DB Multiverse

Newsy Komiks DBM Minikomiks Fanarty Autorzy FAQ RSS Dodatki Wydarzenia Promocyjne Strony partnerskie Pomoc dotycząca turnieju Pomoc dotycząca światów
                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                               

Dragon Ball Multiverse: Powieść

Napisane przez Loïc Solaris & Arctika

Zaadaptowane przez Senti

Avec bien plus de détails, redécouvrez l'histoire de DBM.Cette novélisation est vérifiée par Salagir, elle contient également des ajouts de son cru, qui n'étaient pas racontables en manga, c'est donc un véritable annexe à la BD !

Intro

Część 0 :0
Część 1 :12345

Round 1-1

Część 2 :678910
Część 3 :1112131415
Część 4 :1617181920
Część 5 :2122232425
Część 6 :2627282930

Lunch

Część 7 :3132333435

Round 1-2

Część 8 :3637
[Chapter Cover]
Część 7, Rozdział 32.

CZĘŚĆ SIÓDMA: TAK DŁUGO OCZEKIWANA PRZERWA OBIADOWA!

Rozdział 32

Tłumaczenie: Sauron Team


Kiedy Buu siedział i czekał na swój posiłek, podsłuchiwał rozmowy, które odbywały się tu i ówdzie. Słyszał też wszystko o Brolim. Tak mocno pragnął z nim walczyć! To pragnienie pochodziło od genów Goku, ciągle istniejących w jego ciele. Na dodatek Vegeta chciał udowodnić swoją wyższość, ale chodziło też o coś więcej. Buu wchłonął tysiące różnych osobowości, więc każda z nich (nie jedna czy dwie postacie) miała wpływ na jego sposób myślenia. Zaabsorbował ludzi o wiele dumniejszych niż Vegeta. Oni również wywołali w nim ogromną chęć, żeby walczyć z Legendarnym Saiyaninem.

Różowy demon wiedział, że Vegetto podzielał to pragnienie, ale był jeden problem. Dobrze wiedział, że tamten nie pozwoli na walkę Broliego z kimkolwiek innym, ale czy Vegetto odgadł jego zamiary?

— Hmm... Najpierw zjem, później się tym zajmę - pomyślał Buu, widząc, że przyniesiono mu świeży posiłek.

Mimo wszystko Saiyanin będzie zmuszony bronić się, jeśli Buu zdecyduje się na atak.

— Przyniosłem pańskie danie. Przygotowaliśmy je starannie i jest jeszcze gorące - odezwał się Varga.

Demon był lekko zaskoczony. Biedni Varga...

— Dziękuję, ale poprawię odrobinę jego jakość - Buu odpowiedział, wstając i podchodząc do talerza, z którego unosiła się para. Jego narośl na głowie poruszyła się w kierunku pojazdów transportujących zamówione jedzenie. I nagle, błyskawicznie zamienił wszystko w słodycze. Varga był zaskoczony na dobrych kilka sekund, widząc tonę cukierków. Co za marnotrawstwo! Gdyby powiedział o tym kucharzowi, tamten na pewno popełniłby samobójstwo. Całe to jedzenie, tak pieczołowicie przyrządzone przez organizatorów... Teraz zmienione w cukierki. Varga nadzorujący czwartą sekcję już wcześniej nie lubił tego wojownika, ale teraz, po tym, nienawidził go z całego serca!

— Ten facet to diabeł wcielony, jak on mógł nam to zrobić! - wymamrotał do siebie, szykując się do odejścia. Nie mógł wytrzymać widoku jedzącego Buu.

Po zamianie wyśmienitego posiłku w swoje ulubione słodycze delektował się nimi z szerokim uśmiechem na ustach. Oczywiście mógł od razu zamówić cukierki, ale wtedy straciłby okazję do poniżenia ptakopodobnych stworów. To dopiero byłby wstyd! W świecie 11 inny Majin Buu obserwował całą tę zamianę jedzenia w słodycze, co podrzuciło mu kilka świetnych pomysłów na później. Już niedługo je zrealizuje.

W przeciwieństwie do świata 5, w którym na posiłku nie pojawił się żaden uczestnik, wszechświat 6 zamówił wiele dań. Jednak dziewczyny znajdujące się tam nie miały apetytu, ponieważ właśnie rozstrzygały się ich losy w tym turnieju.

Kat przegrała, chociaż z całej grupy posiada największą moc. No i ujawniła się przed Bojackiem, co było najgorszym pomysłem. Pokazał on w tym turnieju swoją niewyobrażalną potęgę. Teoretycznie nie wie skąd pochodzą dziewczęta, ale przecież istnieje ryzyko, że może się dowiedzieć. Byłby to dla nich okropny scenariusz.

Z początku dwa stoły były połączone, ale ze względu na napiętą atmosferę panującą między gangiem Bojacka i dziewczynami, postanowiono je rozdzielić. Dziewczęta zasiadły wokół okrągłego stołu, na początku milczały, lecz już po chwili zaczęły intensywnie rozmawiać o swojej strategii. Bojack patrzył na nie z uśmiechem. Galaktyczny pirat, który nie zawahał się zabić nawet małej dziewczynki, z pewnością po turnieju poświęci wiele istnień, by tylko dowiedzieć się, gdzie one mieszkają. Bardzo go to interesowało. Kat go zaskoczyła, okazała się być dość silna, Bojack nie sądził, że istnieje jeszcze ktoś taki w jego świecie. Oczywiście różnica między ich siłami jest ogromna, ale mimo to...

— W sumie nie wyglądają oni jakoś strasznie, powiedziałabym, że ten koleś z turbanem na głowie jest całkiem fajny – powiedziała najstarsza z kobiet.

— Masz dziwny gust – odpowiedziała druga wojowniczka.

— Nawet tak nie mów! – przerwała Kat – Wyobraź sobie, co by było, gdyby przyszło mi walczyć z Bojackiem, on nie zna litości! Przecież zabił młodą dziewczynę gołymi rękoma!

— Kat, uspokój się, już po wszystkim – zainterweniowała czwarta wojowniczka.

— Spokojnie, będziemy walczyć dalej, a o Bojacka nie musimy się na razie martwić, ponieważ nie będzie już brał udziału w pierwszej rundzie, a gdy przyjdzie czas na drugą, coś wymyślimy. A teraz jedz.

Słowa te trochę uspokoiły Kat. Nie podobało jej się czekanie do końca, ale nie chciała wracać sama. Jednak z drugiej strony wolała, żeby wszystkie dziewczyny przegrały, ale oczywiście bez ponoszenia przy tym ofiar śmiertelnych. Jej zachowanie było egoistyczne, ale wcześniejszy pojedynek z Kakarotto bardzo ją zszokował. Zangya o rudych włosach, siedząca przy drugim stole była zadowolona. Uwielbiała patrzeć na osoby drżące przed ich siłą. Kat zareagowała podobnie jak wiele innych ofiar. Jedyne, co się jej nie podobało, to fakt, że ludzie w jej świecie drżeli na imię Bojacka, a nie jej. Była od niego o wiele mniej znana i to bardzo jej przeszkadzało. Spojrzała na niego popijając wodę, mimo swego wyglądu był bardzo spokojny. Był zadowolony, że rozprawił się z tą małą dziewczyną, mimo iż wcześniej ta zaskoczyła go swoją niesamowitą prędkością. Teraz niecierpliwie wyczekiwał swojej drugiej walki z Cellem.

— Walka między dwójką zielonych potworów? Ciekawe! - powiedziała do siebie, odkładając pustą szklankę.

Patrząc na wprost zauważyła dużego Nameczanina ze świata 7, on również był zielony. Pił już przez dziesięć minut. Wiele dużych szklanek stało na stole, a pełne zostawały powoli opróżniane za pomocą słomki. Patrząc na niego, można powiedzieć, że to turysta na wakacjach. Był spokojny przez cały czas, zdecydowanie zbyt spokojny. Chwilami wydawało się, jakby jego istnienie było tylko snem. Dziwił fakt, że podczas tych wszystkich walk nigdy nie patrzył na ring. Był aż tak pewny swojego zwycięstwa i dlatego nie zwracał uwagi na przebieg walki z jego potencjalnymi przeciwnikami? Otworzył oczy tylko wtedy, gdy Bojack zabijał Pan, a Gohan się wściekł, ale co to oznaczało? Wiele osób czeka na jego walkę, chcą zobaczyć na co go stać. Nie wspominając już o świecie piątym, którego bardzo to interesuje.

Co do świata 8, każdy znał potencjał jego mieszkańców i nikt nie miał do nich zbyt dużych oczekiwań. Cooler walczył z całą mocą i nie wytrzymał zbyt długo na ringu. Jego podwładny, Salsa, został zabity, a trzech członków z Oddziału zostało pokonanych. Jeden z nich jest w stanie krytycznym - był to Kremms, który nadal znajdował się w gabinecie zabiegowym. Wyglądało na to, że wszystko zależy od siły Frizera, ponieważ jak jedyny przeszedł do drugiej rundy, po tym, jak Sereck się poddał. W następnej walce Frizer zmierzy się z Nappą ze świata 13. Chociaż możliwe, że inni uczestnicy z tego świata wezmą udział w turnieju.

Podczas gdy Kremmsem opiekowali się Varga, członkowie Oddziału Mleckora mogli nabrać sił podczas posiłku. W sektorze 8 pojawiły się dwa stoły: jeden dla władców tego świata - Frizera, Coolera oraz ich ojca, Króla Colda. Drugi stół był dłuższy, przygotowany dla poddanych. Oczywiście jako pierwszych obsłużono Króla Colda i jego synów. Tylko Cooler nie zjadł swojego posiłku, ale wypił zielony napój, który serwowali Varga. Był bardzo smaczny, jednak pił go bez umiaru, więc szybko zakręciło mu się w głowie. Siedząc obok Colda i Frizera, Cooler mamrotał pod nosem coś o swoim przeciwniku, który rzekomo oszukuje podczas walki. Zdesperowany, postanowił poświęcić ten czas na refleksje, skupiając się na złych wspomnieniach związanych z jego ojcem oraz innych rzeczy, które zrobił w życiu źle. Frizer wykorzystał ten moment, żeby poszydzić z brata.

— Cooler, jesteś w opłakanym stanie. Minęło sporo czasu, kiedy ostatni raz Cię takiego widziałem. W sumie, ostatni raz... - kontynuował Frizer, udając, że próbuje sobie przypomnieć - Jeśli dobrze pamiętam, to było wtedy, gdy nie mogłeś urodzić syna!

— Milcz, Frizer! - krzyknął Cooler zniekształconym głosem - Nie wiesz o czym mówisz!

Frizer wzruszył ramionami - To wyjaśnia, dlaczego moje imperium zawsze było większe niż Twoje. Tylko dlatego, że wygrałeś naszą ostatnią walkę, myślisz, że jesteś ode mnie lepszy, ale Twój zamiłowanie do alkoholu powinno negatywnie wpłynąć na siłę i spowolnić refleks!

— Frizer - przerwał mu ojciec - Przestań zachowywać się jak dziecko, to niestosowne.

— Ale gdybym to ja był na jego miejscu, Cooler robiłby teraz dokładnie to samo! - zaprotestował po cichu.

— A Ty, Cooler, przestań pić - kontynuował Cold, patrząc na syna surowym wzrokiem.

Król Cold nie lubił patrzeć, jak jego najstarszy syn spożywa tyle tego świństwa. Od kiedy naszła go ochota na picie czegoś takiego? Ten napój miał na niego bardzo dziwny wpływ, pił o wiele więcej niż zazwyczaj i ciągle było mu mało. A do tego, gdy alkohol mu się skończył, zaczął narzekać i jęczeć. Robiło się to nie do zniesienia.

— Mniejsza z tym, pokażę ci prawdziwą siłę – kontynuował Frizer – Rozprawię się z tą saiyańską małpą, Nappą, w kilka sekund! Upokorzę go na oczach wszystkich widzów i jego towarzyszy, nie zdąży mnie nawet dotknąć!

Frizer zaczął się śmiać jak głupi. Nie było szans, żeby Nappa go tknął, z łatwością zakwalifikuje się do drugiej rundy. A przede wszystkim, utrze nosa Coolerowi!

Porównując Nappę do reszty Saiyan, czy innych kosmitów, których imiona Frizer już zdążył zapomnieć, nie wyglądał on zbyt groźnie. Jednak postanowił nie spuszczać gardy, w końcu Cooler przegrał z chłopakiem, który również wyglądał na słabego.

Oprócz trójki Demonów Mrozu, we wszechświecie ósmym rozmawiał Oddział Mleckora. Nie mieli oni już żadnych nadziei na wygranie w tym turnieju, dyskutowali tylko o swoich porażkach i upokorzeniach, jakich doznali.

— Gdybym tylko miał więcej szczęścia – burknął Sereck, wkładając do ust kolejny duży kawałek mięsa – Wygrałbym swój pojedynek, gdybym tylko nie natrafił na lorda Frizera!

— Już dawno straciliśmy swoją siłę i jakiekolwiek szanse na zwycięstwo – powiedział Masuo, przed wypiciem duszkiem zawartości swojej szklanki.

— Wszyscy jesteście zerami! - przerwał im Kiwi – Byliście żałośni! To ja powinienem wziąć udział w tym turnieju!

— Powiedz to jeszcze raz! - wykrzyczał Sereck – W ogóle nie pasujesz do uczestników tego turnieju, a poza tym przegrałeś w grze, więc straciłeś swoją szansę!

Kiwi powrócił we wspomnieniach do dnia, w którym przybyli Varga i poinformowali ich o turnieju. Trzech członków Oddziału Mleckora oraz on obserwowali walkę na śmierć i życie między dwoma wojownikami, a raczej niewolnikami. Od początku było jasne kto wygra, więc Kremms, Masuo i Sereck postawili na lepszego wojownika, a gdy to samo zrobił Kiwi, białowłosy członek oddziału Mleckora powiedział:

— Nie możesz postawić na tego samego wojownika co my, przynajmniej jeden głos musi być za tym drugim, inaczej nie dojdzie do zakładu. Jeżeli się nie dostosujesz, narazisz się na krytykę ze strony lorda Frizera.

Kiwi nie miał wyboru, zresztą jak zawsze. Już od dawna musiał podporządkowywać się woli trójki wojowników z Oddziału Mleckora. W tym zakładzie stracił możliwość wzięcia udziału w turnieju, no i proszę! Teraz nie mógł walczyć, a pozostała trójka przegrała.

— Lepiej spójrzcie na siebie! - zaczął bronić się Kiwi – Jeden tchórz, który stracił swoją szansę, drugi myślący, że jest najszybszy na świecie, a został pokonany przez jedno uderzenie, a do tego trzeci pokonany przez Nameczanina! Jesteście żałośni!

Sereck i Masuo nie odezwali się słowem, tym razem Kiwi miał przewagę.

— Gdyby tylko kapitan Mleckor tu był... Byłoby wtedy zupełnie inaczej – Sereck zdał sobie sprawę, że z powodu braku ich kapitana, cały oddział niemiłosiernie osłabł – Gdyby tylko tu był... Nie bylibyśmy teraz przegranymi, dodałby nam odwagi i otuchy. Był najlepszy... Z pewnością wygrałby wszystkie swoje pojedynki!

— Bez niego – wtrącił Masuo – Nasz oddział nie jest już taki sam. Nie wspominając o tym, że nie ma z nami też Gurta. Jak możemy się równać z tym, co było kiedyś? Teraz jesteśmy tylko we trójkę i nasza skuteczność drastycznie spadła.

— Mogło byś gorzej, chociaż... – zaczął Sereck, starając się pocieszyć towarzysza, ale sam był w dołku – Nawet wielmożny Cooler przegrał. Dotychczas z naszego świata został zabity tylko Salsa, a co gorsze, dokonał tego starzec!

Wszyscy spojrzeli na drugi koniec stołu, gdzie dwaj towarzysze opłakiwali śmierć swojego przywódcy, którego ciało, przepołowione na pół, zostało umieszczone na ich statku. Masuo coś sobie przypomniał, kiedyś Mleckor i Salsa walczyli między sobą o miano dowódcy specjalnego oddziału Frizera. Walka ta była długa i męcząca, ale ostatecznie zwyciężył Mleckor, ale ich siła była na równym poziomie. Salsa był silniejszy od Kremmsa czy też Serecka, i trzeba było przyznać, był nawet szybszy od niego. Jednakże przegrał ze starcem ze Wszechświata 9. Czyżby aż tak osłabł z upływem tych wszystkich lat? Czy może ten starzec był aż tak silny? A co z dwójką jego towarzyszy, którzy przybili wraz z nim?

Masuo spojrzał w stronę kolejnego, 9 Wszechświata. Był ciekawy, jaką siłą naprawdę dysponują jego uczestnicy.

Wasze komentarze o tej stronie:

Ładowanie komentarzy...
[pl]
EnglishFrançais日本語中文EspañolItalianoPortuguêsDeutschPolskiNederlandsTurcPortuguês Brasileiro
MagyarGalegoCatalàNorskРусскийRomâniaCroatianEuskeraLietuviškaiKoreanБългарскиעִבְרִית
SvenskaΕλληνικάSuomeksiEspañol Latinoاللغة العربيةFilipinoLatineDanskCorsu