie słowo jak tylko się dało.

— Właśnie - powiedział Trunks - Nie jesteś lepszy od niego, ponieważ...

— Jesteś naszym ojcem!- powiedziało rodzeństwo w ten sam sposób co Gohan i Goten, wskazując palcem na Vegetę, który natychmiast przestał się śmiać.

Vegeta nie wiedział jak ma zareagować. Zastosować kontratak, który przerwałby ich gdakanie czy po prostu patrzeć na swoje dzieci z innego świata... W końcu zaczął myśleć, że jeśli ich czwórka pozostanie bezdzietna, będzie to koniec rasy Saiyan w ich świecie...

Nagle ponownie rozbrzmiał głos prezentera - Panie i Panowie, przepraszamy za tą przerwę! Świat 10 miał najwięcej uczestników, a każdy Nameczanin, z wyjątkiem jednego, poddał się. Musieliśmy usunąć ich z harmonogramu, ale już możemy kontynuować!

— Kakarotto, chodź, wracamy do naszej strefy - powiedział Vegeta, który już zaczął odchodzić razem z Nappą i Raditzem.

— Okay - powiedział Kakarotto, który zwrócił się do swojego odpowiednika ze świata 18. - Zastanawiam się, który z nas jest silniejszy... chciałbym z Tobą walczyć. O wiele bardziej niż Ci nieudacznicy!

Wzywamy na ring Siedemnastkę ze świata 14 i I'K'L ze świata 15!

— O, ktoś kogo nie znamy!- Krzyknął podekscytowany Goku, próbując sobie wyobrazić niespodzianki tego I'K'L - Interesująca walka!

Wasze komentarze o tej stronie:

Ładowanie komentarzy...
[pl]
EnglishFrançais日本語中文EspañolItalianoPortuguêsDeutschPolskiNederlandsTurcPortuguês Brasileiro
MagyarGalegoCatalàNorskРусскийRomâniaCroatianEuskeraLietuviškaiKoreanБългарскиעִבְרִית
SvenskaΕλληνικάSuomeksiEspañol Latinoاللغة العربيةFilipinoLatineDanskCorsu