DB Multiverse

Newsy Komiks DBM Minikomiks Fanarty Autorzy FAQ RSS Dodatki Wydarzenia Promocyjne Strony partnerskie Pomoc dotycząca turnieju Pomoc dotycząca światów
                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                               

Dragon Ball Multiverse: Powieść

Napisane przez Loïc Solaris

Zaadaptowane przez Senti

Avec bien plus de détails, redécouvrez l'histoire de DBM.Cette novélisation est vérifiée par Salagir, elle contient également des ajouts de son cru, qui n'étaient pas racontables en manga, c'est donc un véritable annexe à la BD !

Intro

Część 0 :0
Część 1 :12345

Round 1-1

Część 2 :678910
Część 3 :1112131415
Część 4 :1617181920
Część 5 :2122232425
Część 6 :2627282930

Lunch

Część 7 :3132333435

Round 1-2

Część 8 :3637
[Chapter Cover]
Część 6, Rozdział 27.

CZĘŚĆ SZÓSTA: PAN PIERWSZY RAZ WALCZY DO ŚMIERCI!

Rozdział 27

Tłumaczenie: Sauron Team


Serce Pan biło coraz mocniej i coraz głośniej. Miała wrażenie, że za moment wydostanie się z jej piersi. Bojack ruszył w kierunku dziewczyny, która czuła się całkowicie zdominowana, ponieważ jej ataki nie przynosiły żadnych efektów. Strach przerodził się w tak wielką panikę, że nie była w stanie zrobić uniku przed potężnym ciosem, wymierzonym w brzuch. W rezultacie leciała z wielką prędkością w stronę trybun, nie mogąc wykonać ruchu, ani nawet złapać oddechu. Potem odbiła się o ochronną tarczę, która chroniła widownię. To uderzenie wstrząsnęło nią, pomogło przypomnieć gdzie się znajduje. Po krótkiej chwili zdołała nabrać powietrza do płuc. Wisiała nieruchomo ponad powierzchnią. Była daleko od ringu, trzymała również dystans od przeciwnika. Co za uderzenie! Prawie ją załatwił jednym ciosem. Był bardzo silny i szybki. Pan musiała natychmiast coś wymyślić.

Nagle publiczność usłyszała dziwny dźwięk, dochodzący z areny rozdartej na kawałki. Każdy fragment obracał się wokół pozostałych, zgodnie z prawami fizyki narzuconymi przez technologię Varga.

Tymczasem Bojack jeszcze nie skończył demonstrować swoich możliwości. Uśmiechał się szeroko, pokazując przy tym swoje duże, białe zęby. Córce Gohana udało się uniknąć kolejnego potężnego ataku ze strony rywala przez obniżenie się o kilka metrów. Uderzenie Bojacka trafiło w tarczę ochronną, wywołując silne drżenie. Niektórzy widzowie zaczęli uciekać po tym, jak mogli z bliska przyjrzeć się wojowniczce ze świata 6. Pan oddaliła się od swojego przeciwnika, jednak nadal trzymała rękę na brzuchu, co powodowało, że poruszała się wolniej niż chciała. Zmierzała w stronę rozwalonego ringu, który, wraz ze zwinnością, miała nadzieję wykorzystać na swoją korzyść. Mężczyzna żwawo puścił się za nią w pościg. Dziewczynka odwróciła się i wypuściła w jego stronę małą kulę energii, która trafiła cel w głowę, zatrzymując go. Niespodziewany atak dał jej czas, żeby schować się za odłamkiem skały. Od razu zamaskowała swój poziom energii, mając nadzieję, że w ten sposób tamten jej nie odnajdzie. Otaczający głowę Bojacka dym rozproszył się, odsłaniając jego twarz. W ogóle nie ucierpiała od ataku. Był nieco skurzony, ale dalej się uśmiechał. Nagle zaczął głośno się śmiać. Cały stadion słyszał jego donośny, szalony rechot. Był pewien swojej wygranej. Nagle zamilknął, a jego uśmiech wyparował. W prawej dłoni pojawiła się mała kula energii. Ze świstem cisnął nią w ring. Wybuch zniszczył kolejny fragment niewielkiej planety, co ponownie wywołało śmiech pirata. Wnuczka Vegetto wykorzystała ten moment, żeby skryć się za następnym odłamkiem skalnym. Będąc w ukryciu nabrała sił i dziękowała swoim szczęśliwym gwiazdom, że nie trafił jej potężny atak przeciwnika.

— Pokaż się!- krzyknął, zanim ruszył w stronę szczątek, jakie zostały.

Pan zmieniła kryjówkę, jednak po chwili znalazła się twarzą w twarz z morderczym i sadystycznym Bojackiem. Cicho jęknęła z zaskoczenia, spanikowała i wystrzeliła w jego stronę jeden ze swoich mniej efektownych ataków. Nie mógł się równać z Kamehamehą, ale czasami się przydawał. Szybko uniosła dłonie do czoła, krzyknęła nazwę techniki i wycelowała w niego.

— Masenko!

Atak ten odziedziczyła po ojcu. Natomiast on nauczył się go od Piccola, mając zaledwie pięć lat. Technika miała mniejszy poziom mocy, jednak atakujący nie potrzebował wiele czasu, żeby wykonać atak. Używając wybuchu dla odwrócenia uwagi, Pan szybko wzleciała do góry i stanęła na największym fragmencie. Bojack wyszedł z tego bez żadnego zadrapania. Co więcej, bardzo szybko znalazł się przed dziewczyną, lądując po przeciwnej stronie tego samego oderwanego kawałka areny co ona. Spanikowała, gdy pirat zaczął się zbliżać. Słyszała jego powolne, acz pewne kroki. Wyglądało na to, że cokolwiek zrobi, nie zdoła go powstrzymać. Ale przecież musiała próbować. Powstrzymała strach i ustawiła się w pozycji do strzału.

— Kame...

Rywal wciąż parł do przodu. Od dziewczyny dzieliło go już tylko dwadzieścia metrów.

—  ...hame...

Zielonoskóry mężczyzna uśmiechnął się paskudnie, zrobił parę kroków, a potem nagle się zatrzymał. Bacznie przyglądał się młodej Ziemiance. Niebieska, świetlista kula zaczęła tworzyć się w jej dłoniach.

—  ...haa!

Pan strzeliła prosto w stronę Bojacka. Nagły atak, zarówno potężny, jak i szybki, w mgnieniu oka dotarł do olbrzyma. Ten tylko się uśmiechnął i czekał cierpliwie, aż najsilniejsza technika dziewczyny go dosięgnie. Bez żadnych problemów sparował atak jedną ręką, posyłają falę na barierę ochronną gdzieś za nim.

Pan upadła na kolana, trzęsąc się i pocąc. Jej oddech był płytki, jakby miała problemy z nabraniem powietrza. Jej serce waliło jak młot. A pirat nadal się śmiał. Poczuł jakby komar ukłuł go w rękę, ale poza tym był nadal w świetnej formie. Bawiło go to starcie. Natomiast dziewczyna była w kropce. Co jej pozostało? Nawet jej najsilniejszy atak okazał się nieskuteczny. Pomyślała wtedy o swoim ojcu. Co by powiedział, gdyby przegrała? Pewnie nic takiego, zapewne cieszyłby się z tego, że jest cała i zdrowa. A Vegetto? On pewnie byłby zawiedziony, ale zrozumiałby. Jak zareagowałaby jej odpowiedniczka ze świata 18? Posiadała taki sam charakter, więc czułaby zawód, chociaż przy okazji zdałaby sobie sprawę, jak silny był przeciwnik. Jeśli chodzi o Brę... Cóż, ona drwiłaby z niej. Cały czas się chwaliła, wypominałaby tę porażkę przez lata. Młodsza wojowniczka nie mogła sobie na to pozwolić. Musi wytrzymać, za wszelką cenę. Wstała z kolan, mając błysk w oczach. Nabrała nowych sił. Zacisnęła pięści, złota aura zajarzyła na nowo wokół niej. Wydawała się teraz silniejsza niż przed walką. Nie było tego zbyt wiele, więc postanowiła użyć wszystkich pozostałych sił, żeby wygrać. Wyskoczyła do przodu z dzikim krzykiem, atakując Bojacka z pięści. Ten zablokował ją ramieniem, a wtedy dziewczyna wyprowadziła cios drugą ręką. Znów bez rezultatu. Pan przyśpieszyła, wyprowadzając masę uderzeń i kopnięć, ale wszystkie były parowane lub blokowane przez złośliwego najemnika. On nawet się nie ruszał. Stał w miejscu, niczym niezniszczalny mur. Po jakimś czasie zaczęła się męczyć, a obtarcia i bąble były jedyną oznaką jej starań.

Podwoiła swoje wysiłki, atakując bez ustanku, raz za razem. Powoli zwalniała, traciła oddech oraz siły. Nagle Bojack chwycił ją i zaczął dusić. Ściskał jej szyję w swojej dłoni, coraz mocniej i mocniej. Dziewczyna ledwo dała radę wydać z gardła krzyk okropnego, rozdzierającego bólu. Jej matka musiała oglądać te zmagania przez kilka kolejnych sekund...

— Poddaj się – powiedział Bojack, rzucając Pan przed swoje stopy.

Poddać się... W tej chwili te słowa były miodem dla jej uszu, wystarczyło wypowiedzieć prosty zwrot, uwalniający ją od bólu. Mogłaby wrócić do swojego świata, gdzie żyłaby sobie w spokoju z rodzicami, chroniona przez dziadka. Ale czy naprawdę ciągłe poleganie na Vegetto było tym, czego chciała?

Bojack roześmiał się głośno po raz kolejny, ale szybko zrzedła mu mina, gdy zobaczył, że dziewczyna wstała. Miała z tym trudności, ale w końcu stanęła na nogach. Znowu otoczyła ją złota aura. Nie dała swojemu przeciwnikowi szansy na jakikolwiek ruch, obróciła się gwałtownie i z impetem kopnęła w jego kostkę. Cios spowodował, że równowaga kosmicznego pirata została zachwiana. Pan wykorzystała to, odbiła się mocno od podłoża, później z całej siły uderzyła głową w brzuch rywala. Kontynuowała swoje natarcie, tym razem wymierzając ciosy nogą. Po ostatnim kopnięciu odskoczyła od swojego wroga. Zacisnęła mocno dłonie, a jej aura przybrała na mocy. Mężczyzna wzleciał na kilka metrów w powietrze, zatrzymał się gwałtownie i obserwował swoją przeciwniczkę, stojącą na arenie. Przygotowywała się do ataku, musiał szybko zareagować i ją wykończyć. Czekał, aż Pan w końcu wykona swój ruch. Saiyanka wreszcie wystawiła rękę, po chwili pojawiła się w niej błyszcząca, żółta kula energii. Nie czekając długo rzuciła nią w jego kierunku. Ten jednak uniknął ataku z łatwością, jednak córka Gohana nie poddawała się i kontynuowała natarcie pociskami. Każdy kolejny był coraz szybszy, ale żaden nie trafił w przeciwnika. Kosmiczny pirat zauważył, że niektóre z nich nie były nawet dobrze wymierzone, dlatego robiąc kolejne uniki krzyknął do dziewczyny.

— Jesteś ślepa, czy celować nie umiesz? - zaśmiał się ponownie, gdy Saiyanka zaprzestała swojego ataku. Nagle dotarł do niego prawdziwy cel wcześniejszej strategii, żaden z poprzednich pocisków nie był chybiony. Za jego plecami znajdowała się teraz ogromna chmura energetycznych kul.

— Gówniaro! Zmiażdżę Cię jak robaka!

Pan uśmiechnęła się zadowolona, Piccolo całkiem niedawno nauczył jej kontroli nad pociskami. Skierowała pierwszą grupę kul w stronę Bojacka, wywołując potężną eksplozję. Następnie zrobiła to jeszcze dwa razy, wokół jej wroga unosił się wielki tuman kurzu i pyłu. Vegetto uśmiechnął się, spoglądając na Nameczanina. Cieszyło go, że jego przyjaciel nauczył wnuczkę tej techniki, a ona sama znacznie ją ulepszyła. To było zachwycające. Młoda wojowniczka ze świata 18 była zaskoczona. Znała Masenko, ale techniki, której użyła jej odpowiedniczka, nigdy wcześniej nie widziała. Miała nadzieję, że podziała. Walcząca dziewczyna po raz drugi upadła na kolana. Krople potu spływały jej po nosie, tylko po to, żeby opaść na ring. Była kompletnie wyczerpana, ale to było tego warte. Bojack... Nie odniósł żadnych obrażeń?!

— Niemożliwe! - wykrzyczała, gdy zauważyła, że jej przeciwnik unosi się w powietrzu, nie mając żadnego draśnięcia. Uśmiechnęła się dziwacznie, nie ze szczęścia, ale z wiedzy o własnej słabości. Teraz jej porażka była już przesądzona, zdawała sobie z tego sprawę. Wszyscy to wiedzieli. Dlaczego więc siedziała tam w takim upokorzeniu? Jej ojciec miał rację, powinna być ostrożniejsza. Jej przeciwnik był naprawdę potężny. Jak miała się z nim mierzyć? Przecież była jeszcze dzieckiem. To było takie kompromitujące. Pan wstała powoli, nogi jej się trzęsły, z ledwością utrzymywała równowagę. Zamknęła oczy i uśmiechnęła się nieznacznie. Chciała poznać kogoś podobnego do niej w świecie 10, ale teraz już na to za późno.

— Powinnam się poddać... - zaczęła unosić powoli rękę.

Nagle Bojack wylądował tuż przed nią. Uśmiech szybko znikł jej z twarzy, a oczy rozszerzyły się. Kosmiczny pirat był ogromny, z tej odległości nawet nie mogła dostrzec całej sylwetki.

— Bachorze...

Mężczyzna złapał ją za szyję i mocno ścisnął. Pan zaczęła się dusić, miała wrażenie, że krew w jej żyłach płynie wolniej. Bojack, śmiejąc się na cały głos, podniósł ją. Młoda Saiyanka z całych sił próbowała się uwolnić, uderzyła wielokrotnie w nadgarstek napastnika, ale nie przyniosło to żadnego efektu. Stawała się coraz słabsza, łzy zaczęły spływać jej po policzkach. Język stał się siny, sytuacja wyglądała tak, jakby dziewczyna szukała ostatniego oddechu. Włosy wróciły do normalnego koloru, a ciało zrobiło się bezwładne.

W tym samym czasie na balkonie świata 16, Vegetto oraz Gohan z ledwością powstrzymywali się od interwencji, a Bra starała się uspokoić zapłakaną Videl. Matka i córka ze świata 18 trzymały się za ręce, razem krztusząc się łzami. Wykorzystując resztki swojej energii, Pan zacisnęła dłonie. Jej włosy na powrót stały się złote, a wokół jej ciała na krótko pojawiła się aura. Wykonała pięć kopniaków i tyle samo uderzeń pięścią w ramię Bojacka. Światełko nadziei zapaliło się dla kobiet ze świata 16. Nagle czas jakby się zatrzymał. Kosmiczny pirat zakończył walkę, zanim Pan zdążyła się poddać. Dźwięk łamanych kości rozległ się wszędzie. Włosy wojowniczki stały się na powrót czarne, każdy oddech wiązał się z ogromnym bólem. To był koniec. Najemnik brutalnie ścisnął jej gardło, co doszczętnie zmiażdżyło krtań. Ale samo zabicie mu nie wystarczyło. Jeszcze rzucił jej ciałem jak zwykłym śmieciem. Zwłoki opadły nieuchronnie na ziemię. Taka młoda osoba umarła jako druga podczas turnieju...

Wasze komentarze o tej stronie:

Ładowanie komentarzy...
[pl]
EnglishFrançais日本語中文EspañolItalianoPortuguêsDeutschPolskiNederlandsTurcPortuguês Brasileiro
MagyarGalegoCatalàNorskРусскийRomâniaCroatianEuskeraLietuviškaiKoreanБългарскиעִבְרִית
SvenskaΕλληνικάSuomeksiEspañol Latinoاللغة العربيةFilipinoLatineDanskCorsu