DB Multiverse

Newsy Komiks DBM Minikomiks Fanarty Autorzy FAQ RSS Dodatki Wydarzenia Promocyjne Strony partnerskie Pomoc dotycząca turnieju Pomoc dotycząca światów
                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                               

Dragon Ball Multiverse: Powieść

Napisane przez Loïc Solaris & Arctika

Zaadaptowane przez Senti

Avec bien plus de détails, redécouvrez l'histoire de DBM.Cette novélisation est vérifiée par Salagir, elle contient également des ajouts de son cru, qui n'étaient pas racontables en manga, c'est donc un véritable annexe à la BD !

Intro

Część 0 :0
Część 1 :12345

Round 1-1

Część 2 :678910
Część 3 :1112131415
Część 4 :1617181920
Część 5 :2122232425
Część 6 :2627282930

Lunch

Część 7 :3132333435

Round 1-2

Część 8 :3637
[Chapter Cover]
Część 2, Rozdział 10.

CZĘŚĆ DRUGA: DUŻO TUTAJ DAWNYCH WROGÓW!

Rozdział 10

Tłumaczenie: Sauron Team


— Ale nuda... - Bra do tej pory zawsze wiedziała, jak ciekawie spędzić czas. Myślała, że wydarzenie takie jak to będzie zabawne... Pomyliła się jednak srodze, pierwsze walki były ogromnie nudne. Fakt ten potwierdzała publika ponieważ ich krzyki i wygwizdywania słyszało się z każdej strony. Nie pomógł nawet fakt, że organizatorzy szykowali już zapowiedź kolejnej walki. Jednak na razie dyskutowali oni między sobą. Tymczasem Bra zagubiła się wśród swoich myśli i nie dostrzegła, że Pan próbuje ją pocieszyć.

— Zobaczysz, zrobi się ciekawie kiedy Twój brat albo Twój ojciec będą walczyć.

— Sama nie wiem - dziewczyna o fioletowych włosach odpowiedziała wprost.

Myśląc nad słowami koleżanki, uświadomiła sobie, że nigdy zbytnio nie przyjaźniła się z Pan... Tak naprawdę to rzadko się widywały. Spotykały się tylko z ważnego powodu, mistrzostw takich jak to lub na zjazdach w Capsule Corporation... Chociaż nie zawsze tak było, w młodości bawiły się razem. Później rozdzieliły je zainteresowania; jedna chciała walczyć a druga zainteresowała się modą. Z powodu różnicy charakterów Bra uważała, że zachowanie i sposób myślenia Pan jest dziecinny. Sądziła też, że różnica w wyglądzie między dziewczynami wpłynęła na sposób postrzegania tej drugiej. Bra, dziewczyna o dwa lata starsza od Pan, była wysoka i dobrze zbudowana. Natomiast Pan, według słów Bulmy, wyglądała jak dziesięcioletnie dziecko. Co więcej, Bra traktowała fakt, że nie jest szczupła, jako wymówkę i mówiła, że walka nie jest zgodna z feminizmem. Ponadto, córka Bulmy nie miała też pozytywnej opinii o jej matce, Videl...

— Ej, słyszysz mnie ?

— Pewnie, że tak, Pan - odpowiedziała Bra - Zamyśliłam się, to wszystko.

— Czyli nie słuchałaś!

— Echh...

Bra wstała. Ta nieciekawa rozmowa trwała już dwadzieścia minut i miała jej serdecznie dość.

— Rozejrzę się po okolicy... Przyłączysz się? - spytała z grzeczności. Nie bardzo chciała, żeby Pan jej towarzyszyła.

— Nie ma mowy - młodsza dziewczyna odpowiedziała, zeskakując z ławki - Mogą wznowić walkę w każdej chwili. Idę do mojej mamy.

Videl rzadko odwiedzała i rozmawiała z rodziną Briefs. Wyglądało to bardziej na zmuszanie dziewczyn do rozmowy ze sobą niż na prawdziwą konwersację. Trzeba przyznać, że Videl i jej córka były lepsze w sztukach walki niż w plotkowaniu. Na szczęście, Gohan, jego brat oraz jego ojciec wrócili. Videl poszła spotkać się ze swoim mężem, który zatrzymał się, żeby poczekać na pozostałych dwóch członków rodziny.

— Tak samo jak trzydzieści lat temu - odezwał się Gohan - Nie jestem nawet pewny czy dowiedziałem się czegoś o tym.

— Ale jesteś silniejszy niż on, prawda? - spytała Pan, która ledwo co dołączyła do rodziców.

— Oczywiście, nie mamy powodów do zmartwień - zapewnił jej tata, delikatnie klepiąc ją po głowie.

Nieopodal, Goku powtórzył całą swoją rozmowę z Cellem Vegecie i Piccolo, podczas gdy Goten i Trunks opuścili miejsce.

— Robi nas w balona? - zastanawiał się książę Saiyan, stojąc ze skrzyżowanymi ramionami.

— Niewątpliwie - odparł Nameczanin - Musimy być ostrożni. Wszystko co powiedział, mogło okazać się kłamstwem.

— Gdybym tylko był w stanie dowiedzieć się czegoś więcej o nim - narzekał Goku.

— Nie wystarczy ci, że na turnieju jest Brolly? - zapytał z pogardą Piccolo, również krzyżując ramiona.

— Najlepiej będzie, jak zostanie w tej bryle lodu - odparł bez przekonania Vegeta.

— A właśnie, skoro już o tym mowa - zaczął Nameczanin - Pogadam z organizatorami o nim. Jego obecność mnie niepokoi...

— I myślisz, że możesz coś z tym zrobić? Ty?

— Zobaczymy.

Nie mówiąc nic więcej, Piccolo poleciał w stronę świata 20 gdzie kilku Vargasów i Nameczan zajmowało się pielęgnowaniem wielkiej bryły lodu z Brolim. Do Goku i Vegety podszedł Gohan, zostawiwszy za sobą zajęte rozmową Videl i Pan. Ta ostatnia opowiadała właśnie mamie o tym, jak ma zamiar wygrać swoją pierwszą walkę.

— Gdzie Piccolo? - zapytał syn Goku. Ten odparł bez chwili namysłu.

— Zajęty rozmową z Vargasami na temat Broliego.

— Aha... Właśnie, co Ty o nich sądzisz? - zapytał Gohan z zaniepokojeniem w głosie.

— Ja wciąż im nie ufam - wciął się Vegeta.

— Osobiście ich lubię - odparł Goku - Dzięki nim możemy brać udział w tym niezwykłym turnieju.

— Nie podoba mi się zebranie w jednym miejscu tak wielu potworów - odpowiedział młodszy, choć raz zgadzając się z Vegetą - Vargasowie mieli bardzo zły pomysł.

— Za bardzo się przejmujesz, Gohan - usłyszał w odpowiedzi od swego ojca - Zupełnie jak nie Ty. Kto może nam tu zagrozić? Świat 16 wydaje się identyczny do naszego. Jeśli stanie się coś złego, jestem pewien, że dobro zwycięży.

— Mam taką nadzieję - odpowiedział Gohan i już odwracał się do Pan, gdy Goku położył mu rękę na ramieniu i po raz kolejny próbował przekonać do wzięcia udziału w turnieju.

— Wiesz, jeśli tak bardzo Cię to martwi to zawsze możesz się zapisać i...

— Przestań tato!

— Tylko żartuję! - zaśmiał się starszy Saiyanin i odszedł na parę kroków - A właśnie, gdzie jest Uub?

Nauczyciel rozejrzał się po okolicy za swoim uczniem i dostrzegł go, biegnącego przez miejsce przeznaczone dla świata 16.

— Cóż... Przynajmniej jest poważny - powiedział Goku.

— Jesteś zaskoczony? - spytał Gohan - Jest Twoim uczniem.

— Muszę być dobrym nauczycielem! - zażartował Goku - Hmm... Świat 15. To świat tego całego Icicle, prawda?

— On ma na imię I'K'L, Kakarotto. I'K'L - westchnął poirytowany Vegeta.

— Ale tak- kontynuował Vegeta - noworodek walczący w turnieju - zakpił, odwracając się by spojrzeć na sektor świata 15.

— Ten turniej robi się coraz dziwniejszy - zauważył Gohan.

— Może jest od urodzenia niesamowicie silny - powiedział z nadzieją, uradowany Goku.

— Pff! To niemożliwe! - powiedział szyderczo Vegeta - Wiesz, że nawet Broly miał tylko 10,000 jednostek przy narodzinach!

— Naprawdę? - powiedział Goku, nieco rozczarowany wypowiedzią swojego rywala - Nigdy nam tego nie powiedziałeś...

— Chcesz, żebym z nim porozmawiał? Yyy... Z nią? Znaczy... Z tym? - zaproponował Gohan.

— Nie zaszkodzi - odpowiedział Goku.

— Dobrze, w takim razie pójdę - powiedział Gohan, odchodząc. Kiedy Gohan nieco się oddalił, usłyszał Goku i Vegetę rozmawiających o tym, czego by sobie życzyli jeśli wygraliby turniej. Chciał usłyszeć nieco więcej z tej konwersacji, jednak Videl zatrzymała go, by spytać dokąd się wybiera.

— Chcę porozmawiać z I'K'L. To znaczy z jego matką.

— Mogę iść z Tobą?

— Oczywiście.

Gohan wraz z żoną podeszli do murku, który oddzielał ich sektory. Tam zaś stali Trunks i Goten, którzy wskazując palcami na różne wszechświaty wyrażali swoją opinię na temat każdego z nich.

— Co planujecie? - zapytał Gohan, przeskakując niski murek.

— Robimy swoje rokowania - odpowiedział mu jego brat - Próbujemy sklasyfikować wszystkich zawodników.

Gohan był zdziwiony, że jego brat wie, co „rokowanie” oznacza - Więc jakie są wasze wnioski na chwilę obecną? - zapytał, równocześnie pomagając swojej żonie przekroczyć murek.

— Gotenks skopie tyłki, oczywiście! - powiedziało dwóch młodych wojowników jednocześnie.

— I czego byście sobie wtedy życzyli? - spytała Videl, dalej trzymając się ramienia męża.

— Hmm. To dobre pytanie - odpowiedział Trunks - Goten, masz jakiś pomysł?

— Nie bardzo.. .- odpowiedział jego przyjaciel - Nawet o tym nie myślałem...

— Wobec tego zostawimy was, byście mogli o tym pomyśleć! - Gohan i Videl kontynuowali swoją podróż, zostawiając Trunksa i Gotena, rozmyślających tak jak Goku i Vegeta.

— Kontynuujemy naszą wycieczkę? - Zwrócił się Gohan do swojej żony.

— Oczywiście, że tak.

Trzymając się za ręce Gohan i Videl powoli szli w kierunku matki nienarodzonego jeszcze I'K'La. Dyskutowali na temat każdego z napotkanych światów, zaczynając od świata 19. Minęli Uuba, przechodząc koło sektora świata 2, w którym nie było żadnych wojowników. Uub bez zatrzymywania się ukłonił się, a para zakochanych odwzajemniła powitalny gest. Światy 3,4,5,9 i 12 również wydawały się być całkowicie puste... Gohan wyraził swoją opinię na temat każdego świata, który był mu znany. Gdy mijali świat 14 natknęli się na Brę, która wyglądała na znudzoną jak zawsze i szła w przeciwnym kierunku. Nie zamienili ze sobą zbyt wielu słów, jednak zauważyli nieśmiały uśmiech, który Uub miał na twarzy, mijając Brę podczas joggingu. Kiedy Uub ponownie ich minął, Videl dostrzegła również uśmiech na twarzy Bry, uśmiech, który wiele mówił. Córka Vegety odwróciła wzrok i poszła dalej. Kiedy Videl i Gohan w końcu dotarli do sektora świata 15, ta zastanawiała się czy między Brą i Uubem jest jakieś uczucie.

Są młodzi... - zaczął Gohan - Bra jest urocza, nie zdziwiłoby mnie to.

— Ale ona jest bardziej zafascynowana modą... a Uub walką.

— Może podobają jej się silni wojownicy? Sądzę, że trudno byłoby znaleźć kogoś silniejszego od niego.

Ściskając nieco mocniej rękę swojego męża Videl przytuliła się do niego.

— To mi przypomina... Jak dwadzieścia lat temu... - Gohan i Videl zatrzymali się przed sektorem świata 15. Kiedy matka I'K'La spojrzała na nich, Gohan objął swoją żonę. Ich oczy spotkały się i zdawało się, że się komunikują... W końcu ich usta zetknęły się w namiętnym pocałunku, który pozostał niezmienny od dwudziestu lat. Po chwili, kiedy Videl zorientowała się, że zachowują się z Gohanem jak gdyby świat poza nimi nie istniał, zrobiło jej się głupio.

— Ona się na nas patrzy... - Gohan przestał ją całować, by móc odwrócić głowę w stronę świata 15. Kiedy się obejrzał, zobaczył matkę I'K'La.

— Dzień dobry - powiedział Gohan, witając ją. Kobieta nic nie odpowiedziała, ani się nie poruszyła. Zmrużyła za to oczy.

— Umiesz mówić? - Gohan zapytał ponownie, próbując nawiązać komunikację.

— Jasne, że umiem! - odparła sucho. Wydawała się być mocno zdenerwowana - Nie chciałbyś ze mną rozmawiać, gdyby I’K’L się urodził - kontynuowała - Kiedy zdałbyś sobie sprawę z siły mojego dziecka, trząsł byś się ze strachu!

— Dziecko nie może być tak silne - stwierdziła, dobrze rozumując, Videl.

— Nie mogę tolerować takich bzdur, wychodzących z ust kobiety o tak małych piersiach - odparła opryskliwie matka I’K’La.

— Ja, płaska? - odparła z wściekłością Videl, nachylając się nieco do przodu i opuszczając ręce wzdłuż jej ciała, z jednocześnie zaciśniętymi w pięści dłońmi - Przynajmniej mi nic nie zwisa, aż do połowy brzucha!

— Nic nie wiesz o prawdziwym pięknie - powiedziała prosto kobieta.

Videl próbowała wedrzeć się na teren uniwersum opryskliwej przeciwniczki, ale Gohan złapał ją za ramię, zatrzymując.

— Daj sobie spokój, Videl!

— Ale Gohan! Nie zamierzam…

— A kogo obchodzi to, co ona myśli? - Gohan wciął się w pół zdania - To tylko opinia jednej osoby. Nie chce zawierać przyjaźni, a my nie chcemy szukać kłopotów z innymi zawodnikami… Po prostu daj sobie spokój, odpuść!

— Tak, masz rację - odpowiedziała Videl, uspokajając się.

— Szkoda, kolejny wymiar, z którego nic się nie dowiedzieliśmy - rzekł w zadumie Gohan, gdy oboje byli w połowie drogi powrotnej do swojej strefy.

— Przepraszam Gohan, poniosło mnie.

— Nie masz za co przepraszać - odpowiedział półkrwi Saiyanin - Gdybyś Ty nic jej nie odpowiedziała, z pewnością ja bym to zrobił.

— Och, Gohan - Videl zarumieniła się. Wrócili do swojej strefy wraz z Uubem, który kontynuował swoją rozgrzewkę. Gohan i Videl zobaczyli Vegetę i Goku, kłócących się o najlepsze z możliwych życzeń.

— Gigantyczna kremówka! - zaproponował Goku.

— Sportowy wózek! - odkrzyknął spocony Vegeta.

— Moja gigantyczna kremówka jest znacznie bardziej oryginalna niż twój samochód. Ja wygrywam! - oznajmił triumfalnie Goku. Vegeta warknął. Nawet gdyby ta gra nie była idiotyczna i tak po prostu by przegrał. To było dobre i w sumie pasowało mu. Dowodziło to, że nie przejmuje się tak bardzo przegraną jak jego rywal.

— O co się kłócicie? - zapytała Videl.

— Cóż, rozmawialiśmy o tym, co moglibyśmy sobie zażyczyć i Vegeta stwierdził, że mój pomysł był głupi. Powiedziałem, że nie, że to jego wymysł był gorszy i podałem przykład.

— Sprowokował mnie - dodał Vegeta - Twierdził, że nigdy nie znajdę już gorszego życzenia. Ale po chwili zastanowienia myślę, iż znalazłem życzenie znacznie głupsze!

— Rozumiem… - rozpoczął Gohan - Ale czy to nie jest trochę…dziecinne?

— Co powiedziałeś?! - wykrzyknął Vegeta, choć bez prawdziwej złości w głosie. Nagle komentator krzyknął do swoich, trzymanych w czterech rękach mikrofonów, a jego głos odbił się głośnym echem po widowni.

— Panie i panowie! Wznawiamy turniej! Na ring zapraszamy Majin Buu ze świata 11 oraz Bujina ze świata 6!

Wasze komentarze o tej stronie:

Ładowanie komentarzy...
[pl]
EnglishFrançais日本語中文EspañolItalianoPortuguêsDeutschPolskiNederlandsTurcPortuguês Brasileiro
MagyarGalegoCatalàNorskРусскийRomâniaCroatianEuskeraLietuviškaiKoreanБългарскиעִבְרִית
SvenskaΕλληνικάSuomeksiEspañol Latinoاللغة العربيةFilipinoLatineDanskCorsu