DB Multiverse

Newsy Komiks DBM Minikomiks Fanarty Autorzy FAQ RSS Dodatki Wydarzenia Promocyjne Strony partnerskie Pomoc dotycząca turnieju Pomoc dotycząca światów
                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                               

Dragon Ball Multiverse: Powieść

Napisane przez Loïc Solaris & Arctika

Zaadaptowane przez Senti

Avec bien plus de détails, redécouvrez l'histoire de DBM.Cette novélisation est vérifiée par Salagir, elle contient également des ajouts de son cru, qui n'étaient pas racontables en manga, c'est donc un véritable annexe à la BD !

Intro

Część 0 :0
Część 1 :12345

Round 1-1

Część 2 :678910
Część 3 :1112131415
Część 4 :1617181920
Część 5 :2122232425
Część 6 :2627282930

Lunch

Część 7 :3132333435

Round 1-2

Część 8 :3637
[Chapter Cover]
Część 6, Rozdział 26.

CZĘŚĆ SZÓSTA: PAN PIERWSZY RAZ WALCZY DO ŚMIERCI!

Rozdział 26

Tłumaczenie: Sauron Team


Cell zszedł z areny, żeby wrócić do części przeznaczonej dla świata 17. Dabura nie był w stanie wrócić do sekcji o własnych siłach. Dlatego dwóch Nameczan zostało wysłanych, żeby go przenieść. Był nieprzytomny i obficie krwawił z dziury na środku klatki piersiowej, jednak ku zdziwieniu pomocników dalej żył. Pospiesznie odstawili go do sektora numer 11 i ułożyli u stóp Babidiego oraz Majin Buu.

— Nie martw się - powiedział jeden z Nameczan - Uleczymy Cię.

— Nie tak prędko! - krzyknął Babidi, zanim tamci rozpoczęli proces - Jeszcze nie zdecydowałem, czy ma być zdrowy!

— Ale on umiera! - stwierdził Nameczanin, zdziwiony odmową.

— To jego kara za przegraną - kontynuował czarnoksiężnik - Nie chcemy waszego leczenia, poradzimy sobie z tą sytuacją. A teraz zostawcie nas samych.

Nameczanin patrzył z niedowierzaniem na Babidiego, wahając się, czy powinien postąpić zgodnie z jego życzeniem. W końcu niechętnie opuścił ten sektor.

— Niech i tak będzie - westchnął król demonów.

— Jestem ciekaw, jak długo wytrzymasz bez pomocy! - powiedział Babidi z sadystycznym uśmieszkiem na twarzy. Był podekscytowany grą, którą wymyślił, żeby zapomnieć o przegranej swojego poddanego.

Podczas gdy uczestnicy ze świata 16 i 18 z ożywieniem dyskutowali na temat poziomów mocy poprzednich zawodników, głos komentatora rozbrzmiał w głośnikach.

— Cóż za wspaniałe widowisko! Następne starcie odbędzie się pomiędzy Pan ze świata 16 i Bojackiem ze świata 6!

— Super, moja kolej! - podekscytowana młoda dziewczyna pomyślała, że wreszcie ma okazję do walki. Obejrzała się i zobaczyła swoją odpowiedniczkę ze świata 18, jednocześnie szczęśliwą i zazdrosną, ponieważ ona też bardzo chciała wziąć udział.

— Powodzenia! - krzyknęła Pan ze świata 18, z uśmiechem na twarzy.

— Dziękuję! Do zobaczenia po mojej wygranej! - odpowiedziała jej druga dziewczyna, identycznie się uśmiechając.

Po otrzymaniu wsparcia przez Pan z sekcji 18, młoda wojowniczka dostała całusa od swojej mamy, zanim przygotowała się do lotu w kierunku ringu. Postawiła jedną nogę na niskim murku swojego sektora, gdy jej tata zawołał, zatrzymując ją.

— Pan?

— Tak, tato?

Mężczyzna chwycił córkę za ramiona i podniósł, żeby ich oczy były na tej samej wysokości. Potem odezwał się.

— Kochanie, wiem jaki jest Bojack. Jest wyjątkowo nikczemny i o wiele silniejszy od Ciebie.

— Nie poddam się! - krzyknęła dziewczyna.

Oczywiście wiedziała kim on jest. Jej ojciec opowiedział mnóstwo historii na jego temat. Jednak ona nie chciała zrezygnować bez walki, wstydziłaby się tego do końca życia! Była pewna, że jej odpowiedniczka z 18 świata czuła tak samo.

— Nie proszę Cię o to - odparł Gohan - Tylko bądź ostrożna.

— Będę, nie martw się! - powiedziała ze spokojem, uśmiechając się do taty.

Potem wystartowała w kierunku areny, szykując się do starcia. Kiedy wylądowała, zobaczyła przeciwnika, stojącego z ramionami skrzyżowanym na klatce piersiowej.

— Tato... - odezwała się Pan z 18 - Myślisz, że ma szansę wygrać?

Gohan nie odpowiedział od razu. Goku, stojący z nimi, odwrócił się i trafił na spojrzenie swojej wnuczki. Nie uśmiechnął się, ale jednocześnie nie wyglądał na zatroskanego.

— Nie wiem, Pan - jej ojciec wreszcie się odezwał - Zależy jaki trening przeszła. Być może są na równym poziomie.

— Ale... Co ze mną?

Wiedział o co pytała. Po kilku sekundach zwrócił się i patrzył w jej stronę.

— Nie, nie jesteś wystarczająco silna, żeby go pokonać.

Nagle poczuła, że jej nogi drżą. Co się z nią stanie? Skrzyżowała palce, mając cichą nadzieję, że pewnego dnia będzie tak silna jak jej rówieśniczka. To by znaczyło, że ma jakąś szansę w tym turnieju.

— Zawodnicy są gotowi! Zaczynajcie! - krzyczał komentator.

— To się szybko skończy - mruknął cicho Bojack. Wiedział, że wygra w mniej niż minutę.

Pan zaatakowała natychmiast. Szybko rzuciła się na rywala, boleśnie uderzyła go w brzuch... Ale bez rezultatu! Miała wrażenie, że trafiła w metal. Sprawiał wrażenie nie do złamania, a sześciopak na jego brzuchu rozładował cios. Złoczyńca nawet się nie wzdrygnął. Wnuczka Vegetto cofnęła się w odskokach, ale tamten ścigał ją, krzycząc. Wyraźnie widziała nadchodzący atak pięścią, bez kłopotu uniknęła, wyskakując w górę. Pirat uderzył w ziemię, wywołując trzęsienie, które zniekształciło ten szary, kulisty obszar. Siła mężczyzny zaskoczyła młodą dziewczynę.

— Tata miał rację, jest bardzo silny. Już na samym początku muszę pójść na całość.

— Jesteś mała, ale bardzo szybka – Bojack skomplementował stojącą naprzeciw Pan.

W odpowiedzi, dziewczyna zacisnęła pięści i zaczęła kumulować energię. Zęby zaczęły jej zgrzytać, a włosy unosiły się ku górze, powoli zmieniając kolor na złoty. Wokół niej wytworzyła się potężna aura. Oczy, z głębokiej czerni, zaczęły zmieniać barwę na niebiesko-zieloną. Jej mięśnie zwiększyły swoją objętość. Transformację zakończyła wraz z okrzykiem.

Widzowie i uczestnicy ze świata 18 byli pod wrażeniem. Uub pogrążył się w rozmyślaniach, skrywana moc Pan z jego świata była niewątpliwie olbrzymia, ale nie potrafiła jeszcze jej wydobyć i się przemienić. Jej odpowiedniczce ze świata 16 się udało. Ale jak? Goku, który zaczął się uśmiechać na początku transformacji, wiedział, że wnuczka z jego świata jest bliska osiągnięcia tego poziomu, musiała się jeszcze tylko trochę postarać. Ona sama była najbardziej zdziwiona. Z powodu tak wielkiego szoku, z ledwością mogła się poruszać. Jej rówieśniczka była od niej o wiele potężniejsza. Była Super Saiyanką! Zawsze marzyła o takiej przemianie, ale Pan ze świata 16 udało się tego dokonać w rzeczywistości. Spojrzała na swoje ręce. Jej dziadek miał rację, miała w sobie potężną moc. Nie potrzebowała Kaiokena, była pewna, że pewnego dnia uda jej się przemienić i zaskoczyć wszystkich.

Bojack był lekko zdziwiony. Znał tą transformację, widział ją już wcześniej. Tylko gdzie? Nie mógł sobie przypomnieć, ale poczuł, że moc jego przeciwniczki znacznie wzrosła.

Pan zaczęła rozpamiętywać czasy, gdy po raz pierwszy zmieniła się w Super Saiyanina. Jak mogłaby o tym zapomnieć? Te emocje były niesamowite. Ale nie miała teraz czasu na ckliwe wspominanie, jej wróg był silny i musiała przypuścić na niego atak.

— Zaczynajmy! - krzyknęła, pojawiając się tuż przed swoim przeciwnikiem. Jej szybkość była niesamowita. Wymierzyła cios pięścią, ale udało mu się sparować prawym przedramieniem. Ten atak był dla niego kolejnym zaskoczeniem. Odkąd Pan spowiła złota aura, jej możliwości poprawiły się. Dziewczyna kontynuowała swoją ofensywę, wymierzając ciosy pięściami oraz kopiąc przeciwnika. Małe ciało było teraz jej atutem, doskonale wiedziała, jak poradzić sobie z przeciwnikiem takich rozmiarów. Mogła z łatwością unikać jego kontrataków.

Udało jej się wykonać kilka trafień po tym, jak Bojack sparował jej wcześniejszy atak. Zablokowała uderzenie wroga jedną nogą, a druga wymierzyła kopniaka wprost na twarz. Jej uderzenia, pomimo zręczności i szybkości, nie były wystarczająco silne, aby zadać kosmicznemu piratowi znaczne obrażenia. Jednak poczuł je na swojej skórze, ponieważ powoli zaczęło go to irytować. Była dla niego tylko zwykłą muchą, którą mógł sprzątnąć jednym machnięciem. Gohan ze świata 16 zaczął się denerwować. Wierzył w swoją córkę, ale równocześnie wiedział, że jej działania nie przynoszą zbytniego efektu. Pan była niesamowicie silna jak na swój wiek, jednak przeciwko Bojackowi nie miała żadnych szans. Miał tylko nadzieję, że nie stanie się nic poważnego...

Kosmiczny pirat próbował wymierzyć cios w małą, irytującą głowę przeciwniczki, ale ta zawsze mu uciekała. Tym razem włożyła więcej siły w kontratak i uderzyła wroga z impetem w policzek. W rezultacie musiał się nieznacznie cofnąć. Skrzywił się, spoglądając na nastolatkę, rozczarowaną małą skutecznością ataku. W tym tempie potyczka będzie trwała godzinami, a ona prędzej padnie wyczerpana, niż go pokona. Musiała przyśpieszyć walkę. Miała w zanadrzu bardzo skuteczną technikę, ale czy była ona teraz dobrym posunięciem? Zdecydowała, że jest to jedyny sposób, aby wyjść cało z opresji. Zaczekała, aż tamten wykona swój ruch, odbiła się od jego ramienia rękami, wybijając się tuż za przeciwnika. Zawisła w powietrzu i wykrzyczała.

— Kamehame... Ha!

Wystrzelona fala energii uderzyła pirata w plecy. Mały dystans, z którego został wymierzony atak, spowodował, że jego skuteczność drastycznie wzrosła. Niemal identyczna taktyka została zastosowana przez Goku dwadzieścia siedem lat temu, podczas Gry Cella. Teleportował się on za androida, uprzednio kumulując całą energię, wskutek tego górna część ciała Cella poszła z dymem! Podobna strategia została użyta w walce z Brollym. Ale czy będzie ona skuteczna na Bojacka? Silna, niebieska Kamehameha wywołała potężną eksplozję. Nastąpił wybuch, a pirat wylądował na ziemi. Pan powoli podleciała do swojego wroga. Ubytek energii spowodował u niej lekką zadyszkę, krople potu spływały po jej czole.

W świecie 16 i 18, obie matki nadal dopingowały córkę. Jednak zarówno jeden, jak i drugi Gohan zacisnęli zęby. Wiedzieli, że taki atak nie mógł wyrządzić żadnej szkody Bojackowi. Z ledwością powstrzymywali się od krzyknięcia do Pan, żeby się poddała. Przypomniała im się walka Videl ze Spopowichem, dwadzieścia lat temu. Czyżby Pan odziedziczyła upór po swojej matce? Najwyraźniej tak.

Złoczyńca nadal leżał na ziemi pokryty kurzem. Nie można było stwierdzić, czy naprawdę został pokonany, czy tylko udaje. Dziewczyna, niezmiernie zadowolona z siły swojego ostatniego ataku, wylądowało miękko obok swojego przeciwnika. Jej matka krzyczała z radością.

— Brawo Pan, wygrałaś!

— Jeszcze nie - zaprzeczył szeptem jej partner - Prawdziwa walka dopiero się zaczyna.

Spanikowana Videl odwróciła się w stronę męża. Na jego twarzy ujrzała jedynie strach.

— Co Ty mówisz? - zapytała niepewnie - Gohan, co się dzieje? Przerażasz mnie!

Po kilku sekundach Saiyanin odpowiedział.

— Bojack nie pokazał jeszcze całej swojej mocy. Pan niewiele już może zrobić. Jeśli on się przetransformuje, to koniec. Powinna się poddać i to już!

Videl, przestraszona bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, spojrzała znów na ring. Wcześniej dopingowała swojej córce najmocniej jak potrafiła. Ale w tamtym momencie chciała już tylko jednego, żeby poddała się i wróciła do niej bezpiecznie.

Tymczasem na ringu, wojownik znów zaczął dawać oznaki życia. Uderzył twardo pięścią w grunt, chwycił zniszczony fragment areny i rozkruszył go w przypływie złości. Zaczął wstawać. Będąc wciąż na kolanach, spojrzał na dziewczynkę. Po jego oczach widać było, że jest wściekły. Czuł okropną, nieopisaną, nagłą chęć zabijania, a Pan miała być ofiarą. Zangya, Bujin i reszta podwładnych pirata obserwowała całe zdarzenie z sektora 6, ciesząc się. Kat i jej przyjaciółkom nie było wcale do śmiechu. One również zaczęły martwić się o los małej. Była przecież tylko dzieckiem. Widząc rechoczących towarzyszy pirata wiedziała, że nie wróżyło to dobrze.

— Ta mała pozna smak furii Bojacka! - kobieta krzyknęła z nieukrywaną radością.

— Biedna mała. Nie chciałbym być na jej miejscu - dodał jej towarzysz.

— Co za głupi pomysł, żeby wysyłać taką młodą dziewczynę do boju. Ci, którzy to wymyślili, wkrótce pożałują swojej decyzji.

— Dobrze, dobrze! Morale grupy z 16 spadnie, walka z nimi będzie łatwiejsza. Każde z nich to poczuje!

Bojack jakby eksplodował. Stał na środku ringu, wrzeszcząc ze złości. Jego moc zaczęła rosnąć. Skóra zmieniła kolor z niebieskiego na zielony. Mięśnie powiększyły się znacząco, rozrywając wcześniej noszoną kamizelkę na strzępy. Ogromna, zielonkawa aura energii rozświetliła jego ciało, wytwarzając silne podmuchy wiatru, które natychmiast odrzuciły Pan do tyłu. Mała planeta, służąca jako arena, zaczęła się trząść, a chwilę później rozpadła na trzy części. Pan szybko odzyskała równowagę, stawiając stopę na jednym z odseparowanych fragmentów. Czuła, jak jej ciałem targają dreszcze.

— Jest wielki! Kamehameha nawet go nie drasnęła. Co mam teraz zrobić, tato?

Gdy tak zastanawiała się nad sytuacją, Bojack odbił się i zaszarżował z pełną prędkością na zbitą z tropu, przerażoną dziewczynkę.

Wasze komentarze o tej stronie:

Ładowanie komentarzy...
[pl]
EnglishFrançais日本語中文EspañolItalianoPortuguêsDeutschPolskiNederlandsTurcPortuguês Brasileiro
MagyarGalegoCatalàNorskРусскийRomâniaCroatianEuskeraLietuviškaiKoreanБългарскиעִבְרִית
SvenskaΕλληνικάSuomeksiEspañol Latinoاللغة العربيةFilipinoLatineDanskCorsu