DB Multiverse

Newsy Komiks DBM Minikomiks Fanarty Autorzy FAQ RSS Dodatki Wydarzenia Promocyjne Strony partnerskie Pomoc dotycząca turnieju Pomoc dotycząca światów
                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                               

Dragon Ball Multiverse: Powieść

Napisane przez Loïc Solaris

Zaadaptowane przez Senti

Avec bien plus de détails, redécouvrez l'histoire de DBM.Cette novélisation est vérifiée par Salagir, elle contient également des ajouts de son cru, qui n'étaient pas racontables en manga, c'est donc un véritable annexe à la BD !

Intro

Część 0 :0
Część 1 :12345

Round 1-1

Część 2 :678910
Część 3 :1112131415
Część 4 :1617181920
Część 5 :2122232425
Część 6 :2627282930

Lunch

Część 7 :3132333435

Round 1-2

Część 8 :3637
[Chapter Cover]
Część 8, Rozdział 36.

CZĘŚĆ ÓSMA: PIERWSZE SPOTKANIE Z LEGENDARNYM SUPER SAIYANINEM!

Rozdział 36

Tłumaczenie: Sauron Team


Cell i jeden z jego Juniorów, posiadający wspaniały słuch, byli pod wrażeniem tego, że głośniej było w sekcji 18 niż 16. Cell patrzył z obrzydzeniem na wiecznie nienażartych Saiyan. Goku ze świata 18 jadł dużo, ale Vegetto z 16 potrafił wchłonąć o wiele więcej jedzenia, prawdopodobnie nawet więcej niż Goku i Vegeta razem. Gohan i Videl z 18 czuli się znacznie bardziej komfortowo przy stole niż ich sobowtóry z 16. Było to zrozumiałe, wszak niedawno stracili córkę w starciu z Bojackiem.

Pan z 18 siedziała właśnie koło Uuba, walcząc o ostatni kawałek mięsa. Szarpiąc się, znalazła jeszcze chwilę by uśmiechnąć się do swoich rodziców, pochwalających jej wyczyny. Mając tyle szczęścia, trudno było im nie myśleć nad okropnym losem jej odpowiedniczki. Choć nie byli rodzicami tamtej Pan, to bez słów i bardzo szczerze czuli przywiązanie do niej.

— Wyobrażasz to sobie, Gohan? Gdyby sprawy potoczyły się inaczej, to nasza córka musiałaby walczyć z tym monstrum - zaczęła Videl.

— Myślę, że nie pozwoliłbym jej wejść na ring - odparł Gohan, uspokajając ją - Mam wrażenie, że mój odpowiednik pozwolił jej walczyć, bo osiągnęła poziom Super Saiyanina. Ale, gdyby Bojack chwycił za szyję naszą Pan tak jak jego, interweniowałbym natychmiast.

Videl dostrzegła pewien błysk w oku męża, odzwierciedlający jego frustrację i smutek. Zastanawiał się, jak inna wersja jego samego, tak podobna w wielu przypadkach, pozwoliła, by coś takiego się wydarzyło. Czy Gohan z 16 żałował tego, że nie interweniował? Na pewno tak było i pewnie jego stan stawał się tylko gorszy i gorszy. Przez to wszystko wojownik z 18 zastanawiał się coraz mocniej, czy Pan powinna wycofać się z turnieju, tak jak wcześniej chciała, czy też powinna dalej brać udział pod specjalnym nadzorem jego samego. Jej dziadek przyznał szczerze, że nie chciałby, by dziewczyna opuszczała turniej tak szybko. Goku, który właśnie łapczywie pałaszował posiłek, zauważył zdenerwowanie Gohana i Videl. Dostrzegł to także w Pan, teoretycznie wciąż uśmiechniętej i przepychającej się właśnie z Uubem.

— Na co się zdecydowałaś, Pan? - zapytał po wyczyszczeniu kolejnego talerza.

— Nie wiem dziadku - odparła wojowniczka - Trochę się boję.

Opuściła głowę, jakby to wyznanie było dla niej powodem do wstydu. Uub położył rękę na ramieniu, spojrzał jej w oczy i powiedział.

— Też się trochę boję, Pan, ale nie pozwolę by mnie to zatrzymało - rzekł ze śmiałością w głosie - Zdaję sobie sprawę z tego, że możesz być zaskoczona poziomem niektórych wojowników tutaj. Sam przecieram oczy ze zdumienia. Jasne, że powinniśmy by ostrożniejsi, ale planuję dać z siebie wszystko.

Odwrócił się ku Goku, jakby chciał usłyszeć potwierdzenie tych słów od swego mistrza. W końcu Uub nauczył się wiele po walce z Tidarem.

Goku odpowiedział, zwracając się bezpośrednio do Pan.

— W następnej walce twoim przeciwnikiem będzie "inny ja" ze świata 13. Nie pozwolisz mu tak łatwo wygrać, co?

— Ja... - zawahała się.

— Zawsze chcesz walczyć przeciwko mnie, więc teraz masz szansę - stwierdził Goku - Pomyśl o tym Pan, będziesz mogła wtłuc "głupiej wersji" mnie!

Pan rozpromieniła się w kilka chwili. Szybko jednak uśmiech zniknął z jej twarzy, kiedy coś sobie uświadomiła.

— Ale ja nie potrafię zamienić się w Super Saiyanina. Nigdy mi się nie udało!

Goku skrzyżował ręce na piersi i podsumował sytuację, myśląc o kilku rozwiązaniach.

— Też masz potencjał by się przemienić, Pan. Jeśli sytuacja będzie dobra. W zasadzie to możesz nim zostać w taki sam sposób jak twój tata!

Gohan dobrze pamiętał w jaki sposób to się stało. W odróżnieniu od swego ojca, który został legendarnym wojownikiem na polu bitwy poprzez naturalny psychiczny bodziec - śmierć Kuririna z ręki Frizera - Gohan osiągnął ten poziom poprzez wyobrażenie sobie stresującej sytuacji. Goku kazał myśleć synowi o Cellu i okropieństwach jakich dokonał. Gohan nie wiedział jednak jak ten wygląda.

Później powiedział synowi, by ten przypomniał sobie Frizera i zbrodnie, których się dopuścił. Dzięki temu wspomnieniu oraz treningowi Gohan był w stanie opanować podstawowe stadium Super Saiyanina.

Może będzie okazja trochę poćwiczyć z Pan poza areną, jeszcze przed jej walką z Kakarottem.

— Wygląda na to, że rada Goku może pomóc - powiedziała Videl do męża - Porozmawiaj o tym z Pan. Myślę, że to dobry pomysł.

Gohan przytaknął, a potem zamienił się miejscami z żoną. Potrzebował siedzieć bliżej córki, żeby zamienić z nią kilka słów. Chciał jej przekazać, że przez odpowiednie ukierunkowanie swojego gniewu rzeczywiście będzie mogła stać się Super Saiyaninem.

Pan już wcześniej słyszała wiele z tego, o czym jej tata teraz mówił. Opowieści o jego przygodach, walkach stoczonych przez dziadka i Vegetę. Jednak czuła, że nie potrafi całkowicie odnaleźć się w tych historiach o trudnościach, ponieważ dorastała w okresie względnego spokoju. Podobnie jak Goten oraz Trunks przez pierwsze siedem lat ich życia.

Mimo tego słuchała go z uwagą, gdyż osiągnięcie nowego poziomu było warunkiem do wyrównanej walki, a nawet wygranej w nim. Wiedziała, że musi to zrobić!

Kiedy Gohan rozmawiał ze swoją córką Goku kontynuował spożywanie swojego gigantycznego posiłku z rozkoszą. Pozostali prawie skończyli jeść ale on, wierny tradycji, miał jeszcze około dziesięciu talerzy do opróżnienia.

Tymczasem Uub miał problemy z koncentracją. Zerknął przed siebie, a jego spojrzenie natrafiło na wzrok Bry. Chłopak był wielce zaskoczony jej urodą, ale zachowanie dziewczyny oraz zapał do walki sprawił, że istniał między nimi pewien dystans. Co więcej, jest córką Vegety! Uub nie wyobrażał sobie, by odważył się zaprosić ją na randkę z powodu różnych potencjalnych reakcji jej ojca. Ponadto Uub nie lubił większości tego, co dziewczyna uznawała za interesujące. Dla niego był to pewien rodzaj romansu, który nie miał prawa się ziścić. A może tylko szukał wymówek? W końcu był bardzo nieśmiały.

Intrygowała go też inna osoba. Bra ze świata 16 bardzo różniła się od jej alter-ego, chociaż oboje miały tę samą matkę i imię. Potem młody chłopak skupił swój wzrok na grupie z 16 wszechświata, szczególnie na Brze. Gdy Pan umarła, tamta dziewczyna przybrała stadium Super Saiyanina, a poziom mocy był całkiem wysoki. O wiele wyższy niż poziom Bry z jego świata, co bardzo go ucieszyło. Zastanowił się nawet jak cudownie byłoby stanąć naprzeciw niej na ringu ale niestety w turnieju byli po przeciwnych stronach tabeli. Aby to marzenie się spełniło, musiał pokonać dużą liczbę uczestników, podobnie jak ona.

Przy następnym starciu zmierzy się z Majin Buu z 11 albo Kaioshinem Południa. Później najpewniej będzie musiał pokonać Goku, swojego mentora. Wśród jego potencjalnych przeciwników w piątej rundzie na pewno znajdzie się wielu wojowników o potężnej sile oraz zdolnościach. Na przykład Vegeta z jego uniwersum, Trunks z 12 albo Cell.

Podczas gdy Uub rozmyślał nad najbliższą przyszłością Goku wreszcie skończył jeść. Varga od razu, jeszcze przed kolejną walką, zaoferowali mu deser. Było to nieoczekiwane, aczkolwiek Saiyanin przyjął propozycję z szerokim uśmiechem na twarzy.

Chwilę po odejściu ptasiopodobnych stworów, ogłoszenie że Vegetto i Broly stoczą pierwsze starcie po przerwie zaskoczyło wszystkich w sekcji 18. Ale legendarny Saiyanin oraz fuzja dwóch dzielnych wojowników to nie jedyny obiekt zainteresowań Goku. Ma zmierzyć się z Siedemnastym, oczywiście nie mógł się już doczekać. W chwili kiedy Trunks z 12 świata przybył do ich rzeczywistości, a swojej przeszłości, żeby ostrzec o nadchodzącym zagrożeniu ze strony androidów, Goku ucieszył się na możliwość stoczenia z nimi walki. I to pomimo wszystkiego, co Trunks rzekł o ogromnej, przeważającej sile wroga. Ale informacja o tym, że odpowiednik z 12 wszechświata zmarł z powodu problemów z sercem, więc nie miał okazji do bicia się z cyborgami, zasmuciła go. Poczuł że jego alter-ego nie stoczył wojny, którą powinien.

Z powodu rozwoju wydarzeń, które doprowadziły Cella do osiągnięciu ostatniej formy oraz do ostatecznego zwycięstwa Gohana nad nim, mąż Chi Chi nigdy nie spotkał Siedemnastego. Teraz nadarzała się okazja do walki twarzą w twarz z jego odpowiednikiem z sektora 14. Chociaż na chwilę obecną różnica ich poziomów jest bardzo duża, Goku wiedział, że będzie się dobrze bawił.

Potem, w trzeciej rundzie, będzie bił się z Nappą albo Frizerem. Mierzył się już nimi wcześniej, ale był chętny zwyciężyć ponownie.

Natomiast w czwartej turze miał nadzieję na walkę bez ograniczeń, korzystając z całej mocy. I owszem, perspektywa starcia z Uubem była wspaniała, ponieważ wtedy da z siebie absolutne maksimum.

Nareszcie przynieśli deser! Gdy Saiyanin przygotowywał się na kolejną dawkę jedzenia, Trunks z 12 sekcji zbliżył się do grupy w 18. Chciał zjeść razem z nimi i dowiedzieć się o ich przygodach, a także jak potoczyło się życie. Rozmowa z nimi była tym, o czym jego matka na pewno chciałaby usłyszeć. Ciepłe przywitanie gościa przy stole przez całą grupę było bardzo przyjemnym uczuciem.

Videl wstała z krzesła, żeby Trunks mógł usiąść między Gohanem a Goku, wprost naprzeciw Vegety. Sama usiadła na miejscu Pan, biorąc ją na kolana.

Wszyscy słuchali jak chłopak opowiada o swojej rzeczywistości, postępach w odbudowie oraz docenili fakt, że Szesnasty pomagał w znacznym stopniu. Trunks rozwodził się nad tym, jak odnalazł robota w laboratorium, a potem jak naprawił go z pomocą Bulmy. Przypomniało to Gohanowi o wydarzeniach dziejących się podczas gry Cella w ich świecie.

Dlatego zdecydowanie wolałby porozmawiać z przybyszem z przyszłości o Majin Buu i Babidim; chciał spytać czy tych dwóch zagroziło jego Ziemi. Jednak wiedział, że nie zostało dużo czasu do wznowienia turnieju, a przeczuwał, że historia wykładana przez Trunksa jest długa. Z tego powodu wstrzymał się przed zagadnięciem o kluczową sprawę, postanowił odłożyć to na później.

Trunks szybko zorientował się, a był to rezultat rozmów z uczestnikami spod numeru osiemnastego, że charakter jego ojca odmienił się zauważalnie. Nie jest już tym samym człowiekiem, jakim był w trakcie walki z cyborgami i Cellem. Zanim chłopak wrócił do siebie po zakończeniu turnieju, zauważył początek zmian w zachowaniu taty. Teraz ta różnica jest nie do przeoczenia.

Chociaż zmieniony pogląd na życie u swojego rodzica był bardzo interesujący, młodzieniec nie planował hamować się przed pokazaniem całej mocy w starciu z Vegetą. W przeciwieństwie do minionej walki z Cellem w ostatnim stadium jego ewolucji, kiedy to nie chciał prezentować ojcu pełnego wachlarza swoich umiejętności. Poza tym, Vegeta pewnie nie chciałby, by Trunks się wstrzymywał podczas turnieju.

Trunks był też zaintrygowany obecnością Tapiona. Jego miecz wyglądał na wytwór niebywałego rzemiosła, więc syn księcia ucieszył się na możliwość pojedynku dwóch mieczy. Zwłaszcza z wojownikiem tak mocno ceniącym honor. Chłopak zazdrościł Kuririnowi, że zmierzy się z Tapionem już w kolejnej rundzie.

Z poważniejszych kwestii chciał również przedyskutować teoretyczne uwolnienie się mocy Broliego. Jednak zanim zdążył zabrać głos jego odpowiednik z 16 sekcji razem z Gotenem zatrzymali się przy niskim murku między przestrzenią dla gości z numeru 17 i 18.

I chociaż ciągle stali w sektorze 17, ignorowali obecność Cella i Juniora, których spojrzenia wyrażały pogardę wobec młodocianych intruzów.

Synowie Saiyan natomiast skupili się na swoich przyjaciołach z 18; pomachali im na przywitanie, zanim spytali o pozwolenie, by przyjść.

— Yoł, możemy się dołączyć? - spytał Trunks z 16.

— Kolejne spotkanie naszego trio! Pewnie, chodźcie śmiało - zawołał jego imiennik z 18.

Nie potrzebowali większej zachęty. Dwóch chłopców przeskoczyło murek, lądując na osiemnastym obszarze. Gdyby poczekali kilka minut Cell przerzuciłby ich osobiście, ale pośpiech oszczędził im tej konfrontacji.

Kiedy Trunks z 16 zbliżył się do grupy, odpowiednik z 12 zaśmiał się. Nigdy wcześniej (zanim rozpoczął się obecny turniej) nie sądził, że spotka dwie różne wersje siebie, pochodzące z innych światów, które są w tym samym wieku.

Tak naprawdę z powodu swoich podróży w czasie trafił na Trunksów, gdy nie mieli jeszcze dwóch lat, jednak możliwość rozmowy z nimi kiedy każdy ma tyle samo lat była zadziwiająca. Oczywiście była to już druga okazja do dyskusji od momentu rozpoczęcia zawodów. Mimo tego, zawodnik z 12 ciągle uważał to zdarzenie za nierealne.

— Smakował wam posiłek? - spytał Goten z 18.

— Vegetto zjadł wszystko, więc nie bardzo - odrzekł jego imiennik z 16 świata.

— Ciągle jesteśmy głodni ponieważ nasze porcje były bardzo małe - dodał Trunks z 16.

— Zostały jakieś resztki? - Goten z 16 sektora zapytał.

— Tylko odrobina deseru. Nic więcej nie ma - odezwał się Goku - Boże, on zjadł to wszystko?!

— Kakarotto, Ciebie naprawdę to dziwi? - wtrącił się Vegeta.

— Skoro powstał z połączenia waszej dwójki, często je więcej niż możecie sobie wyobrazić - odpowiedział mu Trunks - Tak, zjadł więcej niż trzy dania. A podano nam cztery.

— Wydaje mi się, że część jedzenia, które dostaliśmy, przeszła bez naszej uwagi - powiedział Goten z 16.

— Nasze posiłki znikały szybciej niż byliśmy w stanie je zjeść - kontynuował Trunks.

— Nie miałem pojęcia, że po fuzji będziemy mieli taki ogromny apetyt - Goku skomentował sytuację.

— Tak właściwie, ponieważ wspomniałeś o tym, możesz powiedzieć więcej o tej technice? - zainteresował się Trunks.

Wszyscy uczestnicy w dwóch wszechświatach nagle odwrócili się w jego stronę. To prawda, nie wiedział zbytnio o co chodzi, ale wyciągając logiczne wnioski domyślił się, że między Vegetą, Goku i Vegetto istnieje jakiś związek.

— Jesteśmy w stanie zrobić o wiele więcej - rzekł Goten z sekcji numer 18.

— Jeśli chcesz, możemy ci pokazać - dorzucił jego odpowiednik.

Dwóch Trunksów od razu zgodziło się na ów pokaz.

— Wyjdźmy na zewnątrz areny, żeby się udało - syn Vegety z 18 sektora wstał od stołu, szykując się do odejścia - Będzie świetnie, zobaczysz!

— Zaczekaj chwilę - przerwał mu jego odpowiednik. Próbował unieść jak najwięcej ciast, żeby zjeść je później - Dobrze, jestem gotów.

— To tak jak ja! - dodał Goten z 16, który również trzymał dużą liczbę ciast.

Ta dwójka ruszyła jako pierwsza, pilnując uważnie swoich zdobyczy, za nimi lecieli Trunks i Goten z 18.

Trunks spod numeru 12 udał się za nimi, chociaż wolałby przedyskutować stopień zagrożenia ze strony Broliego. Znajomym, którzy zostali na dole, pomachał na pożegnanie.

Piątka znajomych zostawiła ring daleko w tyle, żeby nikt inny ich nie widział. Gdy byli już poza zasięgiem wzroku, dwójka z 18 uniwersum zaczęła wyjaśniać tajniki fuzji.

— Mój tata, Goku, nauczył nas tego do walki z Majin Buu - zaczął Goten.

— Mówisz o odpowiedniku wojownika z 11 świata? - spytał uczestnik z 12.

— Był taki na początku - odezwał się Trunks z 18 - Jednak szybko zmienił się i musieliśmy walczyć z Buu wyglądającym jak ten w 4.

— Główną zasadą fuzji jest to, że moce i zdolności łączą się, co tworzy osobę o wiele bardziej zdolną do walki - dodał Goten z 16 - Rezultat jest niesamowity!

— Nasi ojcowie użyli magicznych kolczyków by stać się Vegetto, my korzystaliśmy z zupełnie innej metody - wyjaśnił Trunks z tego samego świata - Właśnie to chcemy ci pokazać.

— Dokładnie tak! - krzyknął jego imiennik z 18.

Niespodziewanie Goten z tego samego uniwersum zdał sobie sprawę, że robienie tego teraz nie jest najlogiczniejszym posunięciem.

— Czekajcie! - zaskoczył pozostałych tym okrzykiem - W przeciwieństwie do Vegetto nasza fuzja trwa tylko 30 minut, ale przed kolejną trzeba czekać następne pół godziny. Jeśli Broly obudzi się i zaatakuje nas, trzeba będzie się połączyć. Przykro mi, nie damy rady teraz pokazać tej techniki.

— Nie ma problemu, rozumiem - rzekł Trunks z 12.

— Mój ojciec da sobie z nim radę, nie martwcie się - odezwał się jego imiennik z 16. Ta śmiałość oraz pewność siebie zadziwiała.

— Mimo wszystko nie chcę podjąć tego ryzyka - kontynuował Goten z 18 - Ale możemy pokazać kroki!

— Kroki? - spytał Trunks z 12 sektora.

— Tak! Fuzja, której używamy, jest jak taniec! - odpowiedział jego odpowiednik z 18.

— Taniec? - nie dowierzał Trunks, ciągle zadając pytania.

— Owszem! - syn Vegety z 18 uśmiechał się.

— Gdy pierwszy raz zobaczyliśmy, co trzeba zrobić, pomyśleliśmy, że cała ta idea jest głupia - wyjaśnił Goten z 18 - Jednak później daliśmy temu szansę. Okazało się, że ta metoda jest cudowna!

Trunks i Goten zaczęli pokazywać cały taniec zaczynając od pozycji startowej, potem wolno przechodząc przez kolejne etapy. Cały ten czas Trunks przyglądał im się z nieukrywanym zszokowaniem na twarzy.

— Żartujecie sobie ze mnie. Czy to jakiś kawał? - dziwił się Trunks.

Po obejrzeniu tego przedstawienia miał wielką nadzieję, że tak.

— Nie, to rzeczywiście działa - zaprzeczył jego sobowtór z 18.

Cholera, cieszę się, że uniknąłem takiego zażenowania. Tańczyć by stać się silniejszym. Trunks pomyślał sam do siebie, wątpiąc w istnienie podobnej techniki. Dodatkowo jego alternatywne wersje zgodziły się ją opanować.

— Musisz nauczyć się fuzji, naprawdę warto! - namawiał fioletowo-włosy chłopak z 16.

— Jasne, spróbuj ze mną! - ekscytował się Goten, też z 16.

Trunks z 12 uśmiechnął się nerwowo, gorączkowo myśląc jak się wydostać z tej sytuacji.

— Słuchajcie, Szesnasty czeka na mnie przy arenie, więc muszę się spieszyć z powrotem - próbował odlecieć, zwiększając dystans między nim a czwórką znajomych.

Nagle zobaczył dwóch Gotenów, którzy pojawili się przed nim. Gdy się odwrócił, zobaczył, że pozostała dwójka ciągle była za nim.

Każdy Goten uśmiechał się szyderczo, więc stało się jasne, że go nie wypuszczą, zanim nie weźmie udziału w tej błazenadzie. Zaakceptował ten fakt i zgodził się, ale czuł się upokorzony.

Przez kilka minut śledził uważnie ruchy całej czwórki. Wszystko po to, by nauczyć się tańca wykraczającego poza granice absurdu. Gdyby jego "przyjaciele" nie upierali się, że to technika walki, nazwałby to kiepskim dowcipem.

Kiedy skończyli tę farsę, Trunks z 12 świata miał chęć rozwalić cokolwiek. Postanowił wyładować swój przesadnie agresywny nastrój na Frizerze przy następnej sposobności, jaka się nadarzy.

Lecąc spowrotem na ring zadał pozostałym kluczowe pytanie.

— To prawda, że wszyscy walczyliście z Brolim?

— Stare, dobre czasy - Goten z sekcji 16 odrzekł sarkastycznie.

— Opowiemy ci całą historię - dodał Trunks z 18.

Pięciu wojowników wróciła na arenę na krótko przed kolejną walką. Paru Varga poprosiło ich o powrót do własnych sektorów, zanim rozpocznie się druga połowa pierwszej rundy.

Wtedy Trunks z 12 pożegnał się ze znajomymi ale miał nadzieję, że później jeszcze przyjdzie okazja na rozmowę z nimi. Oby już bez angażowania się w tańce.

Przemieszczając się w stronę swojej przestrzeni zwrócił uwagę na uczestników spod numeru 19, którzy modlili się w intencji Tidara, zabitego przez Uuba. Grupa Heloitów miała nadzieję, że Varga dotrzymają danego słowa i wskrzeszą go po zakończeniu turnieju.

Chociaż jego śmierć była straszliwym ciosem, nie chcą ponieść dalszych strat w nadchodzących starciach.

Natomiast w przestrzeni z numerem 20 Nameczanie oraz Varga zbliżali się do bryły lodu. Dziwnym trafem dalej się nie roztopiła. Jeden z Nameczan położył prawą rękę na jej powierzchni, a na polecenie jednego z ptasich organizatorów zaczął rozmrażać.

To było bardzo ryzykowne posunięcie, ponieważ gospodarze turnieju stawiali na szali życie wielu uczestników oraz widzów, tylko po to, by Legendarny Super Saiyanin miał okazję walczyć.

W sektorze 18 napięcie nagle wzrosło. Te osoby, które mierzyły się z Brolim, miały się na baczności. Pamięć o cierpieniu i trudnościach, jakie towarzyszyły walce z nim, nadal była w nich żywa.

Wasze komentarze o tej stronie:

Ładowanie komentarzy...
[pl]
EnglishFrançais日本語EspañolItaliano中文DeutschPortuguêsPolskiNederlandsTurc
Português BrasileiroMagyarGalegoRomâniaРусскийNorskCatalàLietuviškaiCroatianEuskeraSuomeksi
KoreanSvenskaБългарскиΕλληνικάעִבְרִיתEspañol Latinoاللغة العربيةFilipinoLatineDansk