DB Multiverse

Newsy Komiks DBM Minikomiks Fanarty Autorzy FAQ RSS Dodatki Wydarzenia Promocyjne Strony partnerskie Pomoc dotycząca turnieju Pomoc dotycząca światów
                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                               

Dragon Ball Multiverse: Powieść

Napisane przez Loïc Solaris

Zaadaptowane przez Senti

Avec bien plus de détails, redécouvrez l'histoire de DBM.Cette novélisation est vérifiée par Salagir, elle contient également des ajouts de son cru, qui n'étaient pas racontables en manga, c'est donc un véritable annexe à la BD !

Intro

Część 0 :0
Część 1 :12345

Round 1-1

Część 2 :678910
Część 3 :1112131415
Część 4 :1617181920
Część 5 :2122232425
Część 6 :2627282930

Lunch

Część 7 :3132333435

Round 1-2

Część 8 :3637
[Chapter Cover]
Część 0, Rozdział 0.

Prolog

Wstęp

Tłumaczenie: Senti


Smocze Kule. Siedem mistycznych kul, których zebranie pozwala wezwać smoka spełniającego jedno, dowolne życzenie…

Po tym jak szesnastoletnia Bulma i Goku odkryli tę moc, Smocze Kule stały się bardzo bliskie naszym bohaterom. Wielokrotnie wzywali świętego smoka Shenrona, aby ten pomógł im w obronie Ziemi przed ciągłymi zagrożeniami.

Goku wraz z przyjaciółmi od zawsze musiał rosnąć w siłę, by być w stanie chronić ukochaną planetę przed złem napływającym z całego kosmosu. Kiedy wreszcie po latach ciężkich bojów, w których pokonali Saiyan, imperium Freezy, paskudne Cyborgi dr. Gero, oraz złego demona Buu, na Ziemi ostatecznie zagościł upragniony pokój.

Zniszczenie tego ostatniego pozwoliło rozpocząć cudowną erę błogości, w której to Goku stał się mistrzem i mentorem Uuba, czyli dobrodusznej reinkarnacji demona Buu, a także swojej wnuczki Pan. Wiedząc, że nie będzie żył wiecznie, uznał za konieczność trenowania tej dwójki, aby później ktoś mógł go zastąpić w pielęgnowaniu pokoju. Przyszłość leżała zatem w rękach Goku i jego uczniów.

Wszakże po 20 latach ciszy i spokoju, gdzieś daleko, daleko stąd, nowe wyzwanie czekało na naszych bohaterów…

Miliony lat świetlnych od Ziemi w Północnej Galaktyce, dwie planety nieubłaganie zmierzały w kierunku słońca, by za chwilę doprowadzić do kolizji z tą ogromną gwiazdą. Wyglądało na to, że już nic nie może odwrócić losu i słońce za chwilę zeżre księżyce dwóch planet, gdy nagle w samym centrum narastającego chaosu, znikąd pojawił się niewyraźny obiekt, okryty blaskiem.

Nim to nastąpiło, planety wróciły na swoje miejsce, zupełnie tak jakby ktoś cofnął wskazówki zegara. Coś co wprowadziło tyle zamieszania, było statkiem kosmicznym o dziwnie wąskich kształtach, z pięcioma sporymi oknami. Maszyna zaczęła przemieszczać się pośród wszechobecnej pustki, szumiąc przeraźliwie, emitując przy tym fale energii. Statek zakreślił solidny łuk, ruszywszy w nieznanym kierunku.

Wewnątrz statku w jego centralnej części, pod największą z szklanych kopuł, małe, pierzaste stwory o spiczastych uszach i dziobach, krzątały się nerwowo po sterowni.

Jeden z nich, skupiony na niewielkim komputerowym ekranie, przemówił w stronę swojego przełożonego, nieznacznie większego niż on sam. Oficer zakomunikował, „Wszechświat równoległy #5098487923674, cel odnaleziony.”

„Włączcie detektory” oznajmił prosto przełożony.

Stworzenia przez kilka chwil sprawdzały rezultaty pracy detektorów na swoich komputerach, wysyłając wszelkie uzyskane informacje do głównego panelu sterowania. W pewnym momencie, dowódca statku wkroczył do pomieszczenia. Ze splecionymi dłońmi za plecami, zaczął pokrótce analizować dane z monitora. Wpatrywał się w nie w skupieniu, aż w końcu zapytał o rezultaty.

„Znaleziono ich” powiedział jeden z pierzastych, „wszyscy są w jednym miejscu.”

„Na Ziemi?” zapytał dowódca, jakby potrzebował potwierdzenia tego, co przed chwilą przeczytał na ekranie.

„Na Ziemi, znowu. Ale różnią się od poprzednich,” odpowiedział oficer w stronę dowódcy, który już zaczął opuszczać sterownie.

„ Dobrze… zostawiamy ich,” rozkazał. „Ruszajmy.”

Wasze komentarze o tej stronie:

Ładowanie komentarzy...
[pl]
EnglishFrançais日本語EspañolItaliano中文DeutschPortuguêsPolskiNederlandsTurc
Português BrasileiroMagyarGalegoRomâniaРусскийNorskCatalàLietuviškaiCroatianEuskeraSuomeksi
KoreanSvenskaБългарскиΕλληνικάעִבְרִיתEspañol Latinoاللغة العربيةFilipinoLatineDansk