DB Multiverse

Newsy Komiks DBM Minikomiks Fanarty Autorzy FAQ RSS Dodatki Wydarzenia Promocyjne Strony partnerskie Pomoc dotycząca turnieju Pomoc dotycząca światów
                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                               

Dragon Ball Multiverse: Powieść

Napisane przez Loïc Solaris & Arctika

Zaadaptowane przez Senti

Avec bien plus de détails, redécouvrez l'histoire de DBM.Cette novélisation est vérifiée par Salagir, elle contient également des ajouts de son cru, qui n'étaient pas racontables en manga, c'est donc un véritable annexe à la BD !

Intro

Część 0 :0
Część 1 :12345

Round 1-1

Część 2 :678910
Część 3 :1112131415
Część 4 :1617181920
Część 5 :2122232425
Część 6 :2627282930

Lunch

Część 7 :3132333435

Round 1-2

Część 8 :3637
[Chapter Cover]
Część 2, Rozdział 6.

CZĘŚĆ DRUGA: DUŻO TUTAJ DAWNYCH WROGÓW!

Rozdział 6

Tłumaczenie: Drużyna Pierścienia


Uważny jak zawsze, Piccolo skomentował puste miejsca.

— Czyli to jest strefa zarezerwowana dla nas, świata 18. Zapewne turniej rozpocznie się gdy zapełnią się pozostałe miejsca po naszej prawej stronie.

Stojący przy nim Gohan także się wypowiedział.

— Czyli te siedemnaście po lewej powinno być już... - zatrzymał się w pół zdania. Jako pierwszy spojrzał na lewo i został zaskoczony. - S...spójrz! To...

Stojący obok Goku wraz z będącym nieco z tyłu Vegetą również odwrócili się w tamtą stronę.

— Cell!

Goku był zaskoczony tak jak jego syn. Kwestia światów alternatywnych była dość niejasna i nie wyobrażał sobie, że takie coś było w ogóle możliwe. Ale taka była prawda! Cell naprawdę stał tam przed nimi!

— Znowu wy - rzekł zielony stwór, niezbyt zadowolony z faktu, że widzi Goku i resztę. Wtedy to pomyślał - Stoję tu, otoczony przez dwójkę Gohanów...

Był identyczny z jego odpowiednikiem ze świata 18 w ostatecznej formie podczas Gry Cella. Stał w samym środku swojej strefy z założonymi rękoma i czekał cierpliwie, aż zostanie wywołany do pierwszego pojedynku. Małego Cella Juniora, stojącego pomiędzy jego nogami, nie był w stanie dostrzec żaden z naszych bohaterów, poza Piccolo, który był dostatecznie wysoki.

— On nas zna - zauważył Piccolo. - W swoim świecie musiał pokonać nasze alter ego i został najsilniejszym.

— Pewnie masz rację - przyznał Goku. - Ale raczej nie to miał na myśli. Popatrz tam! - wskazał na miejsce, oznaczone numerem 16. - To my!

Goku zaczął przeszukiwać wzrokiem sektor świata 16, znajdujący się za Cellem. Dostrzegł Gohana rozmawiającego z Piccolo, potem Trunksa i Gotena ucinających sobie przyjemną pogawędkę, jak również Videl i Brę, która opierała się o ramę drzwi wejściowych swojej strefy.

— Obejrzyjmy sobie inne grupy! - zaproponował Trunks, przeskakując murek Świata 18. Goten szybko dołączył do towarzysza, który zatrzymał się trzy metry przed nim, wybąknąwszy ciche "och". Trunks zauważył swojego ojca, czy raczej jego alter ego ze świata 13. Ubrany w białą, saiyańską zbroję ze złotymi naramiennikami, niebieską tunikę i czerwoną pelerynę, Książę Vegeta stał tam w towarzystwie wyższego, bardziej umięśnionego mężczyzny. Łysy, noszący ten sam typ zbroi, z czarnymi spodenkami zamiast tuniki, zdawał się kpiąco uśmiechać w kącie. Zaraz za nim stał osobnik z czarnymi, długimi do pasa włosami, posiadający taki sam saiyański ubiór. Na twarzy miał bardzo nieprzyjazną minę i zdawał się nie zwracać uwagi na dziecinne docinki kolegi przed nim. Ostatnim wojownikiem w grupie był zaś... Goku. Ale jego oczy mówiły wszystko o jego naturze. Ten Goku pozostał tak naprawdę "Kakarotto", jakby nigdy nie uderzył się w głowę, gdy był dzieckiem.

Książę Vegeta świata 13 patrzył na lewo z obrzydzeniem. Trunks i Goten szybko odkryli, co zobaczył. W sektorze świata 12 nie widzieli nikogo, zapewne wojownicy stamtąd pozostali w środku. Saiyanie dostrzegli Daburę ze świata 11. Świat 10 składał się z Nameczan i Saiyan, łącznie dwudziestu osób. Dziewiątka, tak jak dwunastka miały puste miejsca. Co do świata 8 zaś... Tam zobaczyli Frizera!

Był w swojej ostatecznej formie, choć ograniczony, ponieważ brakowało mu potężnych mięśni do pełnej mocy. Nie był także pół-cyborgiem. Trunks i Goten od razu go rozpoznali; Kiedyś Bulma pokazała im jego zdjęcie. Podczas gdy naprawiała #16, przed Turniejem Cella, otrzymała wszystkie obrazy z robota szpiega Dr. Gero, w tym obraz cybernetycznego Freeza.

Freeza z rozbawieniem rzucił spojrzenie grupie czterech Saiyan. Nie było wątpliwości, że w jego świecie osobiście zabił Vegetę.

— Jest tu wiele potworów, z którymi walczyli nasi staruszkowie - powiedział Trunks kiedy zatrzymał swój wzrok na Bojacku ze świata 6.

— Spójrz, Majin Buu! - powiedział Goten, wskazując na skrzydło świata 11.

Niewinnie wyglądający, różowy dżin, o dziecięcej twarzy wyszedł z wnętrza przestrzeni świata 11 by dołączyć do Dabury. Po chwili podszedł do nich nikt inny jak Babidi, nadal brzydki i pomarszczony jak zawsze.

— To przywraca wspomnienia - przyznał Trunks, obserwując ich.

— To idealna okazja stary! - zawołał ochoczo jego przyjaciel. - Gotenks nareszcie pokona Majin Buu, raz na zawsze!

— Nie wygląda na to by stał się silniejszy.

— Tak, ale za to my jesteśmy o wiele silniejsi! - odparł Goten. - Nie jesteśmy już dziećmi!

— Damy radę! - krzyknęli jednogłośnie.

Za chłopcami stał Vegeta, który przez chwilę wpatrywał się w skrzydło świata 10. Nawet z takiej odległości potrafił dojrzeć siebie samego… Ponownie. Pomimo brody, poznał się bez trudu po fryzurze. Zaraz za nim stał jego ojciec, Król Vegeta. Siwe włosy, zgarbione plecy… Wyglądał jak starzec.

— Co zobaczyłeś tato? - zapytała stojąca za nim Bra .

— Nic, zupełnie nic.

Vegeta odszedł kilka kroków dalej… To nie on sam go martwił… . Martwiło go to, że w tamtym świecie Saiyanie dalej nosili prymitywne stroje. Skóry zwierząt! Tym Saiyanom daleko było do zaawansowanej technologii. Wszyscy Ci Saiyanie mieli również ogony, akcent, którego Vegeta, tak jak i jego alter ego ze świata 13 nie posiadali.

Gohan i Piccolo zauważyli, że Vegeta gdzieś się spieszy. Oboje spojrzeli na świat 10.

— Tam są dwie grupy - zauważył Piccolo. - Wyczuwam obecność Naila i innych Nameczan.

— Wygląda na to, że to świat bez Freeza - wtrącił Gohan. - Z całą pewnością nie potrafią zmieniać się w Super Saiyan.

Trunksa nagle olśniło.

— Hey! To znaczy, że tam jest mój dziadek!

Trunks rzucił Gotenowi spojrzenie.

— Może… Może mój też tam jest! - powiedział Goten - Chodźmy!

Kiedy chłopcy pobiegli w stronę świata 10, Gohan krzyknął za nimi.

— Będziecie próbowali z nimi porozmawiać? Zawiedziecie się…

W przeciwieństwie do swojego naiwnego, młodszego brata, Gohan osobiście doświadczył brutalności ze strony Saiyan czystej krwi, którzy w niczym nie przypominali cichego, opanowanego Vegety ze świata 18.

Gohan dobrze pamiętał ich siłę i okrucieństwo. Nie mieli nawet oporów przed zabiciem członków swoich rodzin…

Gohan obrócił się w stronę Bry.

— A Ty Bra? Nie chcesz iść ze swoim bratem i Gotenem?

— Co? Widziałeś ich ubrania? - odpowiedziała wyniośle. - Nie chcę by widziano jak się przy nich kręcę!

— Zapomniałem jak wybredna jesteś jeśli chodzi o sposób, w jaki ludzie się ubierają - westchnął.

Goten i Trunks przeszli blisko strefy Freeza, ale przez hałas, który ich otaczał nie usłyszeli ani słowa z konwersacji, która miała tam miejsce.

— Znowu Ci Saiyanie - burknął Freeza.

— Wygląda na to, że brakuje nas w wielu światach - mruknął jego ojciec, stojąc z założonymi rękoma jak jego syn.

— To ścierwo powinno być wyeliminowane wszędzie.

Ojcem Frezera był King Cold. Miał ubraną saiyańską zbroję, oraz, w odróżnieniu od swoich synów, nosił pelerynę, symbol władzy. Można go też było rozpoznać po wzroście i rogach na głowie, które przypominają rogi Frieza w drugiej formie.

— To wszystko ulegnie zmianie. Bądźcie tego pewni - poprzysiągł biało-fioletowy demon, którego wzrost był porównywalny do wzrostu Friezy. Pewnie pochodził z tej samej rodziny.

— Co masz na myśli, Cooler? - spytał Frieza, nawet na niego nie patrząc.

— Wreszcie znaleźliśmy Nameczan, którzy spełniają życzenia zamiast dawać się zabić... - Cooler zrobił krótką pauzę. - Nie zmarnujemy tej szansy! Będziemy władać każdym wszechświatem.

Cold, będąc zachwyconym i bezlitosnym jednocześnie, odezwał się:

— I każdą planetą. Widzę, że myślimy podobnie mój synu - zachichotał szyderczo.

Frieza był jednak trochę niespokojny:

— Miejmy nadzieję, że żaden świat nie posiada legendarnego Super Saiyanina.

On od zawsze bał się tego wojownika... Właśnie to sprawiło, że w tylu odmiennych światach zniszczył planetę Vegeta...

Będąc na granicy terenu wyznaczonego dla świata numer 10, Trunks zawołał z radością:

— Hej, królu! Możemy pogadać?

— Kto śmie zwracać się do mnie w taki sposób? - warknął Vegeta zza własnej brody.

— Nie szukam Ciebie, durniu, tylko Twojego ojca!

— Że co!? - krzyknął król. - Ośmielasz się mnie obrażać, chłopcze!?

— Spokojnie, staruszku - powiedział Trunks pojednawczym tonem - W moim świecie jesteś księciem Saiyan. Więc, gdzie jest Twój ojciec?

Vegeta potrzebował dwóch sekund, żeby się uspokoić i móc cokolwiek powiedzieć.

— Mhm. Nie chcę wiedzieć co się stało u Was ale mój ojciec, poprzedni król, jest tutaj.

Na koniec wskazał kciukiem starego mężczyznę stojącego tuż za nim.

Dawny król z czystej ciekawości zbliżył się do Gotena i Trunksa.

— Łał. Jesteście podobni jak dwie krople wody, pomimo różnicy wieku. - skomentował Goten.

— Zdradź mi, jesteś bogaty? Ja prowadzę największą firmę na rodzimej planecie - pochwalił się Trunks.

— Masz jakiś pałac? - spytał Goten.

— Ile masz lat?

— Pff! - król Vegeta odciął się, zarzucony pytaniami przez dwójkę chłopców.

— Przestańcie dzieciaki - wtrącił się jeden z Saiyańskich wojowników - Król nie jest już młody!

Zupełnie jakby na potwierdzenie tych słów, stary król Vegeta zaczął kaszleć... I to poważnie. Kaszlał tak silnie i tak często, że mężczyzna który zainterweniował wcześniej, teraz czuł się zażenowany. Został on u boku króla, jak gdyby sama jego obecność była pomocna.

W przestrzeni świata 18, Gohan i Piccolo patrzyli jak dwóch półkrwi Saiyan zbliża się do grupy innych Saiyan. Ta sytuacja spowodowała, że Gohan podszedł do swojego ojca i zapytał:

— Tato... Nie chcesz spotkać się z własnym ojcem?

Goku był całkowicie zaskoczony takim pytaniem. Ale kiedy już konsternacja minęła, odparł:

— Nie wiem... Dla mnie, on nie jest moim rodzicem.

— Może on chce poznać Ciebie!

— Nawet nie wiedziałbym, co mu powiedzieć.

— Strasznie zakręcona sytuacja... - mruknął Piccolo.

Piccolo powoli uniósł się nad ziemię i udał się do strefy świata 10. Przeleciał nad prymitywnymi Saiyanami, którzy na głos zaczęli zastanawiać się, co Piccolo usiłuje zrobić. Ten zaś wylądował przed grupą Nameczan.

— Witaj Nail.

— Jesteście nową grupą? - spytał Nail.

— Mała rada - powiedział Piccolo, ignorując retoryczne pytanie Naila - uważajcie na tych Saiyan… W naszym świecie wymordowali wiele istnień.

— Nie ma czym się martwić - odpowiedział wojownik, który połączył się z Piccolo w świecie 18 ponad trzydzieści lat wcześniej. - Nasi nie posiadają kosmicznej technologii.

— Ale… - podjął zaskoczony Piccolo. - W Waszym świecie nie ma Frizera?

— Fizer? - zapytał Nail, rzucając okiem na świat 8. - Słyszeliśmy o nim, gdy uciekaliśmy przed kataklizmem z naszej planety. Raz jeszcze, bez obaw. Cała jego rodzina, którą tam widzimy została zabita przez Kaioshina.

— Kaioshina..?

— Ten sam, którego widzimy w świecie 1, o tam, ten najmniejszy z bogów - powiedział, wskazując na pięciu bogów w świecie organizatorów.

Bogów można było rozpoznać bez najmniejszego problemu. Pierwsze co rzucało się w oczy to ich włosy, wszyscy mają takie same: jakby kolczasty grzebień na środku głowy. Tylko włosy bogini nieco się różniły, sięgając jej do łopatek. Wszyscy nosili kolczyki i serżę tego samego typu.

Mały mężczyzna z wąsem, najstarszy z bogów, miał kosmyk włosów wiszący nad czołem. Łatwo było go poznać, ponieważ był jedynym bogiem, który posiadał wąsa. Pomiędzy niskim Kaioshinem, którego znał świat 18 i boginią zachodu stał największy z bogów: Kaioshin Południa. Był dwukrotnie większy od Varga, który rozmawiał z ich grupą, a jego ciało zdawało się być stworzone do walki.

W przeciwieństwie do fizycznie znakomitego Południowego Kaioshina, Dai Kaioshin, przywódca Kaioshinów, był bardziej nabity, niższy, ale za to obszerniejszy, szerszy, a jego ręce wyglądały na połowę większe od rąk południowego Kaioshina. Również jego ubiór był inny niż całej reszty jego towarzyszów. Ktoś mógłby pomyśleć, że jego strój został specjalnie uszyty w taki sposób, by zapewnić mu większy komfort. Na ubranie, które było bardziej cienkie niż elastyczne, założoną miał tylko krótką kurtkę.

Za to najniższy z Kaioshiów miał skórę koloru niebieskiego. Wydawał się być najmłodszym i niezbyt silnym Bogiem, pomimo tego, że to właśnie on pokonał Frizera w swoim świecie.

Piccolo odkrył, że ten Kaioshin nie był tak silny jak ten ze świata 18 podczas starcia z Majin Buu… Zaczął wyobrażać sobie jak rozegrałaby się walka przeciwko globalnemu tyranowi…

— Powinienem z nimi porozmawiać… - powiedział Piccolo do swojego ‘starego przyjaciela’.

— Mam wrażenie, że Cię znam… Jak masz na imię? - zapytał zaintrygowany Nail.

— Piccolo. W moim świecie Frizer zaatakował Twoją planetę, a ja znalazłem Cię umierającego. Postanowiłeś się ze mną połączyć byśmy razem stawili czoła Frizerowi… Przez krótki czas…

— Rozumiem - odpowiedział Nail uśmiechając się. - To wyjaśnia Twoją moc…

Podczas kiedy Trunks dalej zalewał Króla Vegetę pytaniami, Goten zaczepił jednego z Saiyańskich wojowników.

— Szukam kogoś konkretnego! Ojca... Hmm... Kakarotto! - wydukał, z trudem przypominając sobie Saiyańskie imię swojego ojca.

— Kakarotto? Nigdy o nim nie słyszałem - odpowiedział prymitywny Saiyanin.

Nagle, delikatnie odpychając kobietę stojącą na jego drodze, z tłumu wyłonił się mężczyzna, który odpowiedział na pytanie Gotena. Był dobrze zbudowany, miał bliznę na policzku i kilka innych na torsie.

— Ja miałem syna o imieniu Kakarotto... - przyznał. - Ale on już nie żyje.

— Łooo! - z radością na twarzy i zaciśniętymi pięściami, Goten nie odrywał wzroku od swojego rozmówcy. - Patrząc na tę twarz od razu mogę powiedzieć, że to Ty!

— Ja... Co? - zapytał zmieszany Saiyanin.

— Czy Twoja żona też tutaj jest? Mogę Wam zrobić zdjęcie? Ze mną pośrodku?

— Czym jest zdjęcie?

— Goten, a wziąłeś chociaż aparat? - wtrącił złośliwie Trunks.

— Um... No nie... Cholerny czas.

W końcu Bardock zapytał ich.

— Kim jesteście?

— Jesteśmy Waszymi potomkami - odpowiedział Trunks. - Ja jestem wnukiem Króla Vegety.

— A ja jestem Twoim wnukiem - powiedział Goten do Bardocka.

— Więc jesteście dzieciaki z innego świata? - spytał poirytowany, stary Król.

— Tak! zawołali równocześnie.

— Spójrz - Trunks, wyciągając jedno z rodzinnych zdjęć, które miał w portfelu. - To jest mój dom, tu jest moja matka, siostra i ojciec, który się dąsa bo nie lubi zdjęć. W sumie trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, bez wąsów wyglądasz o wiele lepiej...

— Nadal mnie obrażasz?! Pożałujesz tego, że się w ogóle urodziłeś! - narzekał w duchu Król Vegeta. Nawet w innym świecie pozwala na to by jego dzieci były tak niegrzeczne? To musi być rutyna. W końcu to na pewno 'bękarty'.

— Jaki wstyd! - krzyknął. - Nie jesteście nawet prawdziwymi Sayianami!

Uwaga Vegety brzmiała znajomo, nie tylko chłopcom, ale też Piccolo. Ta postać przypominała im ich Vegetę sprzed trzydziestu lat.

— Proszę Cię! - zakpił Trunks. - Nasza dwójka zmiażdżyłaby Was wszystkich z łatwością!

— Właśnie! - dodał Goten. - Po prostu się poddajcie!

Stojący przed pół-Saiyanami, prymitywni wojownicy zaczęli się zastanawiać czy te dzieciaki żartują... Czy naprawdę są aż tak silni. Tak czy inaczej, nawet nie podejrzewali, że istnieje kilka poziomów Saiyan...

Wasze komentarze o tej stronie:

Ładowanie komentarzy...
[pl]
EnglishFrançais日本語中文EspañolItalianoPortuguêsDeutschPolskiNederlandsTurcPortuguês Brasileiro
MagyarGalegoCatalàNorskРусскийRomâniaCroatianEuskeraLietuviškaiKoreanБългарскиעִבְרִית
SvenskaΕλληνικάSuomeksiEspañol Latinoاللغة العربيةFilipinoLatineDanskCorsu