DB Multiverse

Newsy Komiks DBM Minikomiks Fanarty Autorzy FAQ RSS Dodatki Wydarzenia Promocyjne Strony partnerskie Pomoc dotycząca turnieju Pomoc dotycząca światów
                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                               

Dragon Ball Multiverse: Powieść

Napisane przez Loïc Solaris & Arctika

Zaadaptowane przez Senti

Avec bien plus de détails, redécouvrez l'histoire de DBM.Cette novélisation est vérifiée par Salagir, elle contient également des ajouts de son cru, qui n'étaient pas racontables en manga, c'est donc un véritable annexe à la BD !

Intro

Część 0 :0
Część 1 :12345

Round 1-1

Część 2 :678910
Część 3 :1112131415
Część 4 :1617181920
Część 5 :2122232425
Część 6 :2627282930

Lunch

Część 7 :3132333435

Round 1-2

Część 8 :3637
[Chapter Cover]
Część 6, Rozdział 29.

CZĘŚĆ SZÓSTA: PAN PIERWSZY RAZ WALCZY DO ŚMIERCI!

Rozdział 29

Tłumaczenie: Sauron Team


— Następna walka miała się rozegrać pomiędzy Karacorem ze świata 10 oraz Tapionem ze świata 3 - powiedział gospodarz - Skoro Karacoru poddał się, Tapion wygrywa.

— Proszę pamiętać, że wszyscy zawodnicy z sektora 10 poddali się jednocześnie, a ich walki dalej widnieją w programie walk. Dlatego jest tyle walkowerów.

Jak tylko skończył mówić zorientował się, że było więcej Nameczan i Saiyan, którzy zrezygnowali z udziału. Sekcja 3 prawie opustoszała po przybyciu Goku oraz jego przyjaciół, mimo iż był to dopiero początek turnieju. Tapion jako pierwszy ze swojego świata miał stanąć do walki. Po ogłoszeniu jego imienia cicho wyszedł ze swojego pokoju. Za nim podążał ktoś mniejszy, kto zdawał się lewitować, jednak zatrzymał się przed drzwiami, przez które wojownik wyszedł z pomieszczenia. Tajemnicza postać pozostała ukryta w cieniu.

Wywołany uczestnik postanowił pozostać na zewnątrz. Teraz gdy wszyscy już go zobaczyli, po co chować się? Był średniego wzrostu, miał duże, spiczaste, odstające uszy, a także pomarańczowego irokeza. Nosił raczej tradycyjne ubranie, ale na plecach miał przypięty piękny miecz. Był fechmistrzem, tak jak Trunks ze świata 12, czy Dabura z 11.

Tapion uśmiechnął się. Widać ucieszył go fakt, że nie musiał walczyć. Zatrzymując się w połowie przestrzeni z sekcji 3 rzekł.

— Nie mam nic przeciwko takiej wygranej. Po prostu muszę poczekać na drugą rundę. Mój nowy przeciwnik to zwycięzca następnej walki. Teraz zobaczę na co go stać.

— W następnej walce zobaczymy Salsę ze świata 8 oraz Kuririna ze świata 9! - krzyknął komentator.

Słyszący tę wiadomość Goku był bardzo zdziwiony.

— Co? Kuririn? Nie widzę go!

Czuł się bardzo podekscytowany. Byłoby super zobaczyć swojego starego przyjaciela na arenie, nawet jeśli pochodził z innego wszechświata. Nie zamierzał ominąć ani sekundy tego starcia, a po wszystkim zależało mu na tym, żeby podejść i porozmawiać z nim. W świecie 8 i 9 obaj wojownicy przygotowywali się do walki. Salsa, towarzysz Coolera, uśmiechnął się. Dla swojego pana gotów był walczyć, wygrać za wszelką cenę. Lord Cooler byłby z niego taki dumny! Przed tym jednak, odstawił krótki taniec z dwójką swoich kolegów z drużyny, którzy w przeciwieństwie do niemal całej Elitarnej Jednostki, nie uczestniczyli w turnieju. Zaprezentowany taniec był oczywiście głupkowaty, całkowicie niepotrzebny, a w dodatku żenujący! Ale kogo to obchodzi. Salsa zawsze to robił. Nie zamierzał przestać, nawet pod groźbą śmierci. Po wszystkim naśmiewali się z dwójki zazdrosnych członków Ginyu Force, będących ich rywalami.

W tym samym czasie trójka ludzi ze świata 9 wyszła z wewnętrznego pomieszczenia po prawej stronie korytarza. Pierwszy mężczyzna był wysoki, muskularny, a w dodatku łysy. Miał na sobie tunikę do walki, częściowo zakrytą peleryną, zawieszoną na ramieniu. Dobrze się trzymał, miał zaledwie kilka zmarszczek chociaż dało się zauważyć, że był dosyć stary. Nazywał się Tenshinhan. Zaraz za nim szedł ktoś podobnych gabarytów. Ubrany w pomarańczowy strój przypominający odzienie Muten Roshiego, podobny do wielu innych kostiumów na tym turnieju. Wojownik ten wyglądał niezwykle przystojnie. Wydawał się bardzo silny, jednak jego masa mięśniowa była nieco mniejsza niż u jego łysego kolegi. W przeciwieństwie do poprzedniego wojownika, ten drugi miał długie, ciemnobrązowe włosy opadające na szyję. Wyglądał młodo, z pewnością miał około 20 lat. Jego imię brzmiało Yamcha. Kiedy dwójka wysokich wojowników zatrzymała się by spojrzeć na prawo oraz na lewo, młodo wyglądający mężczyzna obrócił się i spojrzał na drzwi opuszczonego przez nich pokoju. Z cienia wyłonił się niski Ziemianin, idący tyłem. Na plecach nosił ogromną skorupę. Co więcej, wydawał się całkowicie łysy. Wydawało się, że niewiele widzi z tego, co się za nim znajduje. Pewnie z tego powodu potknął się zaraz po tym, jak wyszedł w kierunku areny. Przeszedł tylko kilka metrów, poruszając się w dziecinny sposób. Był to niemal tak samo durny pokaz jak wcześniejszy taniec sługi Coolera.

Kiedy wreszcie dotarł w pobliże miejsca starcia przywdział pomarańczową tunikę, potem odwrócił się z uśmiechem na twarzy. Teraz potwierdziło się, że był całkowicie pozbawiony włosów, a czoło zdobiło sześć pomarańczowych kropek. Stanowiło to kontrast dla białych brwi, pokaźnych, szarobiałych wąsów oraz długiej brody o tej samej barwie. Jego oczy zdradzały, że w swoim życiu przeżył bardzo wiele przygód. Kuririn tak bardzo upodobnił się do swojego mentora, Kamesennina, że wyglądał dosłownie jak fuzja ich obu.

— Dobra, teraz moja kolej! - rzekł, radośnie puszczając oczko nie wiadomo do kogo.

Salsa wyprzedził rywala i wylądował z lekkością na ringu. Natomiast Kuririn wyskoczył potężnie w stronę miejsca walki, zanim zostanie zdyskwalifikowany. Sługa Coolera nagle za plecami usłyszał głośny dźwięk. To był staruszek, twardo upadający na tyłek. Podniósł się powoli, podpierając przy tym laską.

— Moja skorupa waży chyba z tonę na tym ringu. Prawie tyle co na planecie Króla Światów. Może nawet więcej - mamrotał pod nosem.

— Stare próchno - westchnął z pogardą Salsa - Ta walka nie potrwa dłużej niż minutę!

Kuririn wreszcie podniósł się z ziemi i odwrócił w stronę wyzywającego. Uniósł brew, już kiedyś widział tego ubranego w purpurowy kombinezon wojownika. Było to bardzo dawno temu.

— Chyba jeden z moich przyjaciół zabił cię, kiedy jeszcze byłem młody - zaczął, rozpamiętując stare dzieje - Ja się postarzałem, a Tobie od tamtego czasu nie przybyła nawet zmarszczka. To niesprawiedliwe!

— Ja? Zabity? Zresztą nieważne, tym razem to ja zabiję Ciebie!

— Pewność siebie jest dobra, ale nie na tym etapie turnieju, mój przyjacielu.

Wojownik o morskim kolorze skóry wyskoczył w stronę "staruszka" z siłą oraz szybkością godną dziesiątki najlepszych wojowników z jego uniwersum. Był niemal pewien, iż stary piernik nie zdoła się uchronić przed ciosem. A jednak stało się zupełnie odwrotnie. Kuririn, bez większego problemu, przeskoczył nad wrogiem, tak jakby jego skorupa nie ważyła praktycznie nic. Salsa bez problemu prześledził tor ruchu starca.

— Ha, z tyłu! - rzucił pełen pewności siebie, jakby w ogóle nie poruszył go fakt, że starszy pan bez problemu uskoczył przed jego ciosem. Już atakował kantem dłoni, już wkładał w to całą swoją siłę, kiedy to Kuririn odwrócił się i palce wojownika z oddziału Coolera natrafiły na przeszkodę. Normalnie taki cios przeszedłby przez większość rzeczy jak przez masło. Nie tym razem. Salsa poczuł przeogromny ból. Krzyknął, jednocześnie powstrzymując malutką łezkę w oku. To było raczej poniżające. Kuririn uniósł palec w górę, przymknął oczy i rozpoczął przemowę, niczym akademicki profesor.

— Teraz już wiesz, mój przyjacielu, że nie należy uderzać w Katchin, gdyż może to się skończyć bolesnym urazem.

Obecność Katchinu, najtwardszego metalu we wszechświecie, zaskoczyła wielu wojowników. Niektórzy wiedzieli o jego istnieniu. Armia Króla Colda była w stanie go wydobyć, jednak jego ilość była zbyt mała, żeby przetopić go na broń albo na pancerz. Vegetto oraz Gohan ze świata 16 również wiedzieli o istnieniu tego metalu, podobnie jak wojownicy z uniwersum 18. Goku raz rzucił w Gohana wielkim blokiem tego surowca, by chłopak mógł wypróbować Miecz Zet przed walką z Buu. Oczywiście legendarna broń nie wytrzymała starcia i rozpadła się na pół. Wtedy wyglądało to tak, jakby właśnie stracili jedyny sposób zdolny pokonać różowego demona, co okazało się potem jedną wielką ściemą. We Wszechświecie 19 wszyscy znali ten szlachetny metal. Doskonale wiedzieli jak go używać, a nawet samodzielnie wytwarzać. Elitarne jednostki posiadały zbroję zrobioną właśnie z tego tworzywa, naturalnego bądź też syntetycznego.

Nie miało znaczenia czy jest to Katchin czy coś innego, Salsa miał zamiar pokazać temu karzełkowatemu łysolowi gdzie jego miejsce. Ponownie zaatakował z okrzykiem na ustach.

– Popamiętasz mnie staruchu! Dam ci porządną lekcję!

W ostatniej chwili zrobił unik przed doskonale wymierzonym kopniakiem Kuririna, który nie wykonywał żadnych zbędnych ruchów. Później uchylił się ponieważ spodziewał się, że żółw wykona kolejny cios. Tak się jednak nie stało. Kuririn zatrzymał się dosłownie kilka centymetrów przed jego twarzą. Zawisł w powietrzu, a po chwili zaczął wirować z ogromną prędkością, ustawiając się w dogodnej pozycji do ataku. Niespodziewanie wymierzył cios w lewy policzek rywala. Uderzenie było mocne, ale tamten je przetrzymał. Cofnął się o kilka kroków, będąc w szoku, gdy starzec z gracją wylądował na ziemi. Inne osoby w jego wieku mogły mu tylko pozazdrościć.

— Drań – pomyślał Salsa – Jest niebywale sprawny i szybki, ale... - myślał, patrząc na dzielącą ich odległość – Przez swój wzrost ma ograniczone pole działania, muszę to wykorzystać!

Kuririn jakby czytał w myślach przeciwnika, bez ostrzeżenia rozpoczął ofensywę. Wycelował pięść prosto w brzuch wroga. Zaatakował z szybkością o wiele mniejszą niż normalnie, Salsa wykorzystał to i zrobił krok w tył, wydłużając dystans między nimi. Starzec szybko wypuścił laskę z ręki, potem złapał za sznurek, podtrzymujący skorupę na jego plecach. Cisnął nią w przód rozwiązując problem dużego dystansu. Rywal nie miał wystarczająco dużo czasu, aby zareagować. Jęknął, gdy masywna skorupa uderzyła go z impetem, nawet jego elastyczna, wyjątkowo wytrzymała zbroja nie uchroniła go przed tym ciosem. Jego oczy rozszerzyły się pod wpływem niewiarygodnego bólu. Łysy uczestnik wziął skorupę pod ramię i spokojnie odwrócił się plecami do swojego przeciwnika. Odszedł kilka metrów, potem odwrócił się w stronę przeciwnika.

— Mogę być stary, ale Ty na zawsze zostaniesz idiotą.

Młodzieniec nie mógł się już kontrolować, to wszystko było zbyt niedorzeczne.

— Dosyć! - wykrzyczał. Zacisnął pięści, zaczął kumulować energię. Otoczyła go biała aura z purpurowym odcieniem. Tym razem był całkowicie poważny. Cisnął kilkoma kulami energii, Kuririn uniknął ich tylko za pomocą skoku. Salsa kontynuował natarcie, jednak starzec wymijał jego ataki. Młodzieniec zwiększył prędkość i tym razem trafił, jednak nie nastąpił żaden wybuch. Kuririn odrzucił kulę za pomocą swojej skorupy, eksplozja nastąpiła dopiero po zetknięciu z barierą. Stary wojownik ponownie zarzucił na plecy swoją "tarczę". Salsa stanął pewnie, ponieważ zaczął przygotowywać się do kolejnego ataku.

Tym razem był to duży promień światła, a nie kule energii. Zanim atak dosięgnął celu, zdawało się, że łysy mężczyzna zniknął. I pojawił się w miejscu, gdzie zostawił swoją laskę. Podniósł ją niezwłocznie i pobiegł w stronę rywala, dopiero odwracającego głowę. Był zaskoczony zwinnością oraz szybkością starego człowieka. Wtedy Kuririn zaatakował, używając broni. Najpierw uderzył w głowę, potem zablokował pięścią cios Salsy. Walnął też w kolano oraz w staw skokowy stopy, kontynuując natarcie. Tamten stracił równowagę, więc Kuririn dalej trafiał rywala w słabe punkty, do momentu aż on wycofał się. Sługa Coolera podniósł się, był wściekły jak nigdy wcześniej.

— Przyznaję, jesteś szybki. Ale nadeszłą pora sprawdzić Twoją wytrzymałość, stary żółwiu! - krzyknął na koniec, wznosząc prawą rękę, świecącą się przeraźliwą fioletową poświatą. W powietrzu słyszano delikatne trzaski.

— Ta metoda przecina nawet metal - przechwalał się.

— Zadrapać moją piękną skorupę? - spytał Kuririn, unosząc jednocześnie brew - Nie pozwolę na to. Jest dla mnie cenna! - dodał, upuszczając swoją laskę.

Potem rozszerzył nogi i wyprostował prawe ramię ku gwieździstemu niebu. Stał tak, trzymając nad głową otwartą dłoń. Następnie skoncentrował swoją energię, nagle nad jego dłonią pojawił się żółty dysk. Obracał się z zawrotną prędkością, a publiczność usłyszała nazwę techniki, wypowiedzianą przez wojownika.

— Kienzan!

Salsa rzucił się w kierunku swojego przeciwnika, jego prawa ręka była wzmocniona fioletową poświatą. Łysy mężczyzna wykorzystał tę chwilę żeby wypuścić tarczę. Ten atak pędził z niesłychaną szybkością. Kiedy zderzył się z aurą rywala, która stawiła opór tylko na parę sekund, wstrzymujący oddech widzowie mogli usłyszeć silne trzaskanie oraz brzęczenie.

I wtedy ostrze energetyczne zostało zniszczone przez dysk.

Kienzan najpierw przeciął palce sługi Coolera, później przeszedł przez całe ciało po skosie i poleciał dalej w kierunku trybun. Zanim całkowicie rozpłynął się w powietrzu, skręcił w niebo pod dziwnym kątem. Tymczasem Salsa upadł na plecy.

— Nie... Niemożliwe... Taki podrzędny... Staruch - wykrztusił przed śmiercią. W tym czasie Kuririn podniósł swoją broń.

— Jestem pewny, że taki koniec naprawdę pasuje do Ciebie - odezwał się stary wojownik, zanim wrócił do swojej sekcji.

— Zwyciężył Kuririn ze świata 9! Proszę o powrót do własnych sektorów - ogłosił komentator.

Sytuacja w pokoju kontrolnym areny. Varga zaczął rozmowę z jednym ze swoich kolegów.

— Nie przesłyszałem się? Przecież jeden z uczestników jest martwy. Wiadomo, że nie zejdzie z areny.

— Ten przy mikrofonie to mądrala. Niekompetentny typek, na dodatek z marną wypłatą.

— To tak, jak my, co nie?

Obaj zaśmiali się. Kilka minut później przyłączyli się pozostali. Lecz tylko do czasu, aż szef złożył im niezapowiedzianą wizytę. Zwolnił ich zaraz po tym, jak znalazł odpowiednich zmienników.

Wasze komentarze o tej stronie:

Ładowanie komentarzy...
[pl]
EnglishFrançais日本語中文EspañolItalianoPortuguêsDeutschPolskiNederlandsTurcPortuguês Brasileiro
MagyarGalegoCatalàNorskРусскийRomâniaCroatianEuskeraLietuviškaiKoreanБългарскиעִבְרִית
SvenskaΕλληνικάSuomeksiEspañol Latinoاللغة العربيةFilipinoLatineDanskCorsu