DB Multiverse

Newsy Komiks DBM Minikomiks Fanarty Autorzy FAQ RSS Dodatki Wydarzenia Promocyjne Strony partnerskie Pomoc dotycząca turnieju Pomoc dotycząca światów
                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                               

Dragon Ball Multiverse: Powieść

Napisane przez Loïc Solaris & Arctika

Zaadaptowane przez Senti

Avec bien plus de détails, redécouvrez l'histoire de DBM.Cette novélisation est vérifiée par Salagir, elle contient également des ajouts de son cru, qui n'étaient pas racontables en manga, c'est donc un véritable annexe à la BD !

Intro

Część 0 :0
Część 1 :12345

Round 1-1

Część 2 :678910
Część 3 :1112131415
Część 4 :1617181920
Część 5 :2122232425
Część 6 :2627282930

Lunch

Część 7 :3132333435

Round 1-2

Część 8 :3637
[Chapter Cover]
Część 6, Rozdział 30.

CZĘŚĆ SZÓSTA: PAN PIERWSZY RAZ WALCZY DO ŚMIERCI!

Rozdział 30

Tłumaczenie: Sauron Team


Na arenę wbiegło dwóch podwładnych Salsy, którzy pozbierali jego szczątki i wrócili z nimi do sektora świata 8. Członkowie oddziału Mleckora, obserwujący całe zajście, stali w osłupieniu. Chociaż przegrali, to skończyli w jednym kawałku. Frizer nie omieszkał wykorzystać sytuacji do rozpoczęcia sprzeczki z Coolerem. Po porażce brata nie potrafił odmówić sobie przyjemności beztroskiego skrytykowania go. Obu rozdzielił ich ojciec, król Cold.

W międzyczasie, Kuririn powolutku wracał do swego sektora. Wtedy usłyszał głos, dobiegający zza pleców.

— Kuririn! Hej, Kuririn!

Niski brodacz głowił się z jakiego powodu był wzywany. Zwłaszcza, że wołającym był muskularny wojownik z dziwaczną fryzurą. Bez wątpienia Saiyanin. Z dużą dozą podejrzliwości, staruszek odwrócił się do niego. Saiyanin szczerze się uśmiechał, co wydało się Kuririnowi dziwne.

— Kim jesteś? - zapytał pustelnik.

— To przecież ja, Goku! Ale super, że bierzesz udział! No i jesteś starym mistrzem. Ożeniłeś się, spełniłeś swoje marzenie?

— Mówisz do mnie, jakbyśmy byli przyjaciółmi - wyszeptał pod nosem Kuririn.

Goku zdziwił się. Patrzył na alternatywną wersję swojego najlepszego kumpla i nie bardzo wiedział co powiedzieć. Kuririn tymczasem przeniósł wzrok na sektor świata 18.

— Nie kojarzę Ciebie. Ale Twojego saiyańskiego kompana już tak.

— Masz na myśli Vegetę?

— Tak, znam nawet Piccola. Szkoda, że większość Twojego świata to potwory.

— Potwory? Piccolo nie jest taki zły - zawahał się Goku.

— Saiyanie, demony, imperium Coolera, cyborgi, Babidi - wyliczał staruszek, nie wierząc w jego słowa - To miejsce przyprawia mnie o dreszcze!

Odwrócił się od Goku i powolnym krokiem wrócił do przedziału świata 13, gdzie czekali już na niego Yamcha oraz Tenshinhan. Son Goku stał przez moment, osłupiony i zdziwiony tym, co stało się z Kuririnem. Z pewnością zastąpił Żółwiego Pustelnika, ale nie zdołał go rozpoznać. Z drugiej strony przyjaźnił się z Yamchą i Tenem. Wszystko przez to, że poznali najpierw inną wersję Goku. Być może ten z Uniwersum 9 wciąż mieszkał w górach? Czy Bulma nigdy nie przybyła do jego domu w poszukiwaniu Smoczych Kul? Albo został zabity, zanim zdołał spotkać się z Boskim Mistrzem? Może dziadek Gohan nigdy go nie odnalazł lub nie miał czasu się nim zająć. Możliwości były nieskończone.

Chwilę później jeden z Varga wydał oświadczenie.

— Skończyliśmy jedną trzydziestą drugą zawodów. Pora na przerwę obiadową.

Na całym stadionie uczestnicy oraz widzowie byli mniej lub bardziej głodni. Spodziewali się, że ta przerwa nastąpi wcześniej. Byli bardzo niecierpliwi. Tymczasem organizatorzy nie zapowiedzieli następnych walk. Goku wrócił do swojej sekcji, jak zwykle chętny, żeby zjeść dobry posiłek. Jego starszy syn czekał na niego.

— O czym dyskutowaliście? - spytał Gohan z ciekawością w głosie.

— Szczerze, to nie pogadaliśmy - odrzekł obrońca Ziemi.

— Dlaczego? - dociekał dalej syn.

— Ech, tak naprawdę, nie poznał mnie.

— Serio? - Ta informacja zaskoczyła Gohana. Od czasu swojego dzieciństwa poznał go bardzo dobrze, szczególnie pomocna była wspólna wyprawa (z Bulmą i Kuririnem) na Namek. Jego ojciec opowiedział mu wszystko o przygodach z tą dziewczyną, Yamchą, Tenshinhanem, Ulongiem oraz z Piccolem. Zawsze się wydawało oczywiste, że czynnikiem, który stworzył wojowników Z, był jego tata. Bez niego nie pojechaliby na Namek, a Kuririn nie zwiększyłby swojej siły dzięki błogosławieństwu Wodza Nameczan. Natomiast Tenshinhan i Yamcha nie byliby tak silni bez treningu u Północnego Kaio. A poznali go dzięki Goku. Zatem co wzmocniło Kuririna tak bardzo, że bez cienia kłopotu pokonał Salsę?

— Znał też Vegetę oraz Piccola - dodał Super Saiyanin.

Wydało się to Gohanowi jeszcze dziwniejsze. W przeszłości Piccolo Daimao został pokonany przez Goku, który później walczył z Nappą i Vegetą. A co, gdyby inny Saiyanin był wysłany na Ziemię? Czy właśnie to było przyczyną tych wszystkich różnic? Czy zamiast niego Kuririn zwyciężył Piccola? Czy zmierzył się z Raditzem? Gohan nie mógł już dłużej myśleć o odpowiedziach na ciągle nowe pytania.

— Przygotowaliśmy już stoły dla wszystkich. Możecie zacząć jeść - powiedział Varga z ich sektora.

Rzeczywiście, za młodym mężczyzną pojawił się długi stół. Varga rozkładali talerze, sztućce oraz jedzenie. Dokładną liczbę dla wszystkich osób z 18 świata. Gohan zaczął rozglądać się wokół. W pierwszej grupie byli Kaioshini, uczestnicy z drugiej, albo część z nich, właśnie wychodzili z drzwi. Nie rozpoznał żadnej z tych osób, podobnie jak Piccolo. Jednak Goku się to udało.

— Hej, to Aralka! Spotkałem ją, gdy byłem dzieckiem. Wtedy była silniejsza niż ja, ale dlaczego tu jest?

Oprócz dziewczynki był tam niski mężczyzna z fryzurą w stylu Super Saiyanina, nosił też strój do walki ale innego koloru. Rogi wyrastały mu z głowy, co sprawiało, że wyglądał jak mały demon. Później pojawiła się trzecia postać. Wyglądał jak niebieski kot, miał duże uszy oraz uśmiech od ucha do ucha. Nie był groźny, ani imponujący. A przynajmniej takie sprawiał wrażenie. Stali tam również inni: człowiek-lis z puszystym ogonem; niski mężczyzna przebrany za Supermana; dziewczyna z włosami zafarbowanymi na kilka kolorów; wampiro-wilkołako-koala; mali mężczyźni przypominający jabłka, z antenami na głowach oraz z dwoma bardzo długimi kłami. Oni chyba składali się tylko z głów. Inne istoty, nieważne czy stały na dwóch nogach, czy były mieszaniną ludzi i zwierząt, miały szpiczaste, odstające uszy. Niestety nasi przyjaciele nie rozpoznali nikogo z tej zbieraniny.

Gohan poszedł dalej. W świecie 3 wojownicy Z byli w stanie rozpoznać jedynie Tapiona, ale była tam również tajemnicza sylwetka skrywająca się w cieniu. Wszechświat 4 zajmował Buu, natomiast świat 5 zupełnie opustoszał. W sektorze 6 znajdowała się część gangu Bojacka oraz przedstawicielki płci pięknej znane jako "Dziewczyny Kat". W uniwersum 7 gościł Super Nameczanin. Świat 8 zajmował Friezer z rodziną oraz podwładnymi. Kolejni byli przedstawiciele świata 9. Varga przygotowali tam stół tylko dla trzech wojowników, reszta gdzieś się ulotniła.

Gdy Uub, Pan, Goten, Goku, Vegeta, Bra, Videl, Piccolo i Trunks znaleźli swoje miejsca, podszedł do nich Varga.

— Co zamawiacie? - zapytała ptako-podobna kreatura.

— Wezmę sobie to, to i to! - Goku wskazywał na poszczególne dania w karcie menu - Och! I jeszcze to!

— Jakich porcji sobie życzycie? Oferujemy małe, średnie, duże oraz ogromne. Dobrze wiemy, że wojownicy wiele jedzą, więc nawet te małe porcje są całkiem spore.

— Hmm... To w takim razie wezmę dużą porcję – zakomunikował Goku.

— O nie, nie – przerwał Gohan – Proszę dać mu ogromną porcję.

— Chyba nie do końca mnie Pan zrozumiał – zaczął Varga – Ogromne, a nawet duże porcje są naprawdę znaczące. Przewidzieliśmy ją raczej dla ośmiometrowego Nameczanina. Myślę, że dla was średnia porcja byłaby w sam raz. Ach! Już rozumiem! Chcecie tę porcję dla całego stołu.

— Nie, poprosimy ogromną porcję dla mojego taty, mnie, Vegety, Gotena oraz Trunksa. Kilka szklanek wody dla Piccola. Bra, Uub i Pan wezmą dużą porcję, a Videl małą.

Ptak był bardzo zaskoczony. Duża porcja dla szczupłej kobiety nieco wyższej od niego oraz dla dziewczyny jego wzrostu. Dla niego mała porcja starczyłaby na 2 dni. W końcu świat 18 skończył składać zamówienie. Varga musieli przygotować posiłki w bardzo krótkim czasie. Jakby tego było mało, kilka milionów głodnych widzów czekało na widowni.

Potem udali się do centrum dowodzenia, a po jakimś czasie wszyscy otrzymali jedzenie. Piccolo siedział na końcu stołu (ponieważ jego peleryna trochę przeszkadzała). Goten i Trunks siedzieli obok siebie, ale ciągle do siebie szeptali i chichotali, więc Vegeta posadził między nimi Brę, a obok Piccola, który nigdy nie żartował.

Uub oraz Pan siedzieli obok siebie po przeciwnej stronie Gotena i Trunksa, a Gohan i Videl zajęli kolejne dwa miejsca.

Varga z centrum dowodzenia zarządzają wszelką mechaniką, często musząc poprawiać sztuczną grawitację. Ich lider, trochę większy od pozostałych, otrzymał właśnie kilka raportów. Nagle do pomieszczenia wszedł Nameczanin.

— Wszystko idzie gładko – zakomunikował.

— Tak, wiem - odpowiedział lider.

— Żaden ze światów ze sobą nie walczył - wtrącił się stojący obok Varga – Wszyscy przestrzegają zasad.

— Co z rannymi i z martwymi?

— Niektórzy nie chcą naszej pomocy. Na przykład uczestnik ze świata 11, który jest na granicy śmierci.

— Nie możemy ich zmusić...

— Póki co naliczyliśmy 3 zgony, proszę pana.

— Czy smocze kule są gotowe?

— Tak, są w bezpiecznym miejscu. Nie powinno być żadnych problemów.

— Dobrze. Czy to wszystko?

— Cóż, dwóch identycznych Nameczan ze świata 16 i 18 przyszło do nas. Chcieli porozmawiać o zamrożonym wojowniku z sekcji 20.

— Naprawdę? Znają go, czy byli tylko ciekawi?

— Twierdzą, że walczyli z nim w przeszłości. Chociaż chcieli to ukryć, widać było, że się boją. Radzili nam go nie rozmrażać.

— Jak mają na imię?

— Piccolo. A ten zamrożony mężczyzna to Broly.

— Broly? Dobrze, użyjemy tego imienia w meczu. Idź do Kaioshina i powiedz mu o tym.

Nameczanin opuścił pokój, żeby zrelacjonować wszystko Kaioshinowi. Kiedy wypowiedział imię Broliego, wszyscy rozpoznali je bez kłopotu.

— Czy to nie imię tego Legendarnego Saiyanina? - zapytał najmłodszy z bogów.

— Tak, miał być najsilniejszym stworzeniem, jakie kiedykolwiek istniało - odpowiedział mu najstarszy.

— Znasz go? - spytał Nameczanin.

— Cóż, powiedzmy, że nam również zdarzyło się z nim spotkać - powiedział jedyny uczestniczący w turnieju bóg, patrząc na blok lodu, gdzie był umieszczony Broly.

Wasze komentarze o tej stronie:

Ładowanie komentarzy...
[pl]
EnglishFrançais日本語中文EspañolItalianoPortuguêsDeutschPolskiNederlandsTurcPortuguês Brasileiro
MagyarGalegoCatalàNorskРусскийRomâniaCroatianEuskeraLietuviškaiKoreanБългарскиעִבְרִית
SvenskaΕλληνικάSuomeksiEspañol Latinoاللغة العربيةFilipinoLatineDanskCorsu