DB Multiverse

Newsy Komiks DBM Minikomiks Fanarty Autorzy FAQ RSS Dodatki Wydarzenia Promocyjne Strony partnerskie Pomoc dotycząca turnieju Pomoc dotycząca światów
                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                               

Dragon Ball Multiverse: Powieść

Napisane przez Loïc Solaris & Arctika

Zaadaptowane przez Senti

Avec bien plus de détails, redécouvrez l'histoire de DBM.Cette novélisation est vérifiée par Salagir, elle contient également des ajouts de son cru, qui n'étaient pas racontables en manga, c'est donc un véritable annexe à la BD !

Intro

Część 0 :0
Część 1 :12345

Round 1-1

Część 2 :678910
Część 3 :1112131415
Część 4 :1617181920
Część 5 :2122232425
Część 6 :2627282930

Lunch

Część 7 :3132333435

Round 1-2

Część 8 :3637
[Chapter Cover]
Część 3, Rozdział 11.

CZĘŚĆ TRZECIA: UUB I BUU UHONOROWANI!

Rozdział 11

Tłumaczenie: Sauron Team


— Buu! Buu! - krzyczał demon ze świata 11 swoim wysokim, piskliwym głosikiem, raniąc tym uszy Dabury.

— Dalej, ruszaj! Pokaż, że potrafisz sprostać moim oczekiwaniom! Jeśli wygrasz dam Ci słodycze! - wrzeszczał Babidi z całych sił.

— Jeeeej! - krzyczał Buu, uradowany wizją swojej nagrody.

Tuż za Babidim zrzędził Dabura, Władca Świata Podziemnego… Uważał, że nagroda Buu jest bardzo infantylna. Bardzo często nowy sługa zachowywał się jak totalny idiota. Zresztą Babidi również zachowywał się dziecinnie, przede wszystkim w sposobie, jakim zwracał się do Buu… Lekko podrygując, skacząc z jednej nogi na drugą, Majin Buu wzbił się w powietrze i z rozłożonymi rękoma, pędząc jak na złamanie karku krzyczał swoje imię.

— Buu!

Stający na ringu Bujin miał już przyjętą waleczną postawę. Uśmiechnął się i czekał na swojego przeciwnika. Uważał, że bez wątpienia wygra. W końcu był jednym z najbardziej znanych galaktycznych najemników. Minęło wiele czasu od jego ostatniej przegranej. Poza tym przegrana nie byłaby zbyt dobrze przyjęta przez jego szefa - Bojacka. Zostałby wydalony z drużyny! W nostalgii przypomniał sobie dzień kiedy Bido - BAM!

Bujin prawie nic nie zauważył. Jego przeciwnik wylądował na ringu i uderzył go bez ostrzeżenia. „Słodka stopa” porządnie przyłożył mu w szczękę prawym sierpowym. Podnosząc się natychmiast z ringu, pachołek Bojacka chwycił się za lewy policzek, który już zdążył niesamowicie spuchnąć.

— Co za drań! Zaatakował bez ostrzeżenia! - pomyślał w duchu, czując jak krew sączy mu się z nosa.

— Teraz jeszcze mi nos krwawi! Ja mu pokażę!

Machając rękoma i dłońmi przed skonsternowanym Buu, który pozostał w bezruchu, Bujin ze świata 6 krzyknął - Siła iluzji! - Jego siła rozprzestrzeniła się po całym stadionie… Wszystkie obecne tam żywe stworzenia zobaczyły tę samą iluzję. Dziwne zegary zakręciły się wokół ringu, który stał się lśniącą kulą, zmieniającą kolory co cztery sekundy. W sektorze świata 6, Zangya, kobieta z grupy Bojacka powiedziała - Proszę, proszę. Polepszył swoją technikę? Od kiedy?

— Nieźle - powiedział kosmiczny pirat - Jego technika szybko destabilizuje słabe umysły i wzmacnia siłę swojej telekinezy. Ten Majin Buu wygląda jak dziecko wypchane piankami. Nawet ma taki kolor jak one! Nie wytrzyma zbyt długo.

Bujin położył dłonie na ziemi, która zaczęła się kruszyć, a wielkie odłamy kamieni zaczęły unosić się w powietrzu pomiędzy Bujinem i Buu, który obserwował to wszystko z ubawem.

— Ooo! Magia! - powiedział z uśmieszkiem na twarzy.

— Nie będziesz się śmiał zbyt długo - pomyślał Bujin.

Użył swojej mocy telekinezy by rzucić dziesięć kolorowych, metalowych odłamków na Buu. Chociaż prędkość pocisków wprawiała w osłupienie, demon z łatwością ich uniknął, pokrzykując z radością - Oh, oh! Kiedy nieco większy kawałek miał w niego uderzyć Buu podskoczył, grając z nim w kozła…

— NIESAMOWITE! - krzyknął do mikrofonu jeden z dwunastu komentatorów - Majin Buu ze świata 11 prowokuje swojego przeciwnika, bawiąc się jego atakami!

— Spróbuj tego! - krzyknął Bujin, wyzwalając swoją moc. Pociski nagle się przegrupowały i uderzyły różowego demona w brzuch, podrywając go z ziemi. Na nieszczęście dla Bujina, atak ten nie zranił jego przeciwnika. Co gorsza, on dalej bawił się pociskami! Ponadto, Buu użył techniki „Buku Jutsu” by oblecieć ring dookoła i uderzyć Bujina w tył głowy. Bujin potknął się i upadł, kiedy Buu delikatnie postawił stopy na ringu. Przeciwnik Buu wstał szybko, ze łzami w oczach i krwawiącym nosem. Majin Buu ucieszył ból Bujina.

— To jeszcze nie koniec! - krzyczał Bujin, który usiłował jeszcze raz wykorzystać swoja telekinezę.

— To wszystko? - westchnął rozczarowany Buu, przestając się śmiać - Buu też potrafi czarować, spójrz! - Uśmiechając się raz jeszcze, Buu poruszył swoją antenką, której końcówka zajaśniała przez chwilę różowym światełkiem. Nagle, iluzja Bujina zmieniła się. Ring zamienił się w czekoladową kulę, zegary stały się słodkimi naleśnikami, a pociski rzucone przez Bujina stały się muffinkami, pączkami, lizakami i lodami.

— Hmm, smaczniunie - powiedział twór ojca Babidiego.

Tymczasem w sektorze świata 18, Goku nie mógł powstrzymać się od komentarza - To prawie sprawia, że jestem głodny!

Bujin rozdziawił usta ze zdumieniem. To jednak nie zadowoliło Buu, który pognał w jego kierunku i uderzył go silnym, lewym sierpowym. Bujin, zbudzony tym uderzeniem, wstał raz jeszcze, odkrywając, że również jego drugi policzek jest spuchnięty. Teraz z obu nozdrzy leciała mu krew - Ten koleś jest za szybki i za silny - pomyślał rozgniewany. Chciał raz jeszcze spróbować telekinezy, by wysłać swojego przeciwnika wprost do czekoladowego eklera i kremowego ptysia. Buu połknął ptysia i złapał czekoladowego eklera w ramiona, natychmiast rzucając go z powrotem na Bujina. Kompanowi Bojacka nie udało się uniknąć eklera, który go zmiażdżył. Znajdując się na ziemi, Bujin miał problemy z wydostaniem się spod ciężkiego eklera... Kiedy wreszcie tego dokonał, zdał sobie sprawę, że to już czwarty raz kiedy został położony na ring. Dalej będąc na klęczkach, ledwo dysząc, zezłościł się jeszcze bardziej. Bojack i Zangya nigdy wcześniej nie widzieli, by odniósł taką porażkę... Iluzja Buu minęła i stadion wrócił do swojego pierwotnego stanu.

— Ten cały Bujin jest niczym w porównaniu do Buu - stwierdził Vegeta, tracąc zainteresowanie walką.

— Tak, to nic zaskakującego - dodał jego przeciwnik, Goku, którego oczy były skierowane na ring, znajdujący się ponad ich głowami.

— Dalej została mu przynajmniej jeszcze jedna technika. Kiedy użył jej na mnie, byłem sparaliżowany i utraciłem kontrolę nad moją Ki... Nie mogłem stać się Super Saiyaninem... Może zadziała też na Buu - powiedział Gohan, zanim przypomniał sobie, że raz stał się Saiyaninem drugiego stopnia i bez trudu złamał tę technikę.

Z sektora świata 11 Babidiego znużyły gry - Majin Buu! - krzyknął swoim starym, skrzekliwym głosem - Pospiesz się i wykończ go!

Jednak demon nawet nie drgnął. Chciał się jeszcze trochę pobawić. W końcu, kiedy Bujin podniósł się, odzyskał trochę spokoju.

Pomyślał sobie - Ten Majin Buu... jest naprawdę silny... i do tego szybki... będę musiał użyć mojej najpotężniejszej techniki. Więzy Energii! - krzyknął wyciągając przed siebie ręce. W tym momencie niemalże niewidoczne linie energii wyszły z palców Bujina, tworząc przy tym dziwne dźwięki i szybko otaczając Majin Buu. Linie zacieśniały się z każdym kolejnym ruchem Buu, by całkowicie uniemożliwić mu poruszanie się. Jednak ten zdawał się być niewzruszony tym faktem... Przez ostanie kilka dekad Bujin ulepszył swoją technikę. Na początku, blokowała ona jedynie ruchy przeciwnika. Później ewoluowała by móc ograniczać i blokować Ki uwięzionej w więzach osoby. Ta moc działała na wiele osób. W zasadzie, kiedy Bujin już kogoś uwięził, któryś z jego kompanów wykorzystywał ten moment, żeby spuścić ofierze łomot. Jednak tym razem, Bujin musiał pokonać swojego przeciwnika sam. Użył tej techniki, żeby w pełni poznać siłę swojego przeciwnika... i był sparaliżowany ze strachu.

— Ten koleś ma olbrzymie Ki! To niemożliwe! Z łatwością przerasta Ki Bojacka! Na szczęście, polepszyłem swoją technikę na tyle, by podziałała na każdego! - drwił Bujin.

— Teraz zginiesz! Ta technika może przeciąć na pół Katchin, najtwardszy metal we wszechświecie! - krzyczał do swojego przeciwnika, który nadal był sparaliżowany - Maksymalna moc! - powiedział w końcu, skupiając siłę na swojej technice.

Wtedy więzy ścieśniły się, zamykając się nagle z niezwykłą siłą. Buu był zaskoczony, właśnie został przecięty na piętnaście kawałków! Jego mistrz Babidi był w szoku. Mimo, iż wiedział o tym, że Buu potrafi się scalać, nie chciał widzieć jak jego „dziecko” przechodzi przez coś takiego. Stojący obok niego Dabura uśmiechnął się. Nie miałby nic przeciwko, gdyby Buu został pokonany w taki sposób. Jednak wiedział, że przeżyje. W międzyczasie w świecie 18 Gohan wyobraził sobie, że jest ofiarą tej techniki, kiedy stawił niegdyś czoła Bujinowi… Nie miałby żadnych szans…

— Aha! - krzyknął Bujin, któremu dalej krew sączyła się z nosa - Wygrałem! Moja technika jest niepokonana!

Nagle, niemal tak szybko jak zostały rozczłonkowane, kawałki ciała Buu skupiły się i na nowo połączyły. Był cały i zdrów, a na jego dziecięcej buźce malował się uśmiech…

Bujin zamilkł. Buu czekał na odpowiedź, ale na próżno. Wtedy spojrzał na Babidiego, który dał mu sygnał. Buu ruszył na Bujina, który dalej stał bez ruchu. W końcu to był jego najlepszy ruch… Jednak krzyk Zangyi na czas go ocucił. Buu wydawał się atakować go z prawej. Bujin chciał się obronić wyciągając przed siebie ręce, jednak atak cios przyszedł z lewej strony. Pierwsze uderzenie trafiło Bujina w twarz, drugie w brzuch. Wtem, osłupiony pierwszym atakiem, Bujin odsunął się. Nie miał czasu na kontrę i nawet się nie zorientował, kiedy został ponownie uderzony, tym razem z prawej… Bujin upadł na plecy i stracił przytomność.

Buu świętował swoją wygraną, robiąc gest zwycięzcy. Postawił stopę na klatce piersiowej Bujina i wzniósł ręce z zaciśniętymi pięściami. Widzowie nagrodzili go okrzykami, a komentatorzy ogłosili jego triumf.

— Dabro - odezwał się Babidi z paskudnym uśmieszkiem na twarzy - Spytaj naszych gospodarzy, czy możemy dać cukierek naszemu drogiemu Buu?

— Tsss... do usług panie... - demon udzielił niechętnie odpowiedzi. Myślał sobie - Jakim głupcem jest Babidi! Przecież ta beczka smalcu jedną, prostą myślą może zdobyć co chce! Kiedy sługa czarnoksiężnika zamierzał wejść do pomieszczeń strefy numer 11, żeby znaleźć organizatora, wojownicy Z dyskutowali o sile Buu.

— Wygląda na to, że jest tak samo silny jak wtedy, gdy walczyłem z nim w stadium Super Saiyanina 3 - rzekł Goku z wesołym uśmiechem na twarzy - To dobrze rokuje.

— Jestem zawiedziony - skomentował Uub - Myślałem, że w końcu zobaczę prawdziwą siłą mojego pierwowzoru ale ta walka nie pokazała wiele...

— To prawda - Goku przyznał mu rację - Buu z naszego świata nigdy więcej nie walczył z taką pasją jak wtedy, kiedy miał zły charakter...

— Więc jego kolejnym przeciwnikiem będzie Kaioshin Południa?

— Bóg Wszechświata, którego znamy, powiedział nam, że Kaioshin Południa był najsilniejszym z bogów. Jeśli dobrze pamiętam - mówił Gohan z ramiona skrzyżowanymi na klatce piersiowej - został zabity przed Kid Buu...

— Zatem byłaby to jedna z ciekawych walk drugiej rundy - skomentował Goku, odwracając się do swojego ucznia - Uub, mam wrażenie, że wtedy zobaczysz prawdziwą siłę Buu.

— Do tego czasu będę tylko raz walczył... Zastanawiam się, kim będzie mój przeciwnik...

— Hmm....starcie z Dabrą nie będzie dla Ciebie wyzwaniem. Na pewno jesteś od niego silniejszy - stwierdził Goku, razem z pozostałymi patrząc w kierunku strefy świata 11. W międzyczasie Buu wrócił do swojego świata i cieszył się z otrzymania w nagrodę cukierka, który Dabra przyniósł. Patrząc na świat 11, zawodnicy ze strefy numer 18 dostrzegli kogoś na terenie o numerze 12. Był to młody mężczyzna, który ledwo co wyszedł ze swojego prywatnego pokoju. Miał długie, fioletowe włosy, które prawie sięgały jego ramion, dodatkowo nosił na plecach miecz. Dzięki tej broni wyglądał na charyzmatycznego wojownika. Jednak jego oczy nie wyrażały żadnych emocji gdy spoglądał na strefę 11, znajdującą się tuż obok. Majin Buu co prawda wyglądał jak głupi dzieciak ale młodzieniec w niebieskiej kurtce nie oceniał po wyglądzie, dlatego postanowił mieć się na baczności.

— Hej, to Trunks! - krzyknął Gohan.

— Słucham? Mnie wołacie? - spytał Trunks ze świata 18.

— Nie Ciebie - odpowiedział mu ojciec - Tylko tego ze świata 12. Tak naprawdę to Vegeta był pierwszym, który dostrzegł Trunksa z ich przyszłości ale nie zdradził się z tym.

— Pójdę i porozmawiam z nim - Gohan rzucił wprost i od razu ruszył z miejsca, tym razem samotnie. Goku i Uub zostali na miejscu, tak samo jak Vegeta, ale każdy z nich patrzył w stronę uniwersum numer 12. Kiedy Gohan zmierzał w stronę świata 12, minął Bojacka i Zangyę ze świata 6, rozmawiających o Bujinie, który dopiero wrócił od nameczańskiego uzdrowiciela.

— Przegrał! Co z niego za idiota! - powiedziała niebiesko-skóra kobieta o pomarańczowych włosach.

— Jego przeciwnik jest obdarzony dziwnym rodzajem regeneracji własnego ciała. Bujin nie miał żadnych szans - odpowiedział jej po cichu Bojack. Nie miał zamiaru powtórzyć tego samego błędu co z Bido, którego zabił za niekompetencję.

— Gdybyś Ty z nim walczył, zdołałbyś wygrać? - spytała Zangya.

— Kto wie - najemnik odezwał się zdawkowo - Ja starłbym go na proch. Wątpię, żeby mógł zregenerować się, będąc miliardem drobnym kawałków - pewny siebie Bojack uśmiechnął się chełpiąco.

— Ten Bujin jest silniejszy niż jego odpowiednik, którym walczyliśmy. Mimo tego, Buu pokonał go z taką łatwością - pomyślał Trunks ze świata 12. Razem z Gohanem i resztą walczył raz z Bojackiem i jego gangiem...

— Czy Ty jesteś tym Trunksem, który przybył do nas z przyszłości? - spytał znajomy głos.

— Gohan! Ale dlaczego znowu o to pytasz?

— Więc jednak mnie poznałeś, ale... Czy nie odbyłeś podróży w czasie? - Gohan spytał po raz drugi ponieważ zaczął podejrzewać, że rozmawia z zupełnie innym Trunksem.

— Owszem, cofnąłem się w czasie, ale przecież już wcześniej mnie o to pytałeś...

— Dziwne...

Po tych słowach Gohan i Trunks stali w zdumieniu przez kilka sekund. Trunks zauważył obecność swojego ojca w świecie 18 i nieopodal niego zobaczył Videl... Która również była obecna w świecie 16... I był tam drugi Gohan! Syn Bulmy zrozumiał od razu, o co chodzi.

— Już wiem - nagle przerwał ciszę - Ty nie jesteś ze świata 16, prawda?

— Zgadza się, pochodzę z uniwersum numer 18 - odpowiedział Gohan, patrząc przelotnie na świat 16, który interesował go od momentu przybycia

— Przypuszczam - kontynuował półkrwi Saiyanin - że ten drugi ja, który tam stoi, przyszedł porozmawiać z Tobą, mam rację?

— W rzeczy samej, to było kilka godzin temu.

— Więc uniknę zadawania tych samych pytań - powiedział nieco zawstydzony Gohan, trzymając rękę za głową.

— To mi nie przeszkadza. I odpowiadając na Twoje pytanie, tak jestem z przyszłości. Nawet walczyliśmy razem przeciwko Cellowi i to Ty wygrałeś. Wyrosłeś zupełnie inaczej niż mój mentor Gohan.

— Znowu się spotykamy, jednak teraz to ja jestem starszy... i zdaję sobie sprawę z tego, że światy w których żyjemy kształtują naszą osobowość - Gohan próbował wyjaśnić różnice pomiędzy jego osobą, a swoim alter ego, które Trunks zna ze swojego świata - Jeśli dobrze pamiętam, to wszystko wydarzyło się jakieś... trzydzieści lat temu! Dla Ciebie na pewno minęło mniej czasu, prawda ?

— Tak, około dziesięciu lat. Cieszę się, że mój ojciec ma się dobrze w Twoim świecie. W 16 zniknął, z tego co zrozumiałem.

— Hmm... więc naprawdę jest coś co sprawiło, że nasze światy się od siebie różnią... świat 16... - zastanawiał się Gohan - Nie wiesz nic więcej?

— Nie bardzo... znam tam tylko Piccolo, Ciebie i siebie... więc...

— Rozumiem... nie łatwo jest zintegrować się z grupą osób, których nie znasz zbyt dobrze... W świecie 13 jest trzech Saiyan, którzy są z Twoim ojcem...

— Widziałem go wcześniej. Nie porozmawiałem z nim... nie zainspirował mnie, tak jak wasz Vegeta. Wyglądał nawet chłodniej niż kiedy go pierwszy raz spotkałem, dziesięć lat temu. W przeszłości... to znaczy... eee..

— Trzydzieści lat temu - dokończył Gohan, uśmiechając się - Te historie o podróżach w czasie bywają czasami chaotyczne... Trudno się cofnąć...

— Najgorzej było z Cellem... Nadal nie wiem czy rozumiem jego historię... Zwłaszcza po tym, jak powiedział, że zabił mnie, by wziąć mój wehikuł i podróżować w czasie...

— Zawsze możesz spytać... Zostawię Cię samego. Jednak mam pewną radę: właśnie z nim rozmawiałem i... nie mogę być pewien tego co mówi...

— Cell jest inteligentną istotą - zapewnił go Trunks - Jeśli wie, że nie będzie miał korzyści z mówienia nam prawdy... nie zrobi tego...

— Pewne jest jednak to, że pokonał nas wszystkich...

— Tak samo jak cyborgi ze świata 14. U nich musiałem zostać zabity jeszcze przed wyruszeniem w przeszłość... albo zabito mnie kiedy tam byłem i nigdy nie wróciłem... albo coś...

— Jest wiele możliwości - uciął krótko Gohan, który już wiedział co powie Trunks - Jednak... również w tym świecie wszyscy powinniśmy być martwi, co by pozwoliło Siedemnastemu i Osiemnastce na dominację.

— Mam nadzieję, że przynajmniej moja matka ma się dobrze... - Trunks był niespokojny.

— Nie martw się, jest wojowniczką. Jestem pewien, że przetrwała. W końcu przetrwała nawet z Twoim ojcem! - powiedział żartobliwie Gohan.

— To prawda - zaśmiał się Trunks - Przynajmniej dzięki niej stał się dobry... W przeciwieństwie do „księcia Vegety” ze świata 13. Zastanawiam się, jakby zareagował, gdyby moja matka przybyła obejrzeć turniej...

— Nie była nami zainteresowana - powiedział Gohan.

— Wiem, to samo u mnie. Miała dużo ważnej pracy na drodze. Capsule Corp. znowu działa i to lepiej niż kiedykolwiek!

— Racja! Więc odbudowanie waszego świata idzie dobrze?

— Tak. Oh, jest też ktoś kogo muszę Ci przedstawić. Jeszcze jest w środku, ale wyjdzie za moment, by do mnie dołączyć.

— Ooo? Czyżby Twój syn? - zapytał z uśmiechem Gohan.

— Umm... - Trunks się zarumienił - Może i mam stałą dziewczynę, ale dziecka jeszcze nie...

— I na to przyjdzie pora! - zapewnił go Gohan, nadal widząc w Trunksie swojego byłego mentora - Przyznam szczerze, że dla mnie było to o wiele szybciej niż się spodziewałem.

— Masz dzieci?

— Córkę, Pan. Przedstawię Ci ją, jeśli chcesz.

— To byłby zaszczyt, Gohanie !

— Wrócę z nią - powiedział Gohan, ruszając z miejsca.

— Poczekaj... szczerze... co myślisz o tym turnieju? - spytał Trunks.

— Nie wiem... A Ty ?

— Mam problem, by całkowicie zaufać Vargasom... jednak kiedy mi powiedzieli o alternatywnych światach, od razu miałem nadzieję, że znajdę Ciebie, mojego ojca i innych. Dobrze, że tu przybyłem!

— Tak, to prawda! To rzadka okazja, prawdę mówiąc... Szesnasty! - Gohan zauważył cyborga. Wielki robot, całkowicie sztuczny, z pomarańczowymi włosami (styl uczesania miał taki sam jak Uub), noszący zieloną zbroję z symbolem Capsule Corp, wyszedł z wnętrza przestrzeni by ostrożnym krokiem dołączyć do Trunksa i Gohana. Gohan był zdziwiony widząc go.

— O, tu jesteś - powiedział Trunks, zwracając się do cyborga - Znalazłem go na gruzach laboratorium Dr. Gero. Mama odbudowała go i teraz Szesnasty jest jedną z najważniejszych osób biorących udział w odbudowie naszego świata.

— Szesnasty! - powtórzył Gohan, kiedy robot stanął naprzeciw niego - Nasz świat także ocaliłeś, wiesz... dzięki Tobie pokonaliśmy Cella. Naprawdę się cieszę, że Cię widzę!

— Trunks mi powiedział - odpowiedział cyborg poważnym głosem - Oboje jesteśmy gotowi chronić naturę. Dlatego pomagam odbudować świat, jak tylko mogę.

— Bierzesz udział w turnieju?

Uśmiech pojawił się na twarzy wielkiego robota - Tak, na początku nie chciałem, ale... kiedy poczułem obecność Goku, zmieniłem zdanie. Zdaje się, że jest ich tu kilku. Chciałbym zabić przynajmniej jednego z nich.

— Um... Cóż, moja żona wydaje się być znudzona brakiem towarzystwa - powiedział Gohan, kiedy nagle zauważył, że Videl siedzi sama na ławce - Pójdę do niej. Wrócę później z Pan. Powodzenia!

Trunks i Szesnasty patrzyli jak Gohan przeskakuje murek i zmierza w kierunku swojej żony, by uniknąć makabrycznej dyskusji... Szesnasty wykorzystał ten moment, by spytać Trunksa.

— Zgaduję, że moje poczucie humoru nie zostało zbyt dobrze odebrane.

Stojący, obok zmieszanego cyborga, Trunks zaśmiał się.

Wasze komentarze o tej stronie:

Ładowanie komentarzy...
[pl]
EnglishFrançais日本語中文EspañolItalianoPortuguêsDeutschPolskiNederlandsTurcPortuguês Brasileiro
MagyarGalegoCatalàNorskРусскийRomâniaCroatianEuskeraLietuviškaiKoreanБългарскиעִבְרִית
SvenskaΕλληνικάSuomeksiEspañol Latinoاللغة العربيةFilipinoLatineDanskCorsu